Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ladies with Guns. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ladies with Guns. Pokaż wszystkie posty

"Ladies with Guns" tom 4


Nie wiem czy nie największą zaletą tej serii jest jej stabilność fabularna, tj. fakt że jej autorzy nie eksperymentują na siłę. Nic nie zmieniają, tylko nadal podążają zgodnie z pierwotnym planem. Czwarty tom tej westernowo-komediowo-tragicznej historii jest dokładnie taki sam, jak tomy wcześniejsze, co mnie osobiście ogromnie cieszy. To jeden z tych tytułów, który trafił do mnie już na starcie - dokładnie dwa lata temu - i mogę bez krzty przesady powiedzieć, że od samego początku zostałem fanem tytułowych Ladies.

Dla przypomnienia oraz w wielkim skrócie. "Ladies with guns" to historia piątki kobiet zmuszonych do wzięcia spraw w swoje ręce. Ponieważ ich świat to świat Dzikiego Zachodu. aby przeżyć w krainie, gdzie rządzi prawo silniejszego - z reguły jest nim mężczyzna - są zmuszane do strzelania, kłamania, kradzieży i ciągłego uważania na plecy. Każdy z tomów odsłania tak kolejny etap ich walki, jak i kolejny problem do rozwiązania.

"Ladies with Guns" tom trzeci


"Ladies with guns" po raz trzeci. Jest dobrze. Trochę obawiałem się spowolnienia tempa akcji oraz problemów z wymyśleniem kolejnej, równie widowiskowej co poprzednie, historii, ale mój czytelniczy lęk okazał się całkowicie nieuzasadniony. Nadal jest pomysłowo i czuć, że twórcy mają plan na swoje dziewczyny. Nie wiem czy więzienny epizod był planowany od samego początku, ale w sumie dobrze, że znalazło się dla niego miejsce. Dlaczego?

Po pierwsze i najważniejsze, zmienił on obraz naszych bohaterek. Oczywiście, nadal są to dziewczyny wyjątkowe, interesujące, szalone, etc. Tym razem zostały one jednak delikatnie sprowadzone do parteru. Na ten moment nie umiem powiedzieć, czy to dobrze czy źle. Sądzę jedynie, że nagle dotarło do twórców, że wcześnjej przeszarżowali i wypadałoby pokazać tytułowe Ladies od drugiej, dużo bardziej kobiecej, strony. W jaki konkretnie sposób? Z pomocą przychodzi tutaj wątek więzienny. Widzimy w nim bowiem typowych samców dzikiego zachodu. Męskich gburów śliniących się na sam widok pięknych kobiet, mężczyzn przekonanych o swojej sile, przywyczajonych do wyrażania opinii przy pomocy pięści. Na tym tle prezentowane są nasze Ladies. Istoty kruche, mające swoje problemy; kobiety świadome zagrożeń związanych z obecnością przedstawicieli płci brzydkiej. Obserwujemy je uważnie - zastanawiając się 'co też tym razem strzeli im do głowy' 🙂 - i w pewnej chwili dociera do nas, że to także są istoty z krwi i kości. W tej scenerii daleko im do dzikusek z poprzednich tomów. Jak każda jednostka boją się bólu, poniżenia, gwałtu i bycia bezradną. Nasze dziewczyny krwawią co miesiąc, zachodzą w ciążę a na dłoniach dostają odcinków. Są normalne.


Po drugie, wizyta Ladies w więzieniu dobrze się sprawdza jak fabularna odskocznia. Przy drugim tomie zacząłem się zastanawiać, jak długo jeszcze przyjdzie nam śledzić podróż dziewczyn po kolejnych połaciach Ameryki i jak długo będą one totalnie niezniszczalne. Ich zamknięcie w areszcie - nawet, jeżeli na krótką chwilę - zapewniło pożądany dreszczyk emocji. Twórcy komiksu - Olivier Bocquet oraz Anne-Laure Bizot - w dalszym ciągu tak snują opowieść, że nie trudno domyśleć się finału, ale przynajmniej dostaliśmy nową lokalizację. Pojawiły się nowe postacie, znalazło się kilka plansz przypominających nam, że płeć piękna to także płeć silna oraz wpletli autorzy parę scen odnośnie kobiecej solidarności. Jak na tytuł typowo rozrywkowy dobrze to wszystko wygląda.

Jak długo przyjdzie nam czytać "Ladies with guns"? Na tę chwilę ten tytuł to komiksowy samograj. Piątka dziewczyn, kilka rewolwerów, wielki wybuch, szybki wóz do ucieczki i akcja sama się kręci. Do tego jest bardzo kolorowo, rysunkowo ciekawie i westernowo. Wydawać się zatem może, że prędzej czy później coś zacznie zgrzytać. I pewnie tak będzie. Oby jak najpóźniej.
____________________
"Ladies with Guns" [08/2024]
Tytuł polski: "Ladies with Guns"
Scenarzysta: Olivier Bocquet
Rysunki: Anne-Laure Bizot [Anlor]
Tłumacz: Jakub Syty
Seria: Ladies with Guns
Format: 235x310 mm
Liczba stron: 72
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788382306989
Data wydania: 11 wrzesień 2024
Dziękuję wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Więzienie stanowe. Świat mężczyzn. Najgorsze łotry dzikiego zachodu zamknięte razem w czterech ścianach. Kiedy nasze ladies pojawiają się na miejscu, ich los zdaje się z góry przesądzony. Ale nawet osadzone, wciąż są tak samo zawzięte.

[2023] "Ladies with Guns"


"Ladies with guns" to jeden z tych tytułów, po które powinni sięgnąć wszyscy szukający dobrej, szybkiej rozrywki w westernowym stylu oraz fani nieco zaskakującej kreski. Drugi punkt jest chyba nawet istotniejszy niż pierwszy. To właśnie te niesamowite plansze artysty Anlora - pseudonim Anne-Laure Bizot - pompują w nas fabularną adrenalinę pozwalającą cieszyć się efektowną historią o ciężkich czasach dla wyjętych spod prawa, wystrzałowych dziewczyn.

Ciężkich czasach? I tak i nie, jednoznacznie trudno ocenić. Jak spojrzeć na całą historię z góry można uznać, że naszym bohaterkom opieki użycza tajemnicy anioł stróż dzikiego zachodu. Mimo wciąż nowo pojawiajacyh się problemów dziewczyny radzą sobie spadając zawsze na przysłowiowe cztery łapy. Dla osób ceniących sobie realizm fabularny naiwność bijąca z opowieści może być bardzo trudna do zaakceptowania. Dla innych owe oderwanie od rzeczywistości może stanowić dodatkowy atut, wyróżniający tą historie na tle innych tytułów prezentujących starą Amerykę polowy dziewiętnastego wieku. Wszystko zależy od tego jak podejdziemy do tej historii i czego od niej oczekujemy.


Jeżeli szczęście bohaterek przyjmiemy za coś naturalnego a całą uwagę skupimy na tym jak wyglądał ówczesny świat kobiet to komiks z miejsca nabiera zdecydowanie bardziej ponurych kolorów. Olivier Bocquet od czasu do czasu serwuje nam bowiem pewne sytuacje, które pokazują - w zależności od danej postaci - a to brak jakiejkolwiek ogłady w stosunku do kobiet a to brak akceptacji dla osób homoseksualnych a to przypomina nam brutalną prawdę o relacjach łączących właściciela niewolnika z owym niewolnikiem. Zdaję sobie sprawę, że poruszamy się w świecie dzikiego zachodu, gdzie pewne wzorce zachowań były po prostu inne ale nie oznacza to, że trzeba je traktować jako coś zgoła naturalnego. Zdaję sobie także sprawę z tego scenarzysta trochę szarżuje mniej lub bardziej realistycznymi problemami kobiet ale w ten sposób napędza całą opowieść. Na każdym kroku pokazuje nam jak waleczne są nasze bohaterki mimo wszystkich problemów, które spadają im na głowy.

Pod względem scenariusza historia rusza w tym miejscu co zakończyła się poprzednia. Ladies with guns odnajdujemy w jaskiniach niedaleko miasteczka, w którym cudem uniknęły pogromu. Liżą rany, próbują nauczyć się obchodzenia z bronią oraz rozmyślają jak uniknąć stryczka. Nie chcą ryzykować ale nie chcą również umrzeć z głodu. Koniec końców ruszają w bój i ponownie radzą sobie całkiem dobrze. Wręcz brawurowo i spektakularnie. Każdy kto liczył na bardziej stonowany tom mylił się. W dalszym ciągu wątek goni wątek, dziewczyny wpadają na coraz to bardziej szalone pomysły a małomówny łowca nagród nadal podąża ich tropem.

Druga odsłona cyklu "Ladies with guns" podobnie jak i pierwsza podobała mi się. Zaciekawiła, rozbawiła, zapewniła dobrą rozrywkę na wieczór. Nie jest to pozycja z gatunku must have ale jeżeli ktoś szuka efektownie narysowanej i naładowanej akcją opowieści to wierzę, że ten tytuł spełni jego oczekiwania.
____________________
"Ladies with Guns" [07/2023]
Tytuł polski: "Ladies with Guns"
Scenarzysta: Olivier Bocquet
Rysunki: Anne-Laure Bizot [Anlor]
Tłumacz: Jakub Syty
Seria: Ladies with Guns
Format: 235x310 mm
Liczba stron: 64
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788382306972
Data wydania: 28 marzec 2024
Dziękuję wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Po heroicznym stawieniu oporu napastnikom, nasze pięć ladies ma przekichane. Ranne, nieuzbrojone i bez wsparcia, są poszukiwane przez łowców nagród z całego zachodu. Tym razem to pewne: nie mają żadnych szans się z tego wykaraskać.


Dziewczyny z pistoletami i mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

"Ladies with Guns" Non Stop Comics


Gdyby ktoś już miesiąc temu powiedział mi, że komiks "Ladies with Guns" okaże się tak przyjemną lekturą zasiadłbym do niego dużo wcześniej. I nie chodzi tylko oto, że historia zaprezentowana przez pana Oliviera Bocqueta rozgrywa się w czasach, kiedy życie na amerykańskich ziemiach nie należało do najłatwiejszych. Owszem, lubię westernowe klimaty i sięgam po nie ilekroć dostaję taką szansę. Z reguły niosą one obietnicę solidnej, fajnej rozrywki mającej w sobie coś z dawnych opowieści przygodowo-awanturniczych. Tych, w których zaczytywałem się mając lat naście i będąc podrostkiem, który dopiero niedawno wyrobił kartę biblioteczną. Jak jednak powiedziałem: siła komiksu to nie tylko westernowe klimaty. "Ladies with Guns" to przede wszystkim opowieść o dziewczynach z pistolatami, która swoim zawrotnym tempem pochłonęła mnie całkowicie. Opowieść o dziewczynach jakich świat dzikiego zachodu dawno nie widział.


Czy historia o tak mocno działającym na wyobraźnię tytule - "Ladies with Guns" - mogłaby zawieść? Nie ma takiej opcji. Na ponad sześćdziesięciu planszach dostaliśmy bardzo efektowne, pięknie narysowane oraz szybko rozpisane wprowadzenie do świata, w którym odważne dziewczyny udowadniają, że potrafią i muszą walczyć o swoje. Muszą, jeżeli nie chcą być ciągle popychane, bite, wyszydzane i zmuszane do nierządu, etc. Muszą, jeśli chcą aby nastały dla nich lepsze dni. Zaznaczam jednak, że na ten moment owa walka nie jest punktem wyjścia do poważnych przemyśleć odnośnie chociażby przewagi moralnej kobiet nad mężczyznami. Nic z tych rzeczy. Co prawda, postacie męskie zostały zaprezentowane w czarnych - bardzo seksistowskich - barwach, lecz musimy pamiętać o czasach w jakich rozgrywa się akcja komiksu. Na dzikim zachownie pewne sprawy wyglądały po prostu tak a nie inaczej i tyle. I choć Bocquet od czasu do czasu przypomina nam - nawiązując chociażby do konfliktu Indian z białym człowiekiem - gdzie trafiliśmy to jednak nie zmienia to faktu, że pewni przedstawiciele płci męskiej zasłużyli na karę. A może nie?


Niezależnie od indywidualnego podejścia do wspomnianych wyżej zagadnień trzeba bardzo mocno podkreślić, że atrakcyjne fabularnie bohaterki to najważniejsze atuty - dokładnie otrzymaliśmy aż pięć atutów - tego wystrzałowego komiksu. To one nakręcają historię, to one pokazują pazurki oraz to im kibicujemy. Droga każdej z nich do miejsca, w którym kilkoma sprawnymi ruchami upuściły krwi swoim prześladowcom była inna. Każda była jednak wyboista i dzięki każdej czytelnik miał szansę zrozumieć, że obserwuje dziewczyny niezwykłe. Pewne siebie, pewne swoich umiejętności. Pewne tego, że teraz nadszedł ich czas.

Olivier Bocquet i sprawująca piecze za rysunki Anne-Laure Bizot - pseudonim Anlor - w dość nietypowy sposób zaczęli opowiadać o dzikim zachodzie. Zaczeli o nim mówić z perspektywy pięciu kobiet, które zaznały w swoim życiu tak wiele bólu oraz okrucieństwa, że w końcu postanowiły coś z tym zrobić. Zamiast iść na rzeź i po raz kolejny doświadczyć poniżenia postanowiły podnieść rękawice i walczyć. I dobrze! Czas, aby dziki zachód przestał być wyłącznie światem mężczyzn!
____________________
"Ladies with Guns" [03/2022]
Tytuł polski: "Ladies with Guns"
Scenarzysta: Olivier Bocquet
Rysunki: Anne-Laure Bizot [Anlor]
Tłumacz: Jakub Syty
Seria: Ladies with Guns
Format: 235x310 mm
Liczba stron: 64
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788382306323
Data wydania: 9 październik 2023
Dziękuję wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
„Problem dzisiaj jest taki, że nie można już bić kobiet zbyt mocno. Jest to źle widziane. Podobno kobiety są delikatne! I wykorzystują to!”. Dziki zachód. Świat mężczyzn. Ale nie wyłącznie. Pięć kobiet, którym życie nie szczędzi razów, postanawia podważyć pewne obrzydliwe obyczaje. I robią to wystrzałowo.