Na tylnej okładce komiksu czytamy: "Cały zespół kreatywny pracuje na pełnych obrotach, jak zawsze… przygotowując grunt pod kolejne wydarzenia". I wiecie co? Jestem całkowicie pewien, że tak właśnie jest ale mam również wrażenie, że zabrakło w tym stwierdzeniu jednego, ważnego, przymiotnika.
Niesamowite. Tak należałoby właściwie określić, podsumować zdarzenia prezentowane w każdym z kolejnych, tym razem w czwartym, tomie serii "Radiant Black". Niesamowite oraz często absurdalne. Czy ta absurdalność to zarzut? Niekoniecznie.
Pamiętajmy, że scenarzysta Kyle Higgins umie w komiks rozrywkowy. Każdy kto nie czytał przygód Nightwinga jego autorstwa niech żałuje. Ten pan potrafi w tego typu komiksy. Przesadzone, z szybkim tempem narracji, z plot twistami mającymi niewiele wspólnego z logiką oraz z dynamiką właściwą przygodom superbohaterów. Konstruowane przez niego historie to historie nie trzymające się sztywno naszej rzeczywistości. Dodatkowo, Higgins umie ten swój, popowo rozrywkowy produkt należycie zapakować oraz całkiem sprawnie sprofilować. Co to oznacza?
Tylko tyle, że widząc komiks wiemy czego się spodziewać. "Radiant Black" to komiksowa wariacja o herosach rozgrywająca się w świecie, który normalność dawno już opuściła. Niby twórcy promując serię wspominają "Invicible" Roberta Kirkmana ale dla mnie tego typu porównania niewiele mają wspólnego z tym jak Higins podchodzi do tematów około bohaterskich. Na samym początku serii może i rzeczywiście można było dostrzec podobieństwo miedzy Nathanem i Marshalem z jeden strony a Markiem Graysonem z drugiej ale zamiast pielęgnować wątki poboczne, około bohaterskie, Higgins poszli w zupełnie przeciwnym kierunku. Bardziej widowiskowym i efekciarskim.
"Radiant Black" jest reklamowany jako tytuł dla fanów między innymi Power Rangers - swojego czasu Kyle Higgins odpowiadał za serię "Mighty Morphin Power Rangers" - i na tą chwilę owe porównanie wydają się idealne. Why? Co kilka zeszytów Radiant Black odpiera coraz to bardziej wymyślne i oczywiście coraz większe zagrożenia z kosmosu a wszystko w przekonaniu, że będzie tylko gorzej. Konstrukcyjnie jest to normalny, dobrze wszystkim znany, przygodowy kontent. Z dobrymi rysunkami, za które odpowiada Marcelo Costa. Może na dłuższą metę takie wątki będą mierzić i irytować powtarzalnością ale z drugiej strony komiksowe superhero non stop bazuje na kliaszach.
Zmieniają się lokacje, zaskakują nowi wrogowie, pozostaje ten sam bohater z tymi samymi problemami. Jak często to wystarcza aby utrzymać uwagę czytelników? Powiem tak: za każdym razem mówię sobie 'ten tom będzie ostatnim' a potem biorę, czytam kolejne i dobrze się bawię.
-----------------------------------------------------
#019-#024 "RADIANT BLACK" vol 1 (11/2022-05/2023)
napisał: Kyle Higgins
narysował: Marcelo Costa
Polskie wydanie: "Radiant Black. Dwa w jednym" [Non Stop Comics, 04/2026]
Komiks otrzymałem od wydawcy.


