Przede wszystkim drugi tom "Samuraja" to rzecz inna z uwagi na konstrukcyję opowieści. Inaczej są w nim rozkładane akcenty fabularne, inne rzeczy przykuwają uwagę czytelnika. Co to oznacza? Ni mniej ni więcej a tylko tyle, że jeśli ktoś oczekuje długiego wątku przewodniego ten może finalnie odczuć lekki zawód. Tym razem nie dostajemy antagonisty na miarę pana Akumy, tym razem nie mamy w tle konfliktu mogącego zachwiać obecnym status quo czy innego, bardziej precyzyjnie nakreślonego motywu.
Pierwszy plan to właściwie dwie historie krótsze - rozpisane po dwa rozdziały każda - szybsze, bardziej konkretne, sprowadzone trochę do prościutkich komiksów o superbohaterach, po prostu. Panowie Jean-Francois Di Giorgio i Frédéric Genet przedstawiają problem a Takeo ten problem rozwiązuje. I tyle. Dopiero w tle dostajemy wątek będący powiedzmy wątkiem spajającym wszsytko - wspomniane dwie mini historie - w większą opowieść ale nadal nie jest to rzecz na miarę motywu z Trzynatym Wróżbitą z tomu poprzedniego. Powiedziałbym, że jest to COŚ co na ten monent zaprząta głowę Takeo ale niewiele więcej. W tle majaczy jakaś tajemnica związana z jego bratem i zagładą ich klanu ale są to zaledwie pojedyncze zdania.
Nie do każdego taka konstrukcja opowieści trafi. Czytelnicy nie lubiący schematu 'przeciwnik odcinka' mogą być rozczarowani i przyznam, że ich rozumiem. Pierwszy album był jaki był ale oferował historię wielowątkową, ze sporą ilością odwołań do japońskiej tradycji i sceny polityczno-społecznej. Nawet jeżeli nie były one drobizagowe to było ich dużo a zebrane razem budowały ciekawe tło. Tych wrzutek bardzo brakuje a pojedyncze zdania, na przykład na temat takiej a takiej sztuki walki, to zdecydowanie za mało. Niby jesteśmy w feudalnej Japonii ale osobiście jej klimatu jakoś specjalnie nie odczuwałem.
Czego nie można odmówić komiksowi? Na pewno nie wypada czepiać się tego jak on wypada wizualnie. Co prawda dalej nie przepadam za wyglądem głównego bohatera ale na szczęście jego w tym tomie nie dostajemy zbyt wiele. On nadal jest bohaterem numer jeden ale odnoszę wrażenie, że o wiele więcej miejsca dostaje chociażby jego brat albo wątki podprowadzające go scen finałowych, w których Takeo oczywiście występuje ale jak już napisałem wcześniej: rozwiązuje problem i tyle.
Na plus ponownie praca kolorystki Delphine Rieu. To w jaki sposób dopiero ona kolory, jak uwypukla pewne fragmenty historii to jest mistrzostwo świata i chyba jest to ten element komiksu, który na tą chwilę najbardziej mi się podoba. Żeby jednak nie było: po cichu liczę, że ta historia zacznie dowozić również w innych elementach ale czy tak będzie na pewno przekonam się za jakiś czas.
-----------------------------------------------------
#005 "L'île sans nom" (01/2010)
#006 "Shobei" (12/2010)
#007 "Frères d'armes" (11/2011)
#008 "Frères de sang" (10/2012)
"Samuraj" tom 2
napisał: Jean-François Di Giorgio
narysował: Frédéric Genêt
pokolorowała: Delphine Rieu
Komiks otrzymałem od wydawcy, Egmont Polska (06/2026).



