Czytając fenomenalny run pana Jeda MacKaya pomyślałem, że w miarę możliwości będę nadrabiał również inne tytuły biorące na warsztat postać Moon Knighta. Nie żebym był jakimś jego szczególnym fanem ale uważam, że gość na tyle dobrze wygląda, na tyle ciekawie pobudza wyobraźnię czytelników oraz swoimi problemami dostarcza scenarzystom tyle pola do manewru, że warto poznać go bliżej.
Tym razem padło na czarno-czerwono-białą wersję jego przygód od wydawnictwa Mucha Comics ale od razu zaznaczę, że niniejszy album nie jest zapisem jednej, dłużej historii. Składa się on z dwunastu miniaturek a każda z nich pokazuje tytułowego bohatera trochę z innej strony.
W ogóle pierwszym co się rzuca w oczy jest fakt, że Moon Knight jest bardzo wdzięcznym bohaterem do różnorakich fabularnych eksperymentów. Być może nie on jeden - uniwersum Marvela jest tak liczne, że liczniejsze chyba już być nie może - ale wydaje mi się, że od czasu kiedy scenarzyści zaczęli brać na warsztat motyw jego wielorakiej osobowości Moon Knight stał się obiektem wręcz idealnym do prezentowania fabuł cięższych, obarczonych dużą dawką emocji i targających daną postacią na każdą z możliwych stron. Rozumiem oczywiście, że przy takich eksperymentach wiele zależy od ich autora ale jakbym miał wskazać postać, która najczęściej ma problem z samą sobą i w ogóle często myśli o sobie w kategoriach niemalże psychopaty to tą postacią byłby właśnie pan Knight. Na podium znaleźliby się również Matt Murdock i Logan.
Of course, album "Moon Knight. Czerń, biel i krew" to nie tylko włażenie bohaterowi do głowy oraz przypomninanie czytelnikowi jak mocno ta postać ma przesrane. Takie motywy występują, taką miniaturką jest chociażby "Pusty grobowiec" Benjamina Percy’ego - uwielbiam tego scenarzystę! - w której Moon Knight wręcz błaga Dr. Strange’a aby ten pomógł mu złapać oddech bo zwyczajnie nie wyrabia ale to nie jest tak, że takie historie dominują. Jest ich najwięcej - szczególnie polecam historię "Dzień dobry" Christophera Cantwella ale psychodramy nie są czymś obowiązkowym.
Tych dwanaście historyjek naprawdę wiele różni, tak pod względem tematu bohatera jak i wątków mu towarzyszacych. Na drobą sprawę bywa i tak, że rola Moon Knighta sprowadza się niemalże do roli statysty a czytelnik koncentruje się na czymś zupełnie innym, na przykład na wątku potencjalnej ekspoatacji Księżyca z jego zasobów ("Astroświry") czy wątku prezentującym jak jedno ze światowych mocarstw, za nic mając granice, siłą wdziera się terytorium innego państwa i dokonuje grabieży cennych minerałów ("Krwistoczerwony szybowiec”). Brzmi znajomo?
Na to wszystko nakładają się typowe historie superhero, gdzie jest widowiskowo, zabawnie i dość sztampowo. Żebyśmy jednak dobrze się zrozumieli. Nie wypadają jednak one źle i są moim jak najbardziej potrzebne, ponieważ dbają o należyty kontrast. Dzięki nim album łapie oddech. Czasami są to proste śmieszki heheszki i ciśnięcie beki z zawodu superbohatera ("Taki biały, a taki mroczny"), czasami autor puszcza oka do czytelnika kiedy robi z Moon Knighta nową wersję poturbowanego Johna Wicka ("Koniec") a czasami to to po prostu historyjki o facecie będącym bohaterem przy każdej okazji ("Nieudany kurs").
Tym co łączy te wszystkie historie są kolory. Rysunki mamy mocno zróżnicowane. Na dobrą sprawę każdy artysta prezentuje inną szkołę; raz skupioną na detalach raz bardziej mangową i tak dalej. Kolory są jednak takie same. Zgodnie z tytułem: dominuje czerń, biel i czerwień. Siłą rzeczy ta ostatnia najczęściej występuje jako krew, kapiąca raz z Moon Knighta - jak powiedziałem: ten bohater nie ma łatwo - raz z jego wrogów. W zależności od skali i poziomu wkurzenia głównego bohatera raz jest jej więcej a raz mniej i te dysproporcje są również czymś na plus. Tak samo jak i różnorodność tematyczna.
-----------------------------------------------------
"Moon Knight. Black, white and blood" (2022)
napisali: Jonathan Hickman, Marc Guggenheim, Benjamin Percy, Patrick Zircher, Christopher Cantwell i inni
narysowali: Chris Bachalo, Jorge Fornés, Leonardo Romero, Patrick Zircher, Stefano Raffaele, Alex Lins i inni
polskie wydanie: "Moon Knight: Czerń, biel i krew" (Mucha Comics, 04/2023)
Komiks otrzymałem od wydawcy.




