Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefano Raffaele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefano Raffaele. Pokaż wszystkie posty

STAR WARS. Dziedzictwo Vadera - 01 - Rządy Kylo Rena


Nie jestem fanem Kylo Rena i raczej nigdy nie będę. Czy jest w masce czy bez maski nie jestem w stanie traktować go poważnie. Po prostu nie. Zawsze wyobrażałem sobie, że widząc spadkobiercę Dartha Vadera będę czuł doniosłość chwili, powagę sytuacji i będę rzeczywiście wiedział, że oto jestem świadkiem narodzin nowej legendy. Niestety, jak dotąd i filmowa trylogia - a już w szczególności sceny z udziałem bohatera dzisiejszego wpisu - i powieści z udziałem Kylo Rena to dla mnie rozczarowanie. Jak na ich tle wypada niniejszy komiks? Czy historia pisana przez Charlesa Soule'a przekonała mnie?

Nie jestem pewien. Nie zaskoczyła, to na pewno. Choć, ostatnią trylogię pamiętam jak przez mgłę to jestem bardziej niż pewien, że zachowanie Kylo Rena z niniejszego komiksu oddaje zachowanie filmowego Kylo Rena. Widzimy bohatera szukającego własnej drogi. Widzimy kogoś, kto z jednej strony czuje ciążącą nad nim spuściznę dziadka, z drugiej chce zerwać z przeszłością i kroczyć własną ścieżką. I ten wątek zdecydowanie dominuje w historii "Rządy Kylo Rena".

Charles Soule zestawiając teraźniejszość z przeszłością rozgrywa wspomniany motyw ciekawie a przy tym nie ogranicza się do zbędnego słowotoku. Rosnąca megalomania dziedzica Vadera, jego monologi, złote myśli - mające sugerować prawdopodobnie dojrzałość nowego lidera Najwyższego Porządku - nie są czymś irytującym. Są tym elementem, który prawidłowo charakteryzuje Kylo Reno na początku jego drogi a jak sądzę o taki właśnie efekt chodziło panu scenarzyście.

Star Wars: Bitwa o Jakku

Jak będę wspominał historie zebrane w tomie "Bitwa o Jakku"? Jako coś co zapowiadało się ciekawie a skończyło się jak zawsze. Czy jestem zaskoczony? Nie. Gdybym chciał być złośliwy powiedziałbym nawet, że ostatnio jest to standard jeśli chodzi o starwarsowe one-shoty od Egmont Polska. Niestety. O ile komiksowa trzecia faza Wielkiej Republiki trzyma poziom - uprzejmie proszę o szybsze wydawanie kolejnych części! - o tyle historie takie jak "Mace Windu. Jedi Republiki" czy właśnie "Bitwa o Jakku" pozostawiają niedosyt.

Punkt wyjścia nie jest zły. Ba! Jest IMO nawet bardzo interesujący bo startujemy w punkcie, kiedy Imperium prawie upadło a Rebelianci prawie mogą nazywać się Nową Republiką. Lubię ten okres. Jeszcze kurz po tańcach na Endorze nie opadł a tu trzeba myśleć o rządzeniu oraz o niedobitkach Imperium nijak nieumiejących powiedzieć pas.

"Gothamski Nokturn: Akt II" || #1071-#1075 "Detective Comics" vol 1 (06-12/2023)


Jeżeli zastanawiacie się, czy trzeci album cyklu "Gothamski. Nokturn" trzyma poziom to tak. Co prawda dalej jest to historia skrojona typowo pod jednozeszytówki, pod serię podstawową, ale naprawdę jest to opowieść ciekawa. Czuć, że pan Ram V miał na nią pomysł a nie tylko produkował zapychacze do kolejnych zeszytów. Przynajmniej nie czuć tego tak bardzo.

Fabularnie jesteśmy dalej w miejscu 'Batman i jego batrodzina węszą wokół Orghamów', choć jest to już etap mocno zaawansowany. Tutaj nie mamy już panicza Wayne'a spotykającego się z młodym Arzenem Orghamem, tutaj na pierwszym planie mamy Batmana próbującego węszyć i działać. Jak tymrazem przebiega jego krucjata? Na pewno mniej spektakularnie, niż zazwyczaj. Powiedziałbym że tym razem przeciwnik wykazuje się sporą pomysłowością a co ważniejsze nie chwyta się z naszym bohaterem jedynie za bary. Sposób na Batmana ma fajny, zna jego słabe punkty i potrafi zamieszać mu w głowie.


Ten ostatni wątek to najmocniejszy punkt tego zeszytu a może i całego runu. Miotanie się Batmana, jego próby zgubienia demona, jego wędrówka do miejsc dla niego istotnych to coś co wypada dobrze. Nadal jest to historia nie szczególnie skomplikowana, daleko jej do poziomu albumów pisanych przez mistrzów, ale w swojej kategorii "Gothamski Nokturn" trzyma poziom.

Z czym czytelnicy mogą mieć problem? W trakcie lektury chwilami zastanawiałem się czy nie pojawią się zarzuty, że jest on zbyt mało dynamiczny, ale w mojej ocenie fabuła nazbyt podkręcona przeniosłaby ciężar historii w bardzo złą stronę. To nie jest opowieść o Batmanie szarpiącym kolejnego bandziora. Parafrazując Alfreda z filmów pana Nolana: 'Batman to coś więcej'.


Dodatkowym atutem tego runu są mikro historie pojawiające się po każdym zeszycie. Są one poniekąd uzupełnieniem podstawowej opowieści, ale wypadają również dobrze jako autonomiczne twory. Waszej uwadze polecam szczególnie historię "Weź moją dłoń" biorącą na warsztat rozpacz Bruce'a tuż po tym, jak stracił rodziców. Rysunkowo, kolorystycznie i scenariuszowo sztos! Zresztą, cały album jest taki. Jak ktoś lubi klimaty noir, gotic to powinien się zainteresować tytułem.

------------------------------
#1071-#1075 "Detective Comics" vol 1 (06-12/2023)
napisał: Ram V,
narysowali: Stefano Raffaele, Ivan Reis, Eduardo Pansica, Goran Sudžuka, Dustin Nguyen, Francesco Francavilla
pokolorowali: Brad Anderson, Adriano Lucas, Lee Loughridge, John Kalisz, Francesco Francavilla

"Absolute 3/3" (06/2023)
napisał: Simon Spurrier
narysował: Caspar Wijngaard
pokolorował: Caspar Wijngaard

#001-#002 "Things That Must Die" (07-08/2023)
napisał: Dan Watters
narysował: Stefano Raffaele
pokolorował: Lee Loughridge

napisał: Dan Watters
narysował: Hayden Sherman
pokolorowała: Triona Farrell

"Take My Hand" (12/2023)
napisał: Dan Watters
narysował: Aaron Campbell
pokolorował: Patricio Delpeche

Polskie wydanie: "Batman Detective Comics. Gothamski Nokturn: Akt II" tom 3 [Egmont, 06/2025]
Komiks otrzymałem od wydawcy.


"Joker. Polowanie na klauna"

 
Ostatnio dość często trafiam na komiksy Jamesa Tyniona IV, co w sumie nie powinno nikogo dziwić. Od kilku lat o wspomnianym artyście jest całkiem głośno i choć nie każdy tytuł sygnowany jego nazwiskiem do mnie przemawia to przy kilku - ot, chociażby "Coś zabija dzieciaki" - naprawdę dobrze się bawiłem. To znaczy: ich lektura okazała się na tyle zajmująca, że jestem skłonny nadal sięgać po historie przez niego pisane. Może i wiąże się to z pewnym ryzykiem - patrz: "Miły dom nad jeziorem" - ale to nie problem. Przynajniej dla mnie. Tym razem złapałem za "Jokera", w którym pan Tynion IV bierze na tapetę relacje łączące sławnego klauna z Jamesem Gordonem i rozbija je na czynniki pierwsze, najmniejsze z możliwych.

Jak zapewne wiecie były komisarz nie ma łatwego życia. Pomijając wszystkie problemy osobiste jest jeszcze Gotham przyciągające niczym magnes kryminalistów i szaleńców najgorszego sortu. W tym sławnego Jokera, dla którego sianie zamętu to rodzaj sportu. Brutalnego, najgorszego z możliwych, działającego na niego - czytając komiks dostrzegamy to po kilku zaledwie planszach - niczym wysoce uzależniający narkotyk. Wystarczy spojrzeć jak zmienia się jego oblicze w momencie przejścia z roli lekko filozofującego klauna do stanu mordercy lubiącego zadawać ból. Guillem March zmienia go w prawdziwego potwora, jednostkę tracącą kontakt z rzeczywistością, niebezpiecznego wariata. Którego należy wyeliminować? O słuszności takiego rozwiązania przekonuje zagadkowa Cressido, która proponuje Gordonowi wielce lukratywne zlecenie. Za zlikwidowanie problemu oferuje ponad dwadzieścia milionów dolarów, jak również spokój ducha. Dla byłego komisarza to życiowa szansa na poukładanie sobie wszystkiego od nowa oraz uwolnienie od koszmarów przypominających o krzywdach doznanych z rąk Jokera. A tych trochę doznał, ot chociażby w takim "Zabójczym żarcie". Na marginesie: wycieczek  pod adresem komiksu Moore'a mamy całkiem sporo. I bardzo dobrze bo to złoto, o którym warto opowiadać.

"Polowanie na klauna". Joker na okładce i ja ciągle o Jokerze. Z tym, że komiks nie jest o nim. To znaczy postać ta ma duże znaczenie, ale pierwsze skrzypce gra James "Jimbo" Gordon, co uważam za duży plus. O szalonym klaunie mieliśmy okazję czytać całkiem sporo i nie wiem czy gdzieś ten temat już mnie nie znudził. A tak mamy Gordona, który nie jest żołnierzem bez skazy. I choć Ciemność nigdy go nie pochłonęła to czasami było naprawdę blisko. W końcu były komisarz to też człowiek i jak każdy z nas myślał o bezpieczeństwie rodziny, przyszłości. Miał także chwilę słabości, gdy świat walił mu się na głowę. Biorąc pod uwagę powyższe nic dziwnego, że Gordon podejmuje się polowania na Jokera. Śmiem nawet twierdzić, że tylko on może sprostać temu zadaniu. Nikt inny.

Jak oceniam niniejszy album? Dość ciekawe czytadło. Nie jest to wielka historia i prędzej czy później o niej zapomnę, ale jak ktoś lubi uniwersum Gacka to powinien przeczytać. Dynamiczna przygodówka ze sporą ilością - jak to u Tyniona - bohaterów i tych drugich. Kreska też z gatunku tych ostatnio topowych; jest jaskrawo i z naciskiem na uwypuklenie postaci Jokera. Nie będę szczegółowo omawiał fabuły - sam nie lubię spoilerów, więc i Wam ich zawsze oszczędzam - ale jest ciekawie. Nie tylko za sprawą głównych aktorów przedstawiania. I jeszcze jedna uwaga. Spotkałem się z opinią, że opowieść jest lekko przegadana. Nie odniosłem takiego wrażenia. Może i można było wyciąć jakieś sceny, ale po co? Moja ocena byłaby taka sama. "Polowanie na klauna" to nic specjalnego, ale przeczytać nie zaszkodzi.


"The Joker" [05/2021-09/2022] "The Joker 2021 Annual" [01/2022]
Polskie wydanie: "Joker. Polowanie na klauna" [Egmont, 04/2023]
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.