Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Van Hamme. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Van Hamme. Pokaż wszystkie posty

"Miasto zaginionego boga" || #012 "Thorgal" (1987)


Tak się koszmarnie składa, że dopadła mnie jakaś podła zaraza i nie mam sił i chęci mierzyć się z tytułami, co do których nie wiem, czy są warte mojego czasu.

Stawiam więc na pewniaki - tak, jak nie leżę i nie śpię to wracam do starych komiksów albo oglądam filmy z uniwersum "Obecności" - a przy okazji realizuje postanowienie złożone sobie w zeszłym roku: przeczytam wszystkie albumy "Thorgala", tom po tomie. Again!


"Miasto zaginionego boga"

Każdy czytacz "Thorgala" ma na pewno ulubioną okładkę serii. I owszem, okładka z tego albumu jest niesamowita, choć nie jest w ścisłej topce moich ulubionych.

Podoba mi się jednak dlatego, że w prosty sposób pokazuje Thorgala jako człowieka. Widzimy w tle stojącą Bezimienną Boginię - do pewnego stopnia symbol kosmicznego pochodzenia naszego bohatera - ale Thorgal zdaje się jej nie dostrzegać. Albo ją całkowicie ignoruje.

Zamiast tego robi coś bardzo ludzkiego. Bierze w ramiona umierającego przyjaciela. Pociesza go, jest przy nim do końca.

Brzmi melodramatycznie? Może tak być, ale ta okładka tak właśnie na mnie działa. Zresztą cała historia pokazuje, kim tak naprawdę jest Thorgal.


Scena, kiedy odmawia zamordowana Ogotaia?
Chwila, w której dziwi się, że Tjall zabił dowódcę Czarnej Gwardii czy moment, kiedy zabiera na pokład Kriss de Valnor.

Taki jest Thorgal.

W tym albumie przed nim i jego towarzyszami staje arcywymagające zadanie, gdyż koniec końców dotarli do celu. Do tytułowego miasta a teraz muszą dotrzeć do boga. Co więcej, muszą go zdetronizować.


Wątek Ogotaia, łączący się z wątkiem 'gwiezdnego dziecka', również lubię. Nadal zachwycam się "Ekspedycją" pana Bogusława Polcha i spółki. Motyw przodków Ziemian, którzy po latach gwiezdnej tułaczki wracają do domu i dają naszej planecie drugi początek zawsze robił na mnie wrażenie.

I po części dlatego zapewne tak dobrze czyta mi się Thorgala.
Między innymi właśnie za ten motyw oraz za postawę tytułowej postaci.

------------------------------
"Miasto zaginionego boga" [1987]
#012 "Thorgal"
napisał: Jean van Hamme
narysował: Grzegorz Rosiński

"XIII. Dzień czarnego słońca" [podcast]


W trzydziestym pierwszym odcinku podcastu Retro komiks startuję z przygodami Trzynastki. "Dzień czarnego słońca" to pierwszy album serii "XIII", za sterami której stali początkowo Jean Van Hamme oraz William Vance. Także przenosimy się do 1984 roku, do Stanów Zjednoczonych a tam w klimatach sensacyjno-przygodowych przyglądamy się działaniom faceta cierpiącego na amnezję!

Podcast do wysłuchania na Spotify oraz You Tube. Zapraszam!
_________________________
"Le jour du soleil noir" [1984]
"XIII. Dzień czarnego słońca"
Scenarzysta: Jean Van Hamme
Rysownik: William Vance

"Thorgal. Kraina Qa"


Ostatnio całkiem dużo czasu poświęcam Thorgalowi ale od razu zaznaczę, że nie ma to nic wspólnego z nową kolekcją od Hachette Polska. Ot, po prostu robię sobie powtórkę i dobrze się przy niej bawię. Wydaje mi się także, że po latach dłuższej przerwy oraz lekturze wielu innych tytułów potrafię lepiej docenić Thorgala, jego znakomitą kreskę i niezwykle bogatą pomysłowość fabularną jego twórców. Pomysłowość wyrażającą się chociażby przez budowanie szczegółowych, dopracowanych opowieści rozpisanych na kilka zeszytów.

Dobrym przykładem zeszytu sprawdzającego się jako sprawne wprowadzenie odkrywające przed czytelnikiem szczegóły aktualnego dramatu jest album "Kraina Qa". Zeszyt przybliżający nam kulisy rywalizacji między Ogotaiem a Tanatlockiem. Dwiema istotami, które przed wiekami przybyły do wspomnianej krainy i z miejsca zostały uznane za potężnych bogów. Może nie jest to historia utrzymana w zawrotnym tempie ale mi osobiście bardzo odpowiada, gdyż dostarcza fajnego, mitotwórczego tła do przyszłych wydarzeń.

Dodatkowo w albumie "Kraina Qa" ponownie spotykamy Kriss de Valnor, która znowu udowadnia jak wielkie pokłady podłości w niej drzemią i jak bardzo potrafi zaleźć za skórę. Na przykład dla naszej pięknej Aaricii, która nieoczekiwanie bierze udział w misji. Bo musicie wiedzieć, że w tym wszystkim chodzi o wielką, pełną niespodzianek misję.
_________________________
"Le Pays Qâ" [1986]
Polski tytuł: "Kraina Qa"
#009 "Thorgal" vol 1 [1989]
Scenarzysta: Jean Van Hamme
Rysownik: Grzegorz Rosiński
Kolory: Grzegorz Rosiński
Tłumacz pierwszego wydania: Tadeusz Markowski
Polskie wydanie: "Kraina Qa" [Orbita 1989], "Kraina Qa" [Egmont 08/2002, 09/2007, 08/2021, 07/2023], "Kraina Qa" [Hachette, 06/2014]

"Thorgal. Łucznicy"


Zgodnie z ostatnimi zapowiedziami idziemy dalej z Thorgalem. Dzisiaj na tapecie album dziewiąty czyli "Łucznicy", którego premiera miała miejsce pod koniec 1985 roku, oczywiście na łamach magazynu "Le Lombard". Na naszym podwórku opowieść zadebiutowała w 1989 roku. Tyle jeżeli chodzi o rys wydawniczy, przejdźmy do wspomnień. Otóż, o ile mnie pamięć nie zawodzi moje pierwsze spotkanie Argunem Drewnianą Nogą to koniec lat dziewięćdziesiątych ale wówczas wrażenia z tej historii nie były jakieś wybitnie spektakularne. Trochę z uwagi na fakt, że w Thorgalu nie występował Batman 😁 Trochę dlatego, że dopiero poznawałem świat komiksu. Dzisiaj inaczej oceniam "Łuczników" i robię to przez pryzmat debiutującej w nich Kriss de Valnor a właściwie tego ile wniosła ona do sagi.

Idźmy dalej. "Łucznicy" to przygodówka z ciekawym pomysłem na wprowadzenie nowej postaci. Co to znaczy? Ano tyle, że dostaliśmy tutaj dużo więcej niż jedynie 'dobry Thorgal zostaje napadnięty przez złych bandytów'. Już na starcie - zanim dojdzie do właściwej awantury - widzimy jak zadziorna jest młoda Kriss. A to dla zabawy zraniła starca z wioski w ramię, a to krzywym okiem łypnęła na nazbyt wygadanego młodzika. A kiedy dziewczyna nam się już przedstawiła i zaczynamy wbrew zdrowemu rozsądkowi ją lubić dostajemy kolejne WTF, gdy Triss nożem częstuje bezbronnego herszta bandy. Na marginesie: nie wiem czy ta scena nie była jedną z pierwszych bardziej drastycznych scen jakie zobaczyłem w komiksie. I nie chodzi mi tutaj o jakieś wyjątkowe epatowanie morderstwem ale o zimną, bezwzględną postawę bohaterski serii przeznaczonej 'dla wszystkich'.


Druga część historii to pamiętne, strzeleckie zawody oraz docieranie się Thorgala z Kriss. Nasz prawy bohater nie daży sympatią agresywnej dziewczyny - i vice versa - ale daje mu ona do myślenia. Kilkakrotnie padają uwagi jasno sugerujące, że Kriss zaczyna chodzić po głowie naszego Thorgala. W pewnym momencie staje się także dla nas jasne, że czarnowłosa łuczniczka nie jest pierwszą lepszą postacią drugoplanową. Nie wiem czy na etapie "Łuczników" myślano o niej jako o nemezis Thorgala ale na pewno miała w sobie to COŚ. I nie mówię tutaj tylko o jej filigranowej figurze. Ten błysk w oku, ta pewność siebie i te szaleństwo popychające ją do czynów złych, nikczemnych i tak dalece różnych od światopoglądu Thorgala. Wydaje mi się, że seria potrzebowała kogoś właśnie takiego. Postaci, która z jednej strony jeszcze bardziej uwidaczniała szlachetność Thorgala a z drugiej była postacią bardziej awanturniczą od naszego miłośnika cichego i spokojnego życia.
_________________________
"Les Archers" [09/1985]
Polski tytuł: "Łucznicy"
#009 "Thorgal" vol 1 [1989]
Scenarzysta: Jean Van Hamme
Rysownik: Grzegorz Rosiński
Kolory: Grzegorz Rosiński
Tłumacz pierwszego wydania: Tadeusz Markowski
Polskie wydanie: "Łucznicy" [Orbita 1989], "Łucznicy" [Egmont 06/2002, 05/2007, 07/2011, 02/2021], "Łucznicy" [Hachette, 05/2014]
Licznik przeczytanych komiksów: 21/2024*

"Alinoe" [02/1985]

 

W lutym 1985 roku nakładem wydawnictwa Lombard ukazał się ósmy zeszyt serii "Thorgal". Jeszcze roczek i będziemy obchodzili okrągłą - czterdziestą! - rocznię albumu "Alinoe". Dla mnie zawierającego jedną z najlepszych historii rozgrywających się w ramach owej sagi. Skąd taka wysoka ocena? Choć w opowieści Thorgal szybko usuwa się w cień - udostępniając scenę Jolanowi i Aaricii - historia ta w doskonały sposób udowadnia, że nie trzeba wielkich, ocierających się o przesadę fabuł. Czasami wystarczy prosty i dobrze rozpisany motyw.

I w tej opowieści właśnie taki otrzymujemy. Na początek, Thorgal opuszcza wyspę celem uzupełnienia zapasów przed nadciągającą zimą. Jego odejście z miejsca pogarsza nastrój Jolana, który zaczyna marudzić na brak jakichkolwiek towarzyszy do zabawy. Owe narzekanie chłopaka doprowadza z kolei do dość poważnej rozmowy Aaricii z synem, w której dziewczyna opowiada - w wielkim skrócie - skąd pochodzi i dlaczego powierzyła swój los Thorgalowi. Owa wymiana zdań przypomina krótkie streszczenie objaśniające czytelnikom 'kto z kim i dlaczego'. Nie wydaje się jednak być robione na siłę oraz wypada bardzo naturalnie. Ot, swobodna rozmowa lekko poirytowanej matki z ciekawskim synem.


Tyle otrzymujemy tytułem wprowadzenia. Wraz z nastaniem kolejnego dnia pojawia się tajemniczy Alione co finalnie doprowadza do zaciekłej walki naszych bohaterów z posiadającą samoświadomość fantasmagorią Jolana. Od tego momentu historia wyraźnie przyśpisza i nabiera lekko grozowego wydźwięku. Bezwzględność Alione, jego okrycieństwo i nieustanne dążenie do zniszczenia bohaterów wypada bardzo sugestywnie, wręcz naturalnie. Z kolei sam zielonowłosy, o białych oczach Alione wygląda przerażająco, niczym - i tutaj oddam głos Aaricii - 'stwór przybyły z nicości'. A jakby tego było mało na to wszystko nakłada się motyw opętania oraz motyw przeklętego przedmiotu. Uwielbiam takie klimaty i pamiętam, jak swojego czasu chciałem aby seria poszła właśnie w klimaty około horrorowe. Oczywiście, to było dawno, dawno temu 😁

_________________________
"Alinoë"
Polski tytuł: "Alione"
#008 "Thorgal" vol 1 [02/1985]
Scenarzysta: Jean Van Hamme
Rysownik: Grzegorz Rosiński
Kolory: Grzegorz Rosiński
Tłumacz pierwszego wydania: Tadeusz Markowski
Polskie wydanie: "Alione" [Orbita 1989], "Alinoe" [Egmont 04/2002, 09/2007, 08/2021, 04/2023], "Alinoe" [Hachette, 06/2014]
Licznik przeczytanych komiksów: 8/2024*