DOM SLAUGHTERÓW - 6 - Lazur


Nie wiem co mnie skłoniło do takich wniosków ale ubzdurałem sobie, że wcześniejszy tom "Domu Slaughterów" był tomem ostatnim. Czy może dlatego, że zamknięty został - bo został, prawda? - wątek Jace’a Bouchera? A może po prostu nie wiedziałem jaką jeszcze historię moglibyśm otrzymać, bo wiecie: ta historia mogłaby zakończyć się dużo wcześniej. Wówczas siłą rzeczy byłaby bardziej skoncentrowana na konkretach a nie budowała piramidę intryg zrozumiałych jedynie dla ich twórców. Niezależnie jednak od powodów "Wojna Rzeźnika" nie była ostatnia. I ostatnim nie będzie "Lazur".

Ten album zamyka jeden z rozdziałów czegoś co już określa się mianem slaughterverse. Na początku maja 2026 roku debiutuje seria "Fall of the House of Slaughter", o którą jak sądzę zadba w swoim czasie Non Stop Comics Co o niej dzisiaj wiemy? Niewiele. Życzyłbym sobie jednak aby bliżej jej było do serii podstawowej bo, co tu dużo mówić, "Dom Slaughterów" to seria bardzo nierówna.


"Wojna Rzeźnika" to wyjątek potwierdzający regułę. Oferowała wszystko. Spiski, pojedynki, kolejne spiski, dramaty jednostek, wielkich złych i zwrot akcji godny głośnych braw. Każdy z zeszytów dokładał coś od siebie, czytelnik ani przez chwilę nie mógł narzekać. A "Lazur"? Co prawda nie idzie w ślady swojego poprzednika ale i nie jest to na pewno album najgorszy z całego zbioru tomów. Jest tylko trochę zagmatwany fabularnie, przynajmniej na początku.

Bohaterem historii jest Nolan, tytułowy Lazur, który ślęcząc nad bazami danych wpada na trop intrygi mogącej zachwiać całym Domem. Co to oznacza dla fabuły? Tyle tylko, że tym razem miejsce kadrów przypominających kino kopane lat dziewięćdziesiątych zajmuje coś na kształt ciężkiego thriller. Nic na wzór "Siedem" Davida Finchera - nie jest to ten kaliber opowieści -  ale jak ktoś się uprze, a ja się uparłem, to znajdzie punkty zbieżne.


Na dzień dobry uderza w nas ciężki klimat Domu. Nie jest to miłe miejsce. Nigdy nie było ale w czasie, kiedy toczy się akcja "Lazura" jest jeszcze gorzej i Sam Johns - scenarzystka - naprawdę dobrze pogrywa tym klimatem. Każdy na każdego warczy. Coś wzbudza twoją ciekawość i zadajesz pytania? Zaraz jesteś szpiegiem. Chcesz komuś zaufać? Super ale nie wiesz komu, bo nie wiesz jak daleko sięga to 'coś' co zagraża Maskom. Mówisz, że masz swoje podejrzenia? Super ale skąd wiesz, że ja nie jestem z 'tamtych'. Tak mniej więcej wygląda obecnie sytuacja w Domu; nieznośna i niebezpieczna. Wydaje się smakowita? Bardzo. Jak ktoś lubi historie, gdzie bohater jest pozostawiony samemu sobie i jest zmuszony poruszać się jak we mgle to będzie zadowolony.

Dodatkowo, na duszną atmosferę domu nakłada się wątek morderstw. Nie jest on jednak nadmiernie eksponowany. Przed dłuższy czas jest raczej dodatkiem ledwie dostrzegalnym między wierszami. To się jednak zmienia im jesteśmy bliżej finału. W porównaniu z "Wojną Rzeźnika" nadal nie jest to nic spektakularnego ale powiedzmy, że jak ktoś ceni serię "Dom Slaughterów" za akcje typu: 'uwaga, wśród nas jest potwór' to dostanie taką akcję. Czy była ona czymś niezbędnym? W mojej ocenie nie do końca ale ostatecznie mowa o slaughterverse, więc wypadałoby abyśmy w finale dostali COŚ, co zabija te dzieciaki.

-----------------------------------------------------
#026-#030 "House of Slaughter, vol. 6: Azure" (10/2024-02/2025)

napisała: Sam Johns
narysowała: Letizia Cadonici
polskie wydanie: "Dom Slaughterów - 6 - Lazur" Non Stop Comics (03/2026)
Komiks otrzymałem od wydawcy.