Pan Sean Connery w Asteriksie? Czarne złoto remedium na każdą dolegliwość? Wściekły Cezar oraz bardzo głodne lwy? Galowie i ich nowe podejście do problemów z piratami? Sprytne dziki i ich sposób na wiecznie głodnych Galów? Wakacyjny Klub Żeglugi nową atrakcją turystyczną? Właśnie tyle i jeszcze więcej szaleństw można odnaleźć czytając album "Odyseja Asteriksa".
Album wyjątkowy, o którego wyjątkowości tym razem nie świadczą wyłącznie liczne dodatki, które wzorem poprzednich wydań niniejszej serii, odpowiadają nam na sakramentalne pytanie: co autor miał na myśli. Inność tego konkretnego komiksu leży w tym, że w całości odpowiada za niego pan Albert Uderzo.
René Goscinny zmarł 5 listopada 1977 roku i tym samym losy galijskiej osady znalazły się w rękach drugiego ojca słynnej serii. Czy była to zmiana wyczuwalna? Jako osoba nie znająca się aż tak dobrze na Asteriksie, jakbym sobie tego życzył powiem, że nie wiem. Wydaje mi się, że panu Goscinny'emu jako scenarzyście etatowemu łatwiej było bawić się fabułą i wplatać w nią subtelne aluzje do tego co aktualnie działo się wokół niego.












