Trylogia Timothy'ego Zahna prezentująca postać wielkiego admirała Thrawna to jeden z tych tytułów, które przekonał mnie do stałego czytania Gwiezdnych Wojen. I mówię oczywiście o trzech książkach z połowy lat dziewięćdziesiątych; najpierw wypożyczanych a potem kupionych, bo przecież nie wypadało nie mieć na półce takiego skarbu. Bo to skarb. Do tej pory pozycja ta zajmuje wysokie miejsce w moim prywatnym rankingu starwarsowych książek a sam Thrawn nadal jest tym bohaterem, któremu szczerze kibicuję.
Czy muszę Wam mówić jak bardzo ucieszyłem się widząc komiks poświęcony słynnemu admirałowi? Czy muszę Wam mówić, że tytuł spełnił moje oczekiwania? Myślę, że na jedno i drugie pytanie odpowiedź jest zbędna ale tym wszystkim, których zżera ciekawość oznajmiam, iż komiks "Thrawn" oceniam dziesięć na dziesięć. Powiem więcej: dla mnie, jest to najciekawszy komiks Star Wars od bardzo dawna.
Jego fabuła - będąca adaptacją nowej trylogii Timothy'ego Zahna - koncentruje się na wczesnych latach kariery Thrawna w strukturach Imperium. Prezentuje przebiegłość Chissa, jego opanowanie w dążeniu do celu oraz ten, jakże charakterystyczny dla tej postaci, rodzaj dystyngowanego chłodu osoby o analitycznym umyśle najwyższej klasy.












