VENOM. Tom 3


Powinienem dostać medal za to, że jeszcze daję szansę temu runowi. "Venom", wcześniej od Ala Ewinga i Rama V teraz również od Torunna Grønbekka, to jedno z większych rozczarowań jeżeli chodzi o ostatnio czytane przeze mnie komiksy superhero. Możliwe, że nawet największe ale mały plusik seria dostaje za Venoma, na którego zawsze miło popatrzeć.

Wizualnie ten run wygląda jak wielki billboard, na którym różne symbioty - czasami również Dr Doom i jego doomboty - prężą się jak tylko mogą obiecując czytelnikom niesamowicie widowiskowy rollercoaster, napakowany akcją, przebojowy oraz ciekawy. Tak, 'ciekawy', dobrze słyszycie. W końcu historia z taką ilością różnych interpretacji Venoma nie może nie być ciekawa. Prawda?

Niestety, całościowo nie wygląda to tak interesująco jak zapewne wyobrażali sobie scenarzyści owej opowieści. Zapewne czytelników młodszych, tych bawiących się dzisiejszym Marvel Fresh nie gorzej niż my w latach dziewięćdziesiątych przygodami trykociarzami drukowanymi przez TM-Semic  - nie oszukujmy się, tamte komiksy miały swoje za uszami - problemy Eddiego Brocka mogą powalić na kolana ale jednak obiektywnie patrząc nie jest to dobry run.


Za nami trzydzieści zeszytów ale w mojej ocenie ich przestrzeń nie została dobrze wykorzystana. Choć początek zapowiadał się nieźle - nowy Venom, zagubiony Eddie, złe ludziki ze złej korporacji, etc. - to im dalej w las tym opowieść staje się coraz większą wydmuszką. Pięć, sześć dłuższych rozmów plus kilkanaście plansz, na których różne symbioty mają sobie coś do wyjaśnienia. Niby dobrze to wygląda - jak na plakatach popcornowych blockbusterów - ale nie czuję aby stała za tym większa historia. Sądzę, że już do końca - seria kończy się na trzydziestym dziewiątym numerze - będziemy świadkami bardzo prostych, venomowych przepychanek, z których niewiele będzie wynikało.


Co prawda skończywszy trzeci tom czuję, że działo się w nim więcej niż w dwóch albumach wcześniejszych - i fabularnie i rysunkowo - ale i tak ciężko go nazwać dobrym. Jest lepszy ale niewiele lepszy od dwóch pierwszych. Obecność Dr Dooma - jak zawsze czołowego megalomana Marvela - i jego żarty z Red Skulla, obecność Nataszy Romanowej i lekki vibe kryminalny towarzyszący jej działaniom, venom dinozaur i przebitki z czasów drugiej wojny światowej to nadal było dla mnie za mało. Może jestem marudą a może muszę odpocząć od tego uniwersum. Oby tom ostatni ukazał się dopiero w przyszłym roku.

-----------------------------------------------------
#022-#030 "Venon" vol 5 (07/2023-02/2024)

napisali: Al Ewing, Torunn Grønbekk
narysowali: Ramon Bachs, Ken Lashley, Sergio Dávila, Julius Ohta, Carlos Alberto Fernandez Urbano, Rafael Pimentel
Komiks otrzymałem od wydawcy, Egmont Polska (07/2026)