Jak często widząc bohatera czujecie, że oto za chwilę dojdzie do katastrofy? Ja tak czułem czytając "Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny". Nie żeby Ellie była jakaś wyjątkowa, wręcz przeciwnie. Można nawet powiedzieć, że wiele lat temu poznałem Ellie - z tym, że moja Ellie była brunetką - będąc na studiach. Szaloną duszę nie rozróżniającą prawdy od quasi romantycznej fikcji. Dojrzewającą buntowniczkę. Małą lady pank, chcącą bawić się i kosztować życia. Ellie przypominała mi ją od chwili, kiedy z papierosem w ustach zaczęła z dziwną nostalgią w oczach wywyższać muzyków tworzących pod wpływem środków odurzających.
Inna sprawa, że od chwili, w której Ellie zaczęła wymieniać nazwiska tych twórców i wracać wspomnieniami do muzycznych składanek nagrywanych na kasety mi również włączył się hiper nostalgiczny filtr i czytając komiks kilka razy sam miałem duży problem z odróżnieniem co było cool a co nie było. Oczywiście koleżanka ze studiów była cool choć pamiętam z nią także akcje, które dzisiaj wydają mi się nie do pomyślenia. Jak często wracam myślami do tamtych czasów i tamtej Ellie? Praktycznie nigdy ale tym razem wróciłem, bo Brubaker i Phillipsowie znowu to zrobili.
Autorzy albumu "Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny" bardzo często - nie tylko w tym komiksie - zabierają swoich czytelników w sentymentalną podróż do tego co było. Tym razem również to robią i jak zapewne zdążyliście się już zorientować naszym przewodnikiem jest oczywiście Ellie. Kim ona jest? Dziewczyną uzależnioną od używek, dziewczyną dojrzewającą w otoczeniu narkotycznej ciemności oraz osobą wspominającą lepsze czasy tak z nostalgią jak i pewnego rodzaju strachem. Tak, to również. Ellie jest osobą z jednej strony idealizującą zwariowane czasy, kiedy ćpanie było czymś uwodzicielskim i bardzo 'w porządku' a z drugiej kimś kto mówiąc o ćpaniu mówi o nim z wewnętrznym smutkiem. Czy Ellie jest tym magnesem, który nie pozwala oderwać się od lektury?
Brubaker przyzwyczaił nas, że bohaterowie jego historii mają o czym opowiadać. Po raz kolejny dostajemy także postać, która już samą obecnością hipnotyzuje. Ellie jest postacią przyciągającą ciemne chmury - moja znajoma ze studiów również taka była - ale i osobą, której ciężko odmówić. Czy igranie z ogniem nie bywa podniecające? Ellie jest szalona, jest daleka od postępowania według zasad a tym samym jest magiczna. Z taką dziewczyną jak Ellie można uciec i zapomnieć o całym świecie. Ellie to wolny ptak, taki samo jak jej bohaterowie nie potrafiący zrezygnować ze strzykawki. Czy jest cool? Czy bycie taką jak Ellie jest cool? Czy wizja bohaterki jest czymś za czym warto podążać?
Brubaker stawia pytania ale nie dostarcza odpowiedzi. Czytelnik musi podjąć decyzję samodzielnie a ma to zrobić patrząc na świat między innymi oczami Ellie. Dziewczyny będącej uosobieniem wolności; chcącej żyć jak idole jej i jej matki, osoby nie umiejące zrezygnować ze strzykawki. Czy jest to jednak świat atrakcyjny? Dla jednego z bohaterów bardzo. Czy jest to świat potrafiący zmienić życie w piekło? Zdecydowanie. Więc znowu: czy jest to coś za czym warto podążać?
"Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny" to komiks o wyborach ale i przypomnienie, że czasami tych wyborów nie dostajemy. Nie jest to typowy kryminał - choć fabuła została osadzona w świecie serii "Criminal" - nie jest to też dramat. To wycinek z życia młodej dziewczyny. Niezwykłej, ukształtowanej przez dorastanie w dziwnych czasach i zmuszonej działać według reguł ustalonych przez innych. Nie jest to historia o skomplikowanej fabule ale i nie fabuła jest w niej najważniejsza. Najważniejsza jest Ellie i przestroga zawarta w opowieści o niej.
-----------------------------------------------------
"MY HEROES HAVE ALWAYS BEEN JUNKIES" (2018)
napisał: Ed Brubaker
narysował: Sean Phillips
pokolorował: Jacob Phillips
polskie wydanie: "Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny" (Mucha Comics, 08/2019)
Komiks otrzymałem od wydawcy.



