STAR WARS - Szelmy, Rebelia i Imperium


Pamiętam jakby to było dosłownie wczoraj. Jest druga połowa lat dziewięćdziesiątych, wchodzę do biblioteki publicznej, podchodzę do regału z fantastyką - zdominowanego wówczas przez Amber i cykle typu 'Wielkie serie SF' albo 'patrzcie jakie ekstra horrory drukujemy' - a tam "Opowieści z kantyny Mos Eisley", zbiór krótkich historii o różnych wydarzeniach mających miejsce jeszcze przed narodzinami Luke'a. Chyba. Nie pamiętam szczegółów fabuły ale klnę się na Moc, że wówczas ten tytuł bardzo mi podszedł. Ot, parę historyjek budujących dobre tło dla głównej osi fabularnej. Chyba. Jak pisałem: fabuła tych tekstów to dzisiaj dla mnie zagadka.

Dlaczego wspominam tytuł, o którym pewnie mało kto pamięta? Cóż, tamte historie może i nie były najlepiej napisane ale moim zdaniem zrobiły dla lucasowego uniwersum niesamowicie ważną rzecz. Pokazały - nie wiem czy nie po raz pierwszy w takiej ilości - że Gwiezdne Wojny to nie tylko pierwszoligowi gracze, wielkie nadzieje i jeszcze większe gwiezdne niszczyciele. Gwiezdne Wojny to również ci, na których przeważnie nie zwracamy uwagi. Chyba że jesteśmy chłopakami z Konglomeratu Podcastowego. Oni wiedzą i widzą wiele 😉


Do brzegu. W moim przekonaniu antologia "Szelmy, Rebelia i Imperium" to komiks trochę w stylu właśnie "Opowieści z kantyny Mos Eisley". Dostajemy sześć historii i sześciu bohaterów. W jednym przypadku co prawda mamy coś à la 'bohater zbiorowy' ale generalne każdy zeszyt to rzut oka na problem jednej, konkretnej postaci i to często postaci marginalnej czy wręcz bardzo, bardzo małego trybika w wielkim uniwersum Gwiezdnych Wojen. Co za tym idzie? Cóż, jeśli ktoś liczy na intrygi mogące mieć realny wpływ na losy konfliktu Imperium z Rebelią to ten ktoś może poczuć się rozczarowany.

Choć komiks powstał dla uczczenia czterdziestolecia "Powrotu Jedi" historie w nim zamieszczone tak naprawdę tylko dwukrotnie zbliżają się do filmu. Przynajmniej na ile byłem w stanie się zorientować. W czterech pozostałych widzimy albo kogoś kto gdzieś nam mignął w jakiejś małej scenie i teraz ten ktoś dostaje własne krótkie story albo poznajemy los przypadkowego noname'a, trybika ulokowanego w po jednej lub drugiej stronie galaktycznej zawieruchy. I jak zawsze w takich antologiach: opowieści różnią się od siebie, tak wizualnie jak i podejściem poszczególnych scenarzystów do przewodniego tematu.


Ta różnorodność to zaleta tej antologii. "Szelmy, Rebelia i Imperium" to zbiorek nierówny ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że każdy z sześciu zeszytów oferuje rozrywkę innego typu. Fanów pałacowych intryg Marc Guggenheim zaprasza na Tatooine. Jak ktoś woli lżejsze klimaty - mające w sobie coś z historii skierowanych do młodszego czytelnika - to taką historię napisała Alyssa Wong, kiedy wzięła na celownik rodzimych mieszkańców księżyca Endora. Stephanie Phillips stawia na pewniaków, na Lando i Chewbaccę, na grę w sabaka i dużo akcji. Jody Houser ewidentnie zatęskniła za klimatami Imperium - wcześniej pracowała chociażby przy serii "Thrawn" - więc ponownie kibicuje tej właśnie frakcji. Alex Segura próbuje jednym strzałem zakończyć rebelię a bohaterowie Daniela José Oldery podejmują się zadania wręcz niemożliwego.

Każda z sześciu jest inaczej pisana i inaczej rysowana. Zdarzają się rysunki zwyczajnie, nie odbiegające od aktualnych standardów, jak i bardziej niż ciekawe. Jedna z historii wygląda tak jakby pracował nad nią sam Eric Powell, tak bardzo jest creepy. Osobiście nie przepadam za zbyt częstami zmianami rysowników i kolorystów - łącznie mamy ich siedemnastu - ale jak się zastanowić to taka mnogość twórców to również coś charakterystycznego dla antologii. Jej redaktorzy chcą aby trafiła ona w gusta jak najszerszego grona odbiorców i ja to rozumiem. Nie musi mi się to podobać ale rozumiem to i akceptuje.


"Szelmy, Rebelia i Imperium" to nie obraz heroicznej walki tych Dobrych z tymi Złymi. Brak w nim większej ilości akcji w stylu 'złe Imperium atakuje!'. To obraz tego jak pewne drobne wydarzenia mogą mieć wpływ na te większe. Trzech scenarzystów i trójka scenarzystek otrzymała zadanie przypomnieć nam jak wielkie jest gwiezdnowojenne uniwersum i jak wiele historii czeka jeszcze na napisanie. Dobrze się spisali.


--------------------------------------------------------
#001 "Return of the Jedi – Jabba's Palace" vol (03/2023)
#002 "Return of the Jedi – Ewoks" vol (04/2023)
#003 "Return of the Jedi – Lando" vol (05/2023)
#004 "Return of the Jedi – The Empire" (06/2023)
#005 "Return of the Jedi – The Rebellion" (07/2023)
#006 "Return of the Jedi – Max Rebo" (08/2023)

napisali: Marc Guggenheim, Alyssa Wong, Stephanie Phillips, Jody Houser, Alex Segura, Daniel José Older
narysowali: Alessandro Miracolo, Lee Garbett, Caspar Wijngaard, Kyle Hotz, Paulina Ganucheau, Álvaro López, Jethro Morales, Matt Horak, Brent Peeples, Rafael Pimentel, Paul Fry
pokolorowali: Dee Cunniffe, Java Tartaglia, Rachelle Rosenberg, Antonio Fabela, Jim Campbell, David López
Komiks otrzymałem od wydawcy, Egmont Polska (09/2026)