Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abel. Pokaż wszystkie posty

"Rogue Sun. Hellbent" || #007-012 "Rogue Sun" vol 1 (2022-2023)


Skończywszy drugi tom "Rogue Sun" zacząłem się poważnie zastanawiać, czy ta seria będzie finalnie do czegoś zmierzała. Nie wiem, albo to ze mną jest problem i zwyczajnie nie dostrzegam całościowego, fabularnego planu albo panowie od Massive-Verse tego planu rzeczywiście nie mają. Na ten moment wygląda to tak, że nasz tytułowy bohater w przerwie od bycia dupkiem - tak, Dylan Siegel potrafi zrazić do siebie każdego - mierzy się z kolejnymi, coraz fantazyjniej przerysowanymi typami, o coraz bardziej dziwacznych pseudonimach.

Oczywiście, zazwyczaj takie bajeczki łykam jak pelikan. Byłbym totalnym hipokrytą, gdyby tu i teraz wyznał, że ich lektura zawsze jest dla mnie katorgą. Nie! Czytając takie historyjki lubię, gdy twórcy czują fun i puszczają się peronu, ale... z reguły są to jednozeszytówki. Ot, historyjki z gatunku: złol tygodnia przybywa do miasta a szeryf w kolorowym trykocie spuszcza mu łomot. Dlaczego zatem mam problem z serią "Rogue Sun"? Cóż, tym razem liczyłem na coś więcej.


Po dwunastu zeszytach czuję, że historia Dylana donikąd nas nie prowadzi. Nie tak powinno to wyglądać. Owszem, mamy krótkie segmenty ze wspólnym mianownikiem, ale to wszystko za mało, aby historia nabrała rozmachu. Podam przykład: złomem numer jeden tego albumu jest tytułowy Hellbent. Wiemy kim on jest i poznajemy jego motywacje; to wszystko. Postaci brakuje charakteru, brakuje czegoś, co wyróżniałoby ją na tle innych villainów a przede wszsytkim brakuje jej wyrazistego umocowania w świecie Rogue Suna. Może się mylę. Może za kilka, kilkanaście zeszytów będzie kimś ważnym, ale raczej do tego nie dojdzie. I to jest główny problem tej serii.


Mam wrażenie, że brakuje jej motywu przewodniego. Bujamy się od jednego superzłoczyńcy do drugiego, co kilka plansz obserwujemy rodzinne problemy Dylana - przyrodnia siostra daje do pieca! - jak również poznajemy kolejne elementy uniwersum. Niby wszystko jest, niby świat Rogue Suna się rozrasta - w tej historii pan Ryan Parrott, główny scenarzysta serii, dorzuca: Ptaszarnię Tajemnic, królową Ravyn i Żałobną Gwiazdę, czyli kogoś na kształ diabła z innego wymiaru - ale czytając kolejne zeszyty czuję, że fabuła jest pisana na kolanie. Czy jednak wspomniana Żałobna Gwiazda będzie bossem na końcu ewentualnego eventu? Czy może jest zaledwie przybocznym kogoś jeszcze ważniejszego?

Marudzę? Możliwe. Może nie dostrzegam Wielkiego Planu, może na samym końcu wszystkie klocki ułożą się w jedną, logiczną całość. Życzyłbym sobie tego, bo pomimo pewnych mankamentów odnajduję w komiksie także pozytywy. Rogue Sun. Bawią mnie jego żarciki, jego nazywanie rzeczy po imieniu, bez tego całego mistycznego mumbo jumbo. Ta jego zwyczajność i chwilami dość lekceważące podejście do poważnych - na skalę superbohaterską! - spraw przypominała mi niekiedy postawę Jacka z Baśni. On także był taki 'hej do przodu'. I miał ten magnetyzm, który nie pozwalał mi zrezygnować z lektury jego przygód. Przynajmniej do czasu, kiedy opowieść stała się zbyt absurdalna nawet, jak dla mnie. Czy taki sam los czeka i tą serię? Zobaczymy.


Nie skreślam jej. Wizualnie komiks może się podobać. Kreska współczesna, dokładna, wyrazista. W tle dostajemy sporo detali, które fajnie podbudowują klimat, zwłaszcza tego całego czary mary. Poza tym na każdym kroku widać, że twórcy bawią się historią. Także takimi jej elementami jak zmienne ułożenie plansz czy interaktywna zabawa z czytelnikiem polegająca na daniu mu możliwości wpływania na fabułę. Całkiem ciekawy pomysł, choć przyznam szczerze, że lektura siódmego zeszytu lekko mnie zmęczyła.

------------------------------
#007-012 "Rogue Sun" vol 1 (10/2022-04/2023)
napisali: Ryan Parrott, Nick Cotton
narysowali: Zé Carlos, Abel, Marco Renna
polskie wydanie: "Rogue Sun. Hellbent" tom II [Non Stop Comics, 04/2025]



Batman & Runaway w obronie Gotham

słówko o albumie "Batman. Rycerze Gotham. Pozłacane miasto"


Opowieść rozpisana przez Evana Narcisse to ładnie narysowana oraz dostarczająca miłej rozrywki na kilka godzin historia. Oczywiście jak każda opowieść ma ona swoje lepsze i gorsze momenty, ale na szczęście dla nas tych ostatnich nie ma zbyt wiele. Co mnie osobiście mocno ucieszyło, gdyż w ostatnich tygodniach, miesiącach nie było mi po drodze ze współczesnym superhero. Ilekroć sięgałem po jakiś tytuł - zaglądałem do eventu z serii must have - odbijałem się od niego szybko i dość boleśnie. Z "Rycerzami Gotham" miałem inaczej.

Zaskoczyło już na starcie tj. w momencie, gdy okazało się, że historia pana Narcisse nie jest z gatunku tych rozdmuchanych. Mając ją z czymś zestawić zestawilbym z telewizyjnym proceduralem. "Batman. Rycerze Gotham. Pozłacane miasto" to opowieść pozbawiona eventowych szaleństw, osadzona na jednym wątku, dobrze prowadzonym oraz ciekawym. Nasi bohaterowie - scenarzysta postarał się, aby w przygodzie wzięli udział chyba wszyscy z batmanowej rodziny - stają w obliczu nowego zagrożenia a jest nim wirus otumaniający ludzi i wprowadzający ich w jakiś rodzaj dziwnego, agresywnego transu. Naturalnie pierwsze podejrzenia padają na pana Jonathana Crane'a, ale kolejne postępy w śledztwie szybko kierują dochodzenie na inne tory. Wszystko wskazuje na to, że dzisiejsze problemy mieszkańców Gotham rozpoczęły się już dobre sto lat temu.


Warto także podkreślić, że album łączy w sobie nie jedną a dwie historie. Może nawet trzy, jeżeli za tą trzecią weźmiemy działania ruchu abolicjonistów funkcjonującego na terenie Gotham. Pierwsza z nich - według mnie mająca małe znaczenie - rozgrywa się w czasach współczesnych i jest zapisem wspomnianego wcześniej śledztwa. Dla fabuły o wiele ważniejsza jest opowieść rozgrywająca się w latach czterdziestych dziewiętnastego wieku, która to dość fajnie przybliża nam źródło całego zamieszania. Na jej kartach pojawia się chociażby tajemniczy Runaway oraz sławny Vandal Savage, którzy jak się okazuje wiedzą całkiem sporo na temat owej epidemi.

Nikogo chyba też nie zdziwi jak powiem, że lubię takie dawne klimaty I trochę nawet żałuję, że album "Batman. Rycerze Gotham. Pozłacane miasto" nie został rozbity na dwa tomy. Pewnie wówczas narzekałbym, że fabuła została za bardzo rozciągnięta, ale mimo wszystko chętnie poczytałbym więcej o Gotham tamtego okresu.


Album "Batman. Rycerze Gotham. Pozłacane miasto" - będący wprowadzeniem do gry "Gotham Knights", właściwie od tego powinienem zacząć - nie zapisze się złotymi literami w uniwersum Mrocznego Rycerza ale ja nie żałuję tych dwóch godzin, które przeznaczyłem na lekturę. Dobrze od czasu do czasu sięgnąć po coś lekkiego. Rysunki bez zarzutów. Nic nadzwyczajnego, mainstreamowe, porawne.
____________________
"Batman: Gotham Knights. Gilded City" [12/2022-05/2023]
Tytuł polski: "Batman. Rycerze Gotham. Pozłacane miasto"
Scenarzysta: Evan Narcisse
Rysunki: Abel
Tłumacz: Marek Starosta
Seria: Batman, Batman Rycerze Gotham
Format: 167x255 mm
Liczba stron: 156
Oprawa: miękka
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328165205
Data wydania: 27 lipiec 2023
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.