Jeszcze jedna komiksowa bajeczka przy niedzieli 😎 Nie wiem czy w 2025 roku uda mi się przeczytać większość runu Claremonta, ale postaram się choć trochę nadrobić wieloletnie zaległości. Tak jak ostatnio wspominałem: od kilkanastu miesięcy mam dziką fazę na X-Men i dobrze mi z nią 😁
W lutym 1981 roku pan Chris Claremont postanowił skonfrontować X-Menów z Doctorem Doomem. Ten ostatni najczęściej chwyta się za bary z Fantastic Four, ale tym razem jego intryga dotyczy drużyny profesora Xaviera. Skąd nagłe zainteresowanie mutantami? Historia "Kidnapped!" nie odpowiada na to pytanie.
Jak to często bywało w przypadku takich serii - i historii je wypełniających - ten zeszyt to nic innego, jak rozstawianie figur na planszy. Przygotowanie do czegoś większego i bardziej spektakularnego. Doctor Doom knuje, niejaki Arcade snuje się w cieniu pełniąc rolę przynęty a dzielni X-Men wpadają w zastawioną na nich pułapkę. Proste?
Zdecydowanie. "Kidnapped!" prezentuje się nieźle, ale to bajeczka. Wszyscy zachowują się zgodnie z przewidywaniami. Storm - aktualnie liderka drużyny - ma plan, Wolverine chce iść na całość a pozostali X-Men wypełniają kadry i niewiele więcej.
Na plus budowa świata. Zanim historia dobrnęła do zamku Dooma zostało nam bardzo klarownie wyjaśnione, kto z kim i dlaczego. Dostaliśmy podsumowanie, co aktualnie dzieje się z X-Menami - Beast pracuje z Avengers, Iceman studiuje, Havok i Polaris próbują ułożyć sobie normalne życie a Scott Summers utkną na wyspie z jakąś blondynką - oraz zostało nam przypomniane, że rzeczywistość X-Menów to nasza rzeczywistość. Historia "Kidnapped!" rozpoczyna się w Lincoln Centre, gdzie znajduje się słynna Metropolitan Opera 😁
------------------------------
#145 "Uncanny X-Men" vol 1 [02/1981]
napisał: Chris Claremont
narysował: Dave Cockrum
pokolorowała: Glynis Wein
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz