"It was the time of the preacher…". Tymi słowami scenarzysta Garth Ennis rozpoczął w połowie lat dziewięćdziesiątych snucie opowieści o postaci nietuzinkowej, kontrowersyjnej i przyciągającej niczym magnes. Opowieści o Jesse Custerze, kaznodziei opętanym potrzebą odnalezienia Boga Wszechpotężnego. Na polskim podwórku historia debiutowała w sierpniu 2002 roku, kiedy to wydawnictwo Egmont odpowiedziało na głosy czytelników i wydało tom "Zdarzyło się w Teksasie", zawierającym cztery pierwsze zeszyty oryginalnej serii. I choć oceniając walory techniczne wspomnianej publikacji czuło się pewien niedosyt to jednak warto pamiętać, że był to jeden z pierwszych – obok cyklu "Sandman" i "Transmetropolitan" – komiksów Vertigo w naszym kraju. Blisko piętnaście lat później polski Kaznodzieja doczekał się twardej oprawy, kredowego papieru i delikatnie zmienionego tłumaczenia, za które jednakże w dalszym ciągu odpowiadał Maciej Drewnowski. Nie tak dawno obchodziliśmy trzydziestolecie serii, więc myślę więc, że to dobry moment, aby ponownie wyruszyć w szaloną, brutalną i zabawną podróż po Ameryce pastora Custera.
Trójkę bohaterów – zabawnego wampira Cassidy’ego, postrzeloną Tulip O’Harę oraz zamyślonego Custera – poznajemy w przyjezdnym barze, gdzie wspólnie prowadzą filozoficzne dysputy odnośnie… miejsca pobytu Boga Ojca. I choć mądrościami nie potrafią wyjść poza znane oczywistości ["Słyszałam, że są dwa dobre miejsca, w których można szukać Boga: Kościół i dno butelki"] to jednak ich postawa intryguje i sprawia, że nie można przejść obok nich obojętnie.












