Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samuraj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samuraj. Pokaż wszystkie posty

SAMURAJ tom 2




Trochę zeszło mi z drugim tomem "Samuraja" a to dlatego, że prawdę mówiąc nadal mam z tym tytułem ogromny problem. Pierwsze kłopoty zaczęły się już przy wcześniejszym albumie ale mimo pewnych jego niefajności koncepcyjnych postanowiłem zachowawczo nie rezygnować z lektury tylko cierpliwie poczekać na dalszy rozwój sytuacji. W końcu ta seria na tą chwilę liczy sobie osiemnaście rozdziałów, więc grzechem byłoby ją skreślać po czterech zeszytach. Przeczytałem zatem kolejne cztery. Czy zostanę z tym cyklem na dłużej? Ciągle się waham.

Przede wszystkim drugi tom "Samuraja" to rzecz inna z uwagi na konstrukcyję opowieści. Inaczej są w nim rozkładane akcenty fabularne, inne rzeczy przykuwają uwagę czytelnika. Co to oznacza? Ni mniej ni więcej a tylko tyle, że jeśli ktoś oczekuje długiego wątku przewodniego ten może finalnie odczuć lekki zawód. Tym razem nie dostajemy antagonisty na miarę pana Akumy, tym razem nie mamy w tle konfliktu mogącego zachwiać obecnym status quo czy innego, bardziej precyzyjnie nakreślonego motywu.

Pierwszy plan to właściwie dwie historie krótsze - rozpisane po dwa rozdziały każda - szybsze, bardziej konkretne, sprowadzone trochę do prościutkich komiksów o superbohaterach, po prostu. Panowie Jean-Francois Di Giorgio i Frédéric Genet przedstawiają problem a Takeo ten problem rozwiązuje. I tyle. Dopiero w tle dostajemy wątek będący powiedzmy wątkiem spajającym wszsytko - wspomniane dwie mini historie - w większą opowieść ale nadal nie jest to rzecz na miarę motywu z Trzynatym Wróżbitą z tomu poprzedniego. Powiedziałbym, że jest to COŚ co na ten monent zaprząta głowę Takeo ale niewiele więcej. W tle majaczy jakaś tajemnica związana z jego bratem i zagładą ich klanu ale są to zaledwie pojedyncze zdania.

"Samuraj" - 1 - Jean-François Di Giorgio, Frédéric Genêt, Delphine Rieu



Zacznę od tego, że miałem wobec tego albumu spore oczekiwania. Nie znam innych prac Jeana-Françoisa Di Giorgio. Komiksu "Shane" od Studia Lain nie czytałem, choć kilka osób kilkukrotnie zachęcało mnie, abym znalazł dla niego czas. Podobno jest to rzecz ciekawa jak ktoś lubi średniowieczne klimaty a ja rzeczywiście lubię od czasu do czasu takie wycieczki i "Samuraj" miał być taką wycieczką. Z tym, że zamiast obserwować przy pracy rycerzy miałem obserwować samuraja w feudalnej Japonii. Tego samuraja widocznego na okładce, samuraja o surowym spojrzeniu, z dwoma mieczami i kilkudniowym zarostem. Powiem więcej. Po cichu liczyłem, że będzie to bohater na miarę Skorpiona Stephena Desberga i Enrico Mariniego. Bohater, który będzie nie tylko dobrze wyglądał ale i będzie skutecznie ciągnął awanturniczy wątek. Czy Takeo jest takim bohaterem? Nowy Skorpionem?