Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2001. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2001. Pokaż wszystkie posty

"Bajania" || The Sandman Presents


Tak się składa, że czytam wszystko co ma w sobie choćby niewielki pierwiastek uniwersum Sandmana. Nie każdy tytuł zachwalam, nie wszystko złoto co dotyka uniwersum stworzonego przez pana Neila Gaimana, ale staram się do każdego podchodzić bez większych uprzedzeń. Zawsze liczę, że trafię na jakiś interesujący wątek, element oferujący czar charakterystyczny dla historii o Władcy Snów. Jeżeli znajdę kilka takich wątków uznaję tytuł za bardzo dobry. Jeżeli stwierdzę, że tym razem niesamowitość, magia opowieści nie zadziałała po prostu odkładam komiks na regał. Może mój syn będzie miał w przyszłości inne zdanie.

Jak oceniam "Bajania" pana Billa Willinghama? Powiem tak: lektura tego komiksu to była czysta przyjemność. Złego słowa nie powiem na jego temat i mam naprawdę szczerą nadzieję, że zawędruje on do jak najszerszej grupy odbiorców. I storytelling i warstwa rysunkowa wypadają przekonywująco. Troszeczkę obawiałem się przegadania i zbyt dużej chęci przypodobania się ortodoksyjnym fanom oryginalnej serii "Sandman", ale niepotrzebnie. Pan Willingham, autor kultowych "Baśni", potrafi opowiadać i z dużą łatwością udaje mu się przenieść swoje baśniowe doświadczenie na grunt sandmanowego uniwersum. Przy czym dodam, że nie robi tego w sposób nachalny. Czasami nawet czułem, że nie tyle akcja dzieje się we wspomnianym uniwersum, co jego bohaterowie na krótką chwilę żegnają się ze Śnieniem i przenoszą do właśnie willinghamowych baśni.


Co robi pan Willingham? Dosłownie sięga po postacie znane z uniwersum Neila Gaimana i opowiada o nich na swój, charakterystyczny sposób. Robiąc to stawia na popkulturową zabawę polegającą na przerabianiu znanych jej elementów na modłę sandmanową. I tak dzięki temu otrzymujemy Merva Dynioglowego urobionego na agenta Jamesa Bonda, młodego bibliotekarza - hycla zaginionych książek! - odwiedzającego kolejne bajki oraz rezolutną, ostatnią wiedźmę która umie sobie radzić. "Tesaliada", opowieść trzecia i najdłuższa w albumie, w mojej ocenie najbardziej zbliża się do oryginalnej serii. Pada w niej najwięcej nawiązań do głównych bohaterów cyklu a z ust postaci co chwila płynął wypowiedzi próbujące - z mniejszym lub większym sukcesem - naśladować styl gaimanowy. Jak to wszystko finalnie wypada? Zadowalająco.

Oczywiście, na pewno znajdą się osoby narzekające na wydawnicze odcinanie kuponów, ale ja nie mam z tym problemu. Styl i pomysły pana Willinghama poznałem jakiś czas temu i z nim również nie mam problemu. To pisarz lubiący się śmiać, potrafiący łączyć światy oraz umiejętnie raczyć czytelników easter eggami. W "Bajaniach" dostajemy ich naprawdę wiele i ja miałem wielki ubaw z ich odnajdywania.
____________________
"Sandman Presents: Merv Pumpkinhead, Agent of D.R.E.A.M." [2000]
#055 "The Dreaming. The Further Adventures of Danny Nod, Heroic Library Assistant" [2000]
"Sandman Presents: Everything You Always Wanted to Know About Dreams... But Were Afraid to Ask" [2001]
"Sandman Presents: The Thessaliad" [2002]

Tytuł polski: "Bajania"
Scenariusz: Bill Willingham
Tłumacz: Zofia Sawicka
Seria: Sandman, Sandman Uniwersum
Format: 170x260 mm
Liczba stron: 224
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328162907
Data wydania: 25 wrzesień 2024
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Zbiór opowieści komiksowych napisanych przez Billa Willinghama ("Baśnie", "Jack z Baśni") i zilustrowanych przez różnych artystów. Inspiracją dla jego twórców była seria "Sandman" Neila Gaimana, a wszystkie części łączy wspólny motyw, jakim jest sztuka snucia opowieści. Poza tym każda historia w tej kolekcji jest odmienna, inaczej rysowana, skupiająca się na innej postaci Gaimanowskiego uniwersum. Pierwszy komiks to humorystyczna relacja Merva Dynigłowego, woźnego ze Śnienia, który opowiada o swoich przygodach związanych z odzyskiwaniem skradzionego woreczka z piaskiem Sandmana i ratowaniem świata. Drugi rozdział, czyli "Dalsze przygody Danny’ego Noda, bohaterskiego asystenta bibliotecznego" ukazuje niebezpieczeństwa związane z odzyskiwaniem wypożyczonych książek. Następnie poznajemy ostatnią czarownicę z Tesalii, która staje do walki z bóstwami śmierci z różnych kultur, zanim one dopadną ją. Tes na pozór jest uroczą studentką w różowych kapciach króliczka i z plecakiem w kształcie misia, ale pod tym słodkim wyglądem kryje się bezwzględna ocalała, która nie boi się niczego. Wokół niej często giną ludzie, co zwykle nie robi na niej wrażenia. Ostatni komiks to zbiór scen ukazujących działanie snów.


"Requiem. Rycerz wampir"


Poznajcie Requiema. Wczoraj: Heinricha Augsburga, patriotę oddanego ojczyźnie, żołnierza poległego na wielkiej wojnie, ofiarę tragicznej miłości. Dzisiaj: sługę Panów Nieskończoności, wampira, rycerza Nosferatu broniącego praw nocy oraz walczącego z plugastwem ohydnego światła. Wykonującego rozkazy żołnierza i kochanka nie mogącego zapomnieć o ukochanej. Jak łatwo zgadnąć album "Requiem" niemalże w całości jest poświęcony tytułowemu bohaterowi. Postaci doświadczającej przemiany, uczącej się nowej rzeczywistości, próbującej zrozumieć reguły w niej panujące.

"Requiem. Rycerz wampir" - album wydany przez Scream Comics w połowie grudnia minionego roku - zawiera dwa rozdziały z jedenastotomowego cyklu. Głęboko wierzę, że wspomniana seria spełni oczekiwania polskiego czytelnika i dostaniemy jej kolejne części. Dlaczego? Spójrzcie na przykładowe plansze i powiedzcie, czy te rysunki nie są totalnie odjazdowe? Zbroje noszone przez panów wampirów, uzbrojenie owych wojaków, ich pojazdy i cała architektura Odrodzenia. Jeżeli o mnie chodzi niemalże każdy element tego szalonego, komiksowego spektaklu daje radę i to bardzo. Właściwie prawda jest taka, że dla samych rysunków - artystą odpowiedzialnym za nie jest Olivier Ledroit - warto posiadać ten tytuł na półce. Naprawdę, pięknie się to wszystko prezentuje i mi osobiście przypomina trochę skrzyżowanie prac Hansa Rudolfa Gigera z Resident Evil. Innymi słowy: jest za co bić brawa 😁


Od strony fabularnej jest nieźle, choć mogłoby być lepiej a już na pewno bardziej zrozumiałe. Podczas lektury rozdziału "Odrodzenie" - krótkie przedstawienie postaci oraz nakreślenie jej nowego życia w Odrodzeniu/Zmartwychwstaniu - kilkakrotnie łapałem się na tym, że nie rozumiem o czym właściwie czytam. Tak jakby pan Pat Mills chciał nam wyjaśnić zbyt wiele w zbyt krótkim czasie. Nie wiem czy był to celowy zabieg czy może zabrakło subtelniejszej korelacji na linii obraz-scenariusz. Nieważne. Za drugim razem "Odrodzenie" weszło gładko i do pewnego stopnia zrozumiałem czym jest ów nowy świat. Lustrzanym, piekielnoczyśćcowym odbiciem Ziemi, w którym odradzają się ludzie nie zasługujący na nic lepszego niż właśnie skrzyżowanie Piekła z Czyśćciem. Każdy zaś odrodzony trafia - w zależności od rangi bestialstw polełnionych za życia - do określonej kasty. Proste? Powiedzmy. Myślę, że im dalej będę zagłębiał się w opowieść tym wszystko wyda mi się klarowniejsze. Na ten moment inicjacja Requiema zaciekawiła, jego mentor Otto zaciekawił a zwyczaje panujące wypadły intrygująco.


Rozdział drugi, o jakże sugestywnym tytule "Danse Macabre", to batalistyczna jazda bez trzymanki. Requiem wraz z całą hordą braci rycerzy ciemności zostaje rzucony na front, gdzie daje popis swoich nowych umiejętności. Wymachuje Mieczem Potępienia - serwującym mu wizję dawnego życia - testuje wampirze czary mary i uskutecznia likantropię. Wygląda to obłędnie! Do tego mamy potworki z rodem koszmarów, piratki ghule i Claudię, wampirzyce mającą chrapkę na świeżaka. Przy tym rozdziale nie sposób się nudzić. Jeżeli po "Odrodzeniu" nie byłem do końca pewien czy chce wejść w tę serię to po "Danse Macabre" jestem pewien, że będę czekał na kolejne albumy.

"Requiem. Rycerz wampir" to solidny miszmasz komiksowej pulpy - w pozytywnym sensie - z romantyczną historią podaną w groteskowych, makabrycznych barwach? Nie wiem. Na ten moment nie jestem w stanie jednoznaczenie stwierdzić z czym mamy tutaj do czynienia. Wiem jedynie, że cholernie - przepraszam za ten wulgarny kolokwializm - podoba mi się kreska oraz niejednoznaczne działania tytułowego bohatera. Polecam i czekam na kolejne albumy.
_________________________
"Résurrection" [11/2000]
"Danse macabre" [09/2001]
Polski tytuł: "Requiem. Rycerz wampir. Odrodzenie. Danse Macabre"
Scenarzysta: Pat Mills
Ilustrator: Olivier Ledroit
Tłumacze: Jacek Bartecki
Seria: Requiem. Rycerz wampir
Format: 240x320 mm
Liczba stron: 120
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788367161893
Data wydania: 15 grudzień 2023
Dziękuję wydawnictwu Scream Comics za udostępnienie egzemplarza do opinii.
Licznik przeczytanych komiksów: 9/2024**

Opis wydawcy:
Po śmierci, Heinrich, niemiecki żołnierz z czasów II wojny światowej,spodziewa się odnaleźć spokój, a nie chaos Odrodzenia – miejsca, gdzie czas płynie w przeciwnym kierunku. Powróciwszy do istnienia w nowym świecie jako wampir, członek rządzącej elity, zostaje poddany szkoleniu, a następnie pasowany na rycerza o nowym imieniu: Requiem. Staje się w ten sposób pionkiem w kosmicznej wojnie, toczącej się między bogami tego uniwersum. "Requiem" to opowieść o niezwykłym konflikcie, do którego kluczem jest być może sam bohater…


[12.2001-05. 2002] "Underboss"


"Underboss" to przykład opowieści pisanej na poważnie, skierowanej do odbiorcy dojrzałego i potrafiącego docenić dobrze skrojoną fabułę. A jest co pochwalić, gdyż scenarzysta Brian Bendis z wyczuciem prowadzi bohaterów, zapewniając czytelnikowi solidną dawkę interesującej historii. Panu Bendisowi partnerują tym razem artyści Alex Maleev oraz Matt Hollingsworth, przemieniający Manhattan w prawdziwie brudne, ponure i nieprzyjemne miejsce. Pełne ciemnych alejek i szemranych lokali.

Sezon polowań na niewidomego prawnika rozpoczęty. Dokładnie tak. Polowań na Matta Murdocka a nie na zamaskowanego obrońcę Hell’s Kitchen. A wszystko za sprawą nowego gracza. Młodego, pełnego wigoru Samuela Silke. Nasz nieznajomy to taki narwaniec, który przeczytawszy o cierpliwości pewnego fotografia wierzy, że zgłębił tajemnice zarządzania i postrzega siebie jako wybitnego stratega. To taki współczesny Sonny, który zbyt wiele mówił, gdy powinien milczeć. Naturalnie, Silke – jak to szaleniec – ma dość ciekawy pogląd na rzeczywistość. Wierzy w dawne czasy, kiedy to rodziny mafijne decydowały o wszystkim i wszystkich. Nie rozumie, że kres tamtych dni nastał wraz z pojawieniem się Daredevila i innych, jemu podobnych przebierańców. Nie rozumie i w tym tkwi sedno całego problemu.

Jeżeli jesteście fanami la familia Corleone i innych jej podobnych to "Underboss" spełni wasze oczekiwania. Walka o władzę, spiski na szczycie, morderstwa na zlecenie i zdrada w rodzinie. Bendis umiejętnie żongluje przywołanymi motywami, nie zapominając jednak przy tym, że cały czas tworzy komiks superbohaterki. Gdzieś tam na pojedynczych planszach możemy dostrzec nawiązania na wielkiego uniwersum, w którym po dachach wieżowców skaczą złoczyńcy pokroju MacDonalda Gargana alias Scorpiona. Momentami można odnieść wrażenie, że Bendis po cichu drwi z pewnych stereotypów superhero – z absurdalnych pseudonimów, z relacji na linii policja-bohater – ale czyni to z należytym umiarem. Wszystko jest odpowiednio wyważone i podporządkowane jednemu zadaniu: prezentacji wciągającej historii o zemście.

Bo "Underboss" to właśnie opowieść o zemście. Zimnej, wyrachowanej oraz nieuniknionej. Samuel Silke – wspomniany wyżej narwaniec – ma żal do 'grubasa', ponieważ ten odrzucił jego prośbę o przysługę. Pogwałcił tym samym jego wyobrażenie o mafijnych relacjach, długach i więzach. Popijający drinki Richard Fisk nie darzy 'staruszka' zbytnią sympatią z uwagi na krzywdy doznane w dzieciństwie. Nieustannie popychany, ignorowany i ostatecznie odstawiony na boczny tor. Jest niczym biedny Fredo, chowający w sercu dawne urazy. Vanessa Fisk karze winnych popełnionej zbrodni. Próbuje pomścić męża i dbać o wizerunek rodziny. Szacunek jakim jest otaczana, aura towarzysząca jej decyzjom, to dla mnie jeden z lepszych kadrów tej historii. Naturalnie, jest jeszcze Daredevil ze swoją krucjatą. Nietykalny, postrach Hell’s Kitchen wymierzający sprawiedliwość przy pomocy pięści.

"Underboss" to opowieść o próbie obalenia wielkiego – także w dosłownym znaczeniu tego słowa – władcy. O upadku nowojorskiego Cezara i chaosie, który ten upadek wywołał. Pełne szarości, poszarpane ilustracje dobrze oddają nastrój historii. Celnie podkreślają brutalność świata przestępczego i stanowią niezaprzeczalny atut komiksu.


#026-#031 "Daredevil. Underboss" vol 2 [12/2001-05/2002]

Polskie wydanie: "Daredevil. Nieustraszony" tom 1 [Egmont 2017,2018]

Twórcy: Brian Michael Bendis, Alex Maleev, Matt Hollingsworth, Richard Starkings, Wes Abbott.



[05-08.2001] "Wake up"


O pewnych historiach trzeba po prostu napisać. Choć nie są specjalnie chwytliwe i daleko im do takich szlagierów jak "Kingpin przed sądem" to jednak zdecydowanie wymagają opowiedzenia. Osobą rozumiejącą ową potrzebę jest Ben Urich, dziennikarz śledczy gazety "Daily Bugle". Facet z zasadami, od lat w biznesie prasowym, sprawnie i zawzięcie stukający w klawisze. Ktoś dla kogo ważniejsza od 'najnowszego procesu stulecia' jest tragedia zwykłego chłopca.

"Wake up" to kolejne podejście - wcześniej był m.in. "Daredevil: Ninja" [2000-2001] - Briana Bendisa do serii "Daredevil". Historię śledzimy z perspektywy Bena Uricha, który wierny kodeksowi etyki zawodowej próbuje dociec, co dokładnie przytrafiło się Timmy'emu. Chłopcowi w stanie dziwnej katatonii. Całość przypomina trochę typową opowieść detektywistyczną. Nasz bohater, z zatroskaną miną i znoszonym trenczu, snuje się nowojorskimi ulicami próbując zrozumieć. Pojąć obrazy kreślone chaotyczną wyobraźnią dziecka. Wspomnienia prześladujące chłopca.

Jeżeli chodzi o Daredevila to przez większość fabuły stoi gdzieś w cieniu. Pojawiają się wzmianki o jego 'narodzinach', o trudnościach towarzyszących jego pokręconemu życiu - z jednej strony prawnik, z drugiej samozwańczy stróż prawa - lecz niewiele więcej. Nie przeszkadza to w odbiorze całości, być może nawet w pewien sposób ją wzbogaca. Podobnie jak "Gotham Central" rozbudowuje świat Mrocznego Rycerza.

"Wake up" to dobry komiks, do którego często wracam. Świetne plansze; trochę porozbijane, z defektami, jakby elementy rozwalonej układanki. Robią wrażenie.

PS. Pamiętacie Żabioskoczka, o którym opowiadałem Wam w "Enter: The Leap-Frog!"? Tutaj poniekąd także się pojawia.


#016-#019 "Daredevil. Wake up" vol 2 [05-08/2001]

Polskie wydanie: "Daredevil. Nieustraszony" tom 1 [Egmont 2017,2018]

Twórcy: Brian Michael Bendis, David Mack, Mark Morales.