Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dave Cockrum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dave Cockrum. Pokaż wszystkie posty

"Murderworld!" || #146 "Uncanny X-Men" vol 1 (1981)


Kolejna bajeczka od Marvela, kolejny zeszyt "Uncanny X-Men" pisany przez pana Chrisa Claremonta i ciąg dalszy spotkania naszych mutantów z Doctorem Doomem. Jakby ktoś kiedyś planował się z nią zapoznać to podpowiadam, że jest to kontynuacja historyjki "Kidnapped!", kiedy to X-Men chcąc uratować niejakiego Arcade'a zostali zchwytani przez pana w zielonym kapturze. Nie, nie był to Green Arrow 😉

Jak wspomniałem, "Murderworld!" to bajeczka. Fabularnie banalnie prosta i w dodatku niepotrzebnie rozdmuchana, aż do rozmiarów jednego zeszytu. Zeszytu, w którym do połowy przyglądamy się po prostu, jak Doctor Doom testuje swoich niezwykłych gości. Z tego co zrozumiałem jest to pierwsze spotkanie tych bohaterów, więc poniekąd rozumiem fascynację Dooma X-Menami. Będąc naukowcem chce zweryfkować informacje na ich temat, poznać ich mocne i słabe strony, etc. Postrzega ich trochę przez pryzmat laboratoryjnych myszy, które próbują uciec z pułapek w jakich się znalazły. Zamysł całkiem spoko, ale wykonanie - mówię tutaj o rysunkach - pozostawia dużo do życzenia. Pan Dave Cockrum narysował to wszystko bez jakiegoś większego polotu. Szkoda.


Druga część historii to wizyta rezerwowych X-Men - w tych rolach: Havok, Polaris, Iceman i aktualnie pozbawiony mocy Sean Cassidy - w Murderworld, czyli zabójczym lunaparku kontrolowanym przez pomagierkę wspomnianego Arcade'a. Jak można się domyślić już po samej nazwie lokacji nie jest to miejsce zbyt miłe dla odwiedzających. Co więcej, każda z atrakcji została przygotowana specjalnie dla jednego z X-Menów, którzy muszą dać z siebie wszystko, jeżeli chcąć wyjść z tych opresji cało. I jeżeli czujecie, że druga część historii powiela pomysły z jej pierwszej części to macie rację. W sumie mamy tutaj do czynienia z tym samym motywem.


Podsumowując. Bajeczka. Prosta i infantylna ze słabymi rysunkami. Ramotka. W mojej ocenie napisana wyłącznie w celu rozdmuchania pierwszego spotkania X-Men z Doctorem Doomem. Na plus motyw z robotami imitującymi ludzi. Nic specjalnego, ale Dave'a Cockrumowi udało się - i to była jedyna rzecz, która mu się udała w tym zeszycie - narysować całkiem creepy postacie.

------------------------------
"Murderworld!"
#146 "Uncanny X-Men" vol 1 [03/1981]
napisał: Chris Claremont
narysował: Dave Cockrum
pokolorowała: Glynis Wein


"Kidnapped!" || #145 "Uncanny X-Men" vol 1 (1981)


Jeszcze jedna komiksowa bajeczka przy niedzieli 😎 Nie wiem czy w 2025 roku uda mi się przeczytać większość runu Claremonta, ale postaram się choć trochę nadrobić wieloletnie zaległości. Tak jak ostatnio wspominałem: od kilkanastu miesięcy mam dziką fazę na X-Men i dobrze mi z nią 😁

W lutym 1981 roku pan Chris Claremont postanowił skonfrontować X-Menów z Doctorem Doomem. Ten ostatni najczęściej chwyta się za bary z Fantastic Four, ale tym razem jego intryga dotyczy drużyny profesora Xaviera. Skąd nagłe zainteresowanie mutantami? Historia "Kidnapped!" nie odpowiada na to pytanie.


Jak to często bywało w przypadku takich serii - i historii je wypełniających - ten zeszyt to nic innego, jak rozstawianie figur na planszy. Przygotowanie do czegoś większego i bardziej spektakularnego. Doctor Doom knuje, niejaki Arcade snuje się w cieniu pełniąc rolę przynęty a dzielni X-Men wpadają w zastawioną na nich pułapkę. Proste?

Zdecydowanie. "Kidnapped!" prezentuje się nieźle, ale to bajeczka. Wszyscy zachowują się zgodnie z przewidywaniami. Storm - aktualnie liderka drużyny - ma plan, Wolverine chce iść na całość a pozostali X-Men wypełniają kadry i niewiele więcej.

Na plus budowa świata. Zanim historia dobrnęła do zamku Dooma zostało nam bardzo klarownie wyjaśnione, kto z kim i dlaczego. Dostaliśmy podsumowanie, co aktualnie dzieje się z X-Menami - Beast pracuje z Avengers, Iceman studiuje, Havok i Polaris próbują ułożyć sobie normalne życie a Scott Summers utkną na wyspie z jakąś blondynką - oraz zostało nam przypomniane, że rzeczywistość X-Menów to nasza rzeczywistość. Historia "Kidnapped!" rozpoczyna się w Lincoln Centre, gdzie znajduje się słynna Metropolitan Opera 😁

------------------------------
#145 "Uncanny X-Men" vol 1 [02/1981]
napisał: Chris Claremont
narysował: Dave Cockrum
pokolorowała: Glynis Wein


[10.1987] "The Sound of Silence"

 

W Gotham City dochodzi do tajemniczych kradzieży wszelkiego rodzaju dzwonów. Czyżby ktoś chciał pogrążyć całe miasto w błogiej ciszy? Skonsternowani Batman i Robin [Jason Todd] nie za bardzo wiedzą od czego zacząć, gdy ich uwagę przykuwa mim strzelający do rozkrzyczanego taksówkarza. Stopniowo sprawa nabiera tempa a wszystkie tropy zaczynają prowadzić do niejakiej Camillii Ortin.

"The Sound of Silence" to jedna z najciekawszych opowieści, które miałem okazję ostatnio przeczytać. Max Collins stanął na wysokości zadania. I nie mówię tutaj wyłączenie o ciekawym pomyśle na fabułę. Historia zawiera niemalże wszystko, co powinna zawierać dobra historia. Przede wszystkim duże brawa za wizerunek antybohatera, za jej image oraz nietypowe zdolności. Za kreskę odpowiadał Dave Cockrum, ale mówię nie tylko o fizycznych aspektach panny Ortin. W sposób bardzo ciekawy została ukazana także geneza samej postaci. Jej wewnętrzny problem z intensywnymi dźwiękami oraz hałaśliwym otoczeniem. W pewnym momencie zrobiło mi się autentycznie żal Camillii i zacząłem zastanawiać się Arkham Asylum to na pewno właściwe dla niej miejsce.

"The Sound of Silence" to naturalnie nawiązanie do słynnej piosenki zespołu Simon & Garfunkel.


#412 "Batman. The Sound of Silence" [10/1987], brak polskiego wydania.

Twórcy: Dick Giordano, Max Allan Collins, Dave Cockrum, Don Heck, Adrienne Roy, Augustin Mas.

[08-09/1987] "Two of a Kind" / "Second Chance"

 

Jason Todd trafia pod skrzydła Batmana. Po gościnnych występach w pensjonacie panny Faye Gunn znajduje dom, w którym próbuje przekuć wrodzony uliczny spryt w coś namacalnie pożytecznego. Pracuje nad poprawą sprawności fizycznej, szkoli w technikach detektywistycznych, poznaje świat swojego, nowego mentora. Koniec końców debiutuje w roli Cudownego Chłopca i wspólnie z Batmanem próbuje powstrzymać Two-Face'a przed kolejnymi kradzieżami.

Zarówno "Two of a Kind" jak i "Second Chance" to historie wyraźnie skoncentrowane wokół postaci Jasona Todda. Nie tylko na jego oficjalnym debiucie w roli Robina, lecz także na zmianach wywołanych jego nagłym pojawieniem się w jaskini nietoperza. Max Collins daje nam jasno do zrozumienia, że Jason nie będzie kolejnym wcieleniem potulnego Dicka Graysona. W jego wizji nowy Robin to nie statysta a jednostka obdarzona silnym poczuciem własnej wartości. Bohater skory do podejmowania trudnych decyzji – weźmy chociażby scenę, w której zostaje zakładnikiem Two-Face'a – oraz wyrażania własnych, stanowczych opinii. Scena, w której otwarcie zarzuca Bruce'owi kłamstwo – konkretnie: zatajenie prawdy o śmierci Willisa Todda – dobitnie pokazuje, że relacje na linii Batman-Robin nie będą należały do najdoskonalszych.

W opowieści poznajemy również powody, dla których Batman uznał za stosowne wykreować następnego pomocnika. Pamiętajmy, że po odejściu Graysona ["Did Robin Die Tonight?"] Mroczny Rycerz nie zamierzał angażować kolejnego nastolatka we własną krucjatę. Naszemu bohaterowi przypominają o tym zarówno Alfred, jak i komisarz Gordon. Naturalnie wszystkich 'narzekających' uciszają wywody o właściwym ukierunkowaniu potencjału drzemiącego w Jasonie oraz sam Jason. A właściwie jego aktywne uczestnictwo w pościgu za Two-Face. Po części wynikające z chęci jego zamordowania, po części z chęci sprawdzenia się w nowej roli.

Na koniec wątek, który szczególnie mono przypadł mi do gustu. Dualistyczna obsesja Denta. Bardzo mocno akcentowana praktycznie na każdym etapie historii. Co ciekawe, podkreślana w sposób dalece zróżnicowany. Przykładowo. Dla duetu Batman-Robin przypadłość Denta to ważny element śledztwa. Detal, który pozwala zdefiniować kolejne kroki ściganego. Dla innych – chociażby pomagierów samego kryminalisty – to zwykłe wariactwo, które momentami bardzo mocno ogranicza pole działania. Dla Two-Face? Busola wyznaczająca właściwy kierunek postępowania.


#410 "Batman. Two of a Kind" vol 1 [08/1987]

#411 "Batman. Second Chance" vol 1 [09/1987]

Brak polskiego wydania.

Twórcy: Max Allan Collins, Dave Cockrum, Mike DeCarlo, Adrienne Roy, Don Heck, Dick Giordano.