Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeznaczenie X Wolverine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeznaczenie X Wolverine. Pokaż wszystkie posty

PRZEZNACZENIE X - 3 - Wolverine


Wolverine vs. Beast part II, czyli ciąg dalszy historii pod tytułem 'Bestia oszalał i bawi się dyktatora z piekła rodem'. Tak w wielkim skrócie można podsumować zebrane w tym tomie zeszyty bo tak to dokładnie wygląda. Nasz niebieski koleżka - dr Hank McCoy, do tej pory ostoja spokoju oraz moralności - tym razem idzie na całość i dążąc do celu nie bierze jeńców. Jaki cel nim kieruje?

Dobro mutantów? Bezpieczeństwo Krakoi? W opinii Bestii jest on jedyną trzeźwo myślącą osobą w aspekcie świetlanej przyszłości homo superior. Postrzega siebie w kategoriach lidera biorącego na barki odpowiedzialność za los mutantów a każdego nie wpisującego się w jego widełki 'przydatności' zamierza ukarać. Oczywiście na pierwszy ogień idą wrogowie systemu - historia uczy, że taka kolej rzeczy to wręcz naturalny porządek świata - ci najbardziej krnąbrni i stanowiący zagrożenie. Czy mowa o kimś konkretnym?

W moim odczuciu 'nie' i jest to najcięższy grzech tego tomu. Jak Benjamina Percy'ego zazwyczaj chwalę tak tym razem jestem lekko rozczarowany jego fabularnym polotem. Nie dlatego, że w pięciu zeszytach nie dzieje się nic wyjątkowo intererującego tylko dlatego, że coś co zapowiadało się na fajną, wielowątkową, intrygę sprowadzone zostało finalnie do schematu 'My kontra Oni' a właściwie On.

PRZEZNACZENIE X - 2 - Wolverine


Komiksowa pulpa ale z tych pysznych, które wchodzą jak złoto. No dobra, może nie jak złoto ale po prostu dobrze. Dlaczego? Osobą odpowiedzialną za tego - i kilku wcześniejszych także - Wolverine’a jest Benjamin Percy a to rzecz naprawdę warta podkreślenia, bo na moje oko jest to jeden z niewielu scenarzystów z teamu Marvela, który nadal potrafi zmajstrować w miarę sensowną historię. Taką przyziemną, bez kosmicznego szumu i fabularnie uporządkowaną.

Pierwszy tom "Przeznaczenie X. Wolverine" to taka historia. Rozgrywająca się - z drobny wyjątkami - z dala od wielkiego świata. Przepychanki w Białej Radzie, rządy próbujące wymusić na mutantach przepis na nieśmiertelność, młody Brock bawiący się w Venoma. W tym komiksie niczego takiego nie odnajdujemy. Dla mnie to duży plus bo uczciwie przyznam, że trochę zmęczyły mnie duże eventy lub historie na siłę przekombinowane, typu "Venom" Rama V i Ala Ewinga. Lore tej konkretnej przygody zostało zredukowane do niewielkiego wycinka Krakoi i skoncentrowane na rosnącym zatargu między dwoma bohaterami. Właściwie całą fabułę można sprowadzić do prostego komunikatu: było sobie dwóch gości; jeden zdradził, drugiego pogrzebano żywcem.