Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Starkings. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Starkings. Pokaż wszystkie posty

"Who Riddled the Riddler?"

 
Upadek Gacka, ciąg dalszy. Tarzam się w historii Knightfall i brnę w zaparte patrząc jak scenarzyści wręcz do bólu rozciągają wątek. Kilka zeszytów wcześniej mieliśmy serię historyjek, gdzie obserwowaliśmy Batmana zbierającego mocne cięgi do kolejnych, dziwnych, popapranych jednostek - wśród nich nadal najbardziej postrzelonym Złolem był w mojej ocenie Metalhead - ostatnio patrzymy jak Bane testuje Batmana wykorzystując znanych i 'lubianych' szaleńców z Gotham. Tym razem padło na Riddlera, który w nagrodę za bycie dupą wołową - tak widzi go pan z rurkami przyczepionymi do głowy - zostaje poczęstowany pochodną Venoma. Zrobienie z niego Turbo Złego ma pomóc w sprawdzeniu wytrzymałości Gacka. Bane zaczyna podejrzewać, że forma tajemniczego obrońcy miasta nie jest najlepsza. I oczywiście nie myli się w swych osądach.

Niezła historyjka, choć daleka od jakiejś wyjątowej. Pewnie za dzieciaka robiła większe wrażenie - w końcu był Bane i był Riddler - ale cóż… latka lecą, wymagania czytelnicze rosną, scenarzyści przynudzają, Jim Aparo rysuje. Myślę, że skończę "Knightfall Prolog" i wezmę na wstrzymanie z tym cyklem. Wrócę do lat czterdziestych; wierząc, że zapewnią one ciekawszą lekturę. Zobaczymy jak wyjdzie.


#490 "Who Riddled the Riddler?" vol 1 [03/1993]
Polskie wydanie: #056 "Batman. Kto wrobił Riddlera?" [TM-Semmic, 07/1995] oraz "Batman Knightfall: Prolog" [Egmont, 2022]


[12.2001-05. 2002] "Underboss"


"Underboss" to przykład opowieści pisanej na poważnie, skierowanej do odbiorcy dojrzałego i potrafiącego docenić dobrze skrojoną fabułę. A jest co pochwalić, gdyż scenarzysta Brian Bendis z wyczuciem prowadzi bohaterów, zapewniając czytelnikowi solidną dawkę interesującej historii. Panu Bendisowi partnerują tym razem artyści Alex Maleev oraz Matt Hollingsworth, przemieniający Manhattan w prawdziwie brudne, ponure i nieprzyjemne miejsce. Pełne ciemnych alejek i szemranych lokali.

Sezon polowań na niewidomego prawnika rozpoczęty. Dokładnie tak. Polowań na Matta Murdocka a nie na zamaskowanego obrońcę Hell’s Kitchen. A wszystko za sprawą nowego gracza. Młodego, pełnego wigoru Samuela Silke. Nasz nieznajomy to taki narwaniec, który przeczytawszy o cierpliwości pewnego fotografia wierzy, że zgłębił tajemnice zarządzania i postrzega siebie jako wybitnego stratega. To taki współczesny Sonny, który zbyt wiele mówił, gdy powinien milczeć. Naturalnie, Silke – jak to szaleniec – ma dość ciekawy pogląd na rzeczywistość. Wierzy w dawne czasy, kiedy to rodziny mafijne decydowały o wszystkim i wszystkich. Nie rozumie, że kres tamtych dni nastał wraz z pojawieniem się Daredevila i innych, jemu podobnych przebierańców. Nie rozumie i w tym tkwi sedno całego problemu.

Jeżeli jesteście fanami la familia Corleone i innych jej podobnych to "Underboss" spełni wasze oczekiwania. Walka o władzę, spiski na szczycie, morderstwa na zlecenie i zdrada w rodzinie. Bendis umiejętnie żongluje przywołanymi motywami, nie zapominając jednak przy tym, że cały czas tworzy komiks superbohaterki. Gdzieś tam na pojedynczych planszach możemy dostrzec nawiązania na wielkiego uniwersum, w którym po dachach wieżowców skaczą złoczyńcy pokroju MacDonalda Gargana alias Scorpiona. Momentami można odnieść wrażenie, że Bendis po cichu drwi z pewnych stereotypów superhero – z absurdalnych pseudonimów, z relacji na linii policja-bohater – ale czyni to z należytym umiarem. Wszystko jest odpowiednio wyważone i podporządkowane jednemu zadaniu: prezentacji wciągającej historii o zemście.

Bo "Underboss" to właśnie opowieść o zemście. Zimnej, wyrachowanej oraz nieuniknionej. Samuel Silke – wspomniany wyżej narwaniec – ma żal do 'grubasa', ponieważ ten odrzucił jego prośbę o przysługę. Pogwałcił tym samym jego wyobrażenie o mafijnych relacjach, długach i więzach. Popijający drinki Richard Fisk nie darzy 'staruszka' zbytnią sympatią z uwagi na krzywdy doznane w dzieciństwie. Nieustannie popychany, ignorowany i ostatecznie odstawiony na boczny tor. Jest niczym biedny Fredo, chowający w sercu dawne urazy. Vanessa Fisk karze winnych popełnionej zbrodni. Próbuje pomścić męża i dbać o wizerunek rodziny. Szacunek jakim jest otaczana, aura towarzysząca jej decyzjom, to dla mnie jeden z lepszych kadrów tej historii. Naturalnie, jest jeszcze Daredevil ze swoją krucjatą. Nietykalny, postrach Hell’s Kitchen wymierzający sprawiedliwość przy pomocy pięści.

"Underboss" to opowieść o próbie obalenia wielkiego – także w dosłownym znaczeniu tego słowa – władcy. O upadku nowojorskiego Cezara i chaosie, który ten upadek wywołał. Pełne szarości, poszarpane ilustracje dobrze oddają nastrój historii. Celnie podkreślają brutalność świata przestępczego i stanowią niezaprzeczalny atut komiksu.


#026-#031 "Daredevil. Underboss" vol 2 [12/2001-05/2002]

Polskie wydanie: "Daredevil. Nieustraszony" tom 1 [Egmont 2017,2018]

Twórcy: Brian Michael Bendis, Alex Maleev, Matt Hollingsworth, Richard Starkings, Wes Abbott.



[07.1988] The Joker's origin

 

Batman rozpoczyna regularne patrole nad Gotham City. Próbuje zaskarbić przychylność policji, jak również obwieścić swoje narodziny wszystkim mniejszym i większym opryszkom. Podczas jednej z nocnych eskapad trafia do Ace Chemical Processing Plant, gdzie ściera się z gangiem Red Hooda.

W lipcu 1988 roku Brytyjczyk Alan Moore na planszach historii "The Killing Joke" zaprezentował narodziny Jokera. Opowiedział o młodym facecie z problemami. O komiku z kiepskimi żartami, o 'kompletnym zerze'. O mężczyźnie, który chcąc zapewnić rodzinie odpowiedni standard życia godzi się założyć hełm Red Hooda i pomóc w skoku na Monarch Playing Card Company, która to firma znajduje się w pobliżu Ace Chemical Processing Plant. I na koniec o Batmanie, którego przybycie doprowadziło do tragicznego finału.

Genezę Jokera zaprezentowaną przez pana Moore'a należy zaliczyć prawdopodobnie do grona tych najbardziej rozpoznawalnych. Choć sam 'bohater' wielokrotnie podkreślał, że nie pamięta swoich 'narodzin' to jednak wszystko wskazuje na to, że faktycznie miały one wiele wspólnego z Ace Chemical Processing Plan czy też Axis Chemicals jak woli Tim Burton. Zresztą, już w opowieści "The Man Behind the Red Hood!" z 1951 roku – #168 "Detective Comics" –  Joker wyznaje, że zdarzało mu się nosić strój Red Hooda. I podobnie jak w 1951 roku tak i u Moore'a pojawia się wątek chemikaliów, które doprowadziły do drastycznych zmian w wyglądzie pechowca.


"Batman. The Killing Joke" [07/1988]; polskie wydanie: "Batman. Zabójczy żart" [TM-Semic, 01/1991; Egmont 2012]

Twórcy: Dick Giordano, Alan Moore, Brian Bolland, John Higgins, Richard Starkings.