W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA - 03 - Koszmar z Loch Leathan (część pierwsza)


Wiecie jaki mam problem z serią "W głowie Sherlocka Holmesa"? Za każdym razem zastanawiam się czy w pierwszej kolejności podążać za tekstem czy z zacięciem godnym starego archiwisty - tak, taką mam super specjalizację - korzystając z bardzo dobrej lupy przyglądać się graficznym detalom. Ten dylemat pojawia się zawsze, ilekroć biorę do ręki ten cykl a biorę po raz trzeci, bo album "Koszmar z Loch Leathan" to właśnie trzeci tytuł z tej serii wydany przez Non Stop Comics.

Jakie dziwne zdarzenie tym razem pobudza komórki tytułowego detektywa? Najprościej byłoby powiedzieć, że 'coś na progu' a konkretnie coś na terenach północnej Szkocji. Co to dokładnie jednak jest? Nie wiemy tego my, nie wie również narrator opowieści ale pan Holmes jest całkowicie przekonany, że nie może być mowy o żadnej strasznej klątwie.

Jak ktoś czytał oryginalne historie pana Doyle’a to zapewne wie o czym mówię. Jego detektyw nigdy nie dawał wiary zjawiskom nadnaturalnym - chyba, że mówimy o Sherlocku Sylvaina Cordurié - i tym razem również nie daje. Dla niego znaczenie mają fakty, dowody i zjawiska dające się wytłumaczyć. Jak ktoś twierdzi, że zagrożenie kryje się w ludowych bajaniach to ten ktoś widocznie nie zbadał, nie zweryfikował jeszcze wszystkiego a już na pewno nie w sposób sherlockowy.

I właśnie seria "W głowie Sherlocka Holmesa" pokazuje jak odbywa się sherlockowy proces badania tego co nieznane, jak działają bardzo wyjątkowe trybiki w głowie naszego maestro dedukcji, etc. I zostało to wszystko zaprezentowane po mistrzowsku.


Benoit Dahan zrobił coś, czego nie widziałem od bardzo dawna. Coś szalonego i odważnego zarazem. Wszedł do głowy Sherlocka Holmesa a to co tam zobaczył narysował. Proces dedukcji sprowadził do niteczek, fiolek, lupek wagonów wypełnionych faktami i różnych tego typu elementów, które w połączeniu razem stworzyło coś, co można nazwać: procesem myślowym Sherlocka. I wygląda to obłędnie.

Dodatkowo plansze Benoita Dahana stoją detalami, są przemyślane konstrukcyjnie i zwyczajnie ciekawe. Co więcej, rysownikowi udało się uniknąć przesadyzmu. Przy takich wizualnych eksperymentach to bardzo ważne. Rysunki nie męczą a sama mechanika sherlockowego umysłu jest w dużej mierze zrozumiała. Raz czy dwa razy zdarzyło mi się dłużej zastanawiać na co patrzę ale nie odbrałlem tego na minus. W końcu jesteśmy w głowie Sherlocka Holmesa 😉


Fabularnie i konstrukcyjnie historia "Koszmar z Loch Leathan" jest zbudowana na schemacie 'osoba mająca problem prosi o pomoc detektywa'. Sherlock odpowiada na wezwanie i wspólnie z Watsonem starają się zrozumieć skąd to całe zamieszanie. Doyle’owski klasyk rozpisany przez Cyryla Liérona. Jak ktoś jest fanem opowiadań o Sherlocku to będzie zadowolony, inni również. Tym bardziej, że historia jak podejrzewam - pamiętajcie, że opowiadam Wam o pierwszej jej części - pójdzie w bardzo ciekawym kierunku światopoglądowym.

Więc jeszcze raz: polecam i to nie tylko fanom Sherlocka. Siłą rzeczy oni będą pewnie najbardziej zadowoleni z lektury ale na pewno nie jest to tytuł wyłącznie dla nich. Nawet jak ktoś za panem Holmes’em nie przepada a lubi komiksy niestandardowe graficznie, ciekawe kryminały i pomysłowo scharakteryzowane postacie to daję mu gwarancję, że sięgając po pierwszą odsłonę "Koszmaru z Loch Leathan" nie będzie żałował.

-----------------------------------------------------
"Dans la tête de Sherlock Holmes. Le cauchemar du Loch Leathan" (12/2025)

napisał: Cyryl Liéron
narysował: Benoit Dahan
Komiks otrzymałem od wydawcy, Non Stop Comics (05/2026)