Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DC Black Label. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DC Black Label. Pokaż wszystkie posty

"Kraina koszmarów. Szklany dom" || #001-#006 "Nightmare Country - The Glass House" (2023-2024)


Od razu zaznaczę, że "Szklany dom" równie pozytywnie będę wspominał, co album wcześniejszy. To znaczy, nie zawiódł mnie a to już plus, bowiem nie każda nowa odsłona Sandman Uniwersum zasługuje na brawa. Spora część cyklu plasuje się kilka oczek niżej. "Lucyfer" Dana Wattersa stanowi wyjątek.

Jeżeli zaś chodzi o przynależność "Szklanego domu" do sandmanowego świata to z tym bywa różnie. Pan James Tynion IV bawiąc się swoimi koszmarami oczywiście podpiera się elementami wymyślonymi przez Neila Gaimana - w części pierwszej fajnie zagrał chociażby pozycją Pana Snów, jego rangą i znaczeniem poza swoją krainą - ale w mojej ocenie równie dobrze bawilibyśmy się bez świadomości, że zębooki Koryntczyk to koszmar ze Śnienia. Z drugiej strony panna Flynn jako kotka to coś bardzo w klimatach Sandmana. Podobnie, jak i klub, w którym można spełniać wszelkie, chore fantazje.


Ta ostatnia lokacja… Powiedzmy, że jest to miejscówka, gdzie gromadzą się siły ciemności i miejsce, które twórcy komiksu wykorzystują, aby nas troszeczkę przestraszyć. Czy im się to udaje? Jeżeli ktoś spodziewa się krwi i flaków to nic z tego. Nie ten kaliber horroru. Zamiast tego dostajemy obraz młodych karierowiczów, wilczków biznesu nieświadomych tego, że idą na rzeź. Ci wyznawcy agresywnego kapitalizmu przypominają mi Kevina Taylora, bohatera książki "Adwokat diabła" Andrew Neidermana. Jednakże, czy ten wątek kogoś przerazi? Raczej nie - bardziej horrorowy jest tom pierwszy - ale rozumiem, skąd etykietka 'tylko dla dorosłych'.


Poza tym wszystkim, poza lekkim sandmanowym klimatem i ciekawym - odrobinę przerysowanym - obrazem głodnych sukcesu yuppie, "Szklany dom" może zaskoczyć skalą fabularnej intrygi i obecnością w niej istoty, który raczej nikt - a na pewno nie ja - się nie spodziewał. Więcej na ten temat wypowiem się jednak przy finalnej ocenie serii.

Wizualnie mogłoby być lepiej. Mialem problem z 'plamistymi twarzami postaci' 🙂
Na plus Kells i Koryntczyk.

------------------------------
#001-#006 "Nightmare Country - The Glass House" vol 1 [06/2023-02/2024]
napisał: James Tynion IV
narysował: Lisandro Estherren
pokolorował: Patricio Delpeche
polskie wydanie: "Sandman Uniwersum. Kraina koszmarów. Szklany dom" Tom 2 [Egmont, 03/2025]
Komiks otrzymałem od Wydawcy.

"Bajania" || The Sandman Presents


Tak się składa, że czytam wszystko co ma w sobie choćby niewielki pierwiastek uniwersum Sandmana. Nie każdy tytuł zachwalam, nie wszystko złoto co dotyka uniwersum stworzonego przez pana Neila Gaimana, ale staram się do każdego podchodzić bez większych uprzedzeń. Zawsze liczę, że trafię na jakiś interesujący wątek, element oferujący czar charakterystyczny dla historii o Władcy Snów. Jeżeli znajdę kilka takich wątków uznaję tytuł za bardzo dobry. Jeżeli stwierdzę, że tym razem niesamowitość, magia opowieści nie zadziałała po prostu odkładam komiks na regał. Może mój syn będzie miał w przyszłości inne zdanie.

Jak oceniam "Bajania" pana Billa Willinghama? Powiem tak: lektura tego komiksu to była czysta przyjemność. Złego słowa nie powiem na jego temat i mam naprawdę szczerą nadzieję, że zawędruje on do jak najszerszej grupy odbiorców. I storytelling i warstwa rysunkowa wypadają przekonywująco. Troszeczkę obawiałem się przegadania i zbyt dużej chęci przypodobania się ortodoksyjnym fanom oryginalnej serii "Sandman", ale niepotrzebnie. Pan Willingham, autor kultowych "Baśni", potrafi opowiadać i z dużą łatwością udaje mu się przenieść swoje baśniowe doświadczenie na grunt sandmanowego uniwersum. Przy czym dodam, że nie robi tego w sposób nachalny. Czasami nawet czułem, że nie tyle akcja dzieje się we wspomnianym uniwersum, co jego bohaterowie na krótką chwilę żegnają się ze Śnieniem i przenoszą do właśnie willinghamowych baśni.


Co robi pan Willingham? Dosłownie sięga po postacie znane z uniwersum Neila Gaimana i opowiada o nich na swój, charakterystyczny sposób. Robiąc to stawia na popkulturową zabawę polegającą na przerabianiu znanych jej elementów na modłę sandmanową. I tak dzięki temu otrzymujemy Merva Dynioglowego urobionego na agenta Jamesa Bonda, młodego bibliotekarza - hycla zaginionych książek! - odwiedzającego kolejne bajki oraz rezolutną, ostatnią wiedźmę która umie sobie radzić. "Tesaliada", opowieść trzecia i najdłuższa w albumie, w mojej ocenie najbardziej zbliża się do oryginalnej serii. Pada w niej najwięcej nawiązań do głównych bohaterów cyklu a z ust postaci co chwila płynął wypowiedzi próbujące - z mniejszym lub większym sukcesem - naśladować styl gaimanowy. Jak to wszystko finalnie wypada? Zadowalająco.

Oczywiście, na pewno znajdą się osoby narzekające na wydawnicze odcinanie kuponów, ale ja nie mam z tym problemu. Styl i pomysły pana Willinghama poznałem jakiś czas temu i z nim również nie mam problemu. To pisarz lubiący się śmiać, potrafiący łączyć światy oraz umiejętnie raczyć czytelników easter eggami. W "Bajaniach" dostajemy ich naprawdę wiele i ja miałem wielki ubaw z ich odnajdywania.
____________________
"Sandman Presents: Merv Pumpkinhead, Agent of D.R.E.A.M." [2000]
#055 "The Dreaming. The Further Adventures of Danny Nod, Heroic Library Assistant" [2000]
"Sandman Presents: Everything You Always Wanted to Know About Dreams... But Were Afraid to Ask" [2001]
"Sandman Presents: The Thessaliad" [2002]

Tytuł polski: "Bajania"
Scenariusz: Bill Willingham
Tłumacz: Zofia Sawicka
Seria: Sandman, Sandman Uniwersum
Format: 170x260 mm
Liczba stron: 224
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328162907
Data wydania: 25 wrzesień 2024
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Zbiór opowieści komiksowych napisanych przez Billa Willinghama ("Baśnie", "Jack z Baśni") i zilustrowanych przez różnych artystów. Inspiracją dla jego twórców była seria "Sandman" Neila Gaimana, a wszystkie części łączy wspólny motyw, jakim jest sztuka snucia opowieści. Poza tym każda historia w tej kolekcji jest odmienna, inaczej rysowana, skupiająca się na innej postaci Gaimanowskiego uniwersum. Pierwszy komiks to humorystyczna relacja Merva Dynigłowego, woźnego ze Śnienia, który opowiada o swoich przygodach związanych z odzyskiwaniem skradzionego woreczka z piaskiem Sandmana i ratowaniem świata. Drugi rozdział, czyli "Dalsze przygody Danny’ego Noda, bohaterskiego asystenta bibliotecznego" ukazuje niebezpieczeństwa związane z odzyskiwaniem wypożyczonych książek. Następnie poznajemy ostatnią czarownicę z Tesalii, która staje do walki z bóstwami śmierci z różnych kultur, zanim one dopadną ją. Tes na pozór jest uroczą studentką w różowych kapciach króliczka i z plecakiem w kształcie misia, ale pod tym słodkim wyglądem kryje się bezwzględna ocalała, która nie boi się niczego. Wokół niej często giną ludzie, co zwykle nie robi na niej wrażenia. Ostatni komiks to zbiór scen ukazujących działanie snów.


[2020] "Lucyfer. Dziki gon"


Trzeci tom "Lucyfera" Dana Wattersa za mną i nadal jestem bardzo usatysfakcjonowany lekturą. Niemniej ten tom jest troszeczkę inny od poprzednich. Owa inność wynika głównie z tego, iż w moim odczuciu duży nacisk został w nim położony na sensację, przygodę oraz na niemalże ciągłe przypominanie odbiorcy, iż Książę Piekieł, Gwiazda Zaranna to wciąż postać przebiegła, surowa, traktująca ludzi jak obiekt potencjalnych badań. Gdzieś wcześniej tego tak mocno nie odczuwałem. W "Diabelskiej komedii" patrzyliśmy na Lucyfera miotającego się w pułapce, w "Boskiej tragedii" na Lucyfera któremu do pewnego stopnia zależy. Tutaj także czujemy, że jest to inny Lucyfer ale mimo wszystko na pewno bliżej mu do dawnego siebie niż do siebie 'ludzkiego'.

Nie jest to minus opowieści, choć czytelnik może postrzegać jej prostolinijność a także do pewnego stopnia powrót właśnie agresywnego Lucyfera jako coś negatywnego. Przynajmniej czytelnik mocno uwarunkowany przez gaimanowski sposób opowiadania historii. Dla mnie trzeci album "Lucyfera" to odskocznia, złapanie oddechu a zarazem przypomnienie, że dobra historia nie musi iść śladami Neila Gaimana i nie musi nieustannie serwować nam mitotwórczych rozkmin. Choć i dla nich - żeby było jasne - znalazło się w tej historii miejsce. W postaci Dzikiego Gonu i jego roli w historii ludzkości, Odyna czy samego, bardzo starego, motywu polowania. Dodatkowo, Dan Watters dużo w tej historii poświęcił miejsca pierwotnej, ludzkiej przemocy. Rządy krwi, która towarzyszy człowiekowi od samego początku. Ten ostatni właśnie aspekt najbardziej wpisuje się w stylistykę wcześniejszych tomów.


Warstwa wizualna także uległa drobnej metamorfozie a to z uwagi na poszerzenie grona stałych rysowników o pana Fernando Blanco. Prace tego artysty są dużo bardziej schludne, dokładne, więcej w nich przejrzystości. Nie jestem fanem takiej kreski - wolę jednak plansze mające coś z weirdu - ale nie przeszkadzała mi ona w lekturze.
____________________
#014-018 "Lucifer" vol 3 [01-05/2020]
Tytuł polski: "Lucyfer. Dziki gon"
Scenarzysta: Dan Watters
Rysunki: Fernando Blanco, Max Fiumara, Sebastian Fiumara
Kolory: Dave McCaig
Tłumacz: Paulina Braiter
Seria: Lucyfer
Format: 170x260 mm
Liczba stron: 152
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328155930
Data wydania: 26 październik 2022

Opis wydawcy:
Trzeci tom serii rozgrywającej się w wymyślonym przez Neila Gaimana uniwersum Sandmana. Tytułowy Lucyfer bawi się w dom. Na swoją nową przystań wybiera spokojną wioskę w Yorkshire, gdzie od czasu do czasu chce zapraszać na obiad martwych i potępionych. Niespodziewanie jednak zjawia się u niego z wizytą przebiegły mag John Constantine i zapowiada przybycie czegoś strasznego i pradawnego, co zatrzęsie nowym życiem Lucyfera. Nordycki bóg Odyn ma poprowadzić niepowstrzymany dziki gon! Jaką rolę ma w tym pradawnym rytuale odegrać Lucyfer? Czy zdoła przechytrzyć czterech jeźdźców Odyna? Czy ocali swój skrawek piekła na ziemi? 

[2019] "Lucyfer. Boska tragedia"

 

Drugi album opowiadający w po gaimanowski sposób o Gwieździe Zarannej nie zawodzi a scenarzysta Dan Watters naprawdę sprawnie porusza się w piekielno-niebiańskiej estetyce. Na ten moment nie umiem ocenić na ile jego droga odpowiada moim oczekiwaniom ale nie mam zamiaru porzucać serii. Zwłaszcza, że historia zaprezentowana w "Boskiej tragedii" w moim odczuciu prezentuje się o wiele ciekawiej niż "Diabelska komedia".

Historia startuje z tego samego punktu, w którym zakończyła się poprzednia. Lucyfer - tym razem nie zniedołężniały starszy pan ale upadły anioł świadomy swojej pozycji - uciekając z astralnego więzienia doprowadził do ożywienia wiedźmy Sycorax czym naraził się niebiosom, w szczególności aniołowi zemsty, Raguelowi. Do otwartej wojny archaniołów jednak nie dochodzi, ale Niebo nie zamierza przymykać oczu na tak bezczelne bluźnierstwa. Sycorax otrzymuje trzy dni 'nowego życia'. Tylko tyle i aż tyle ma Lucyfer aby znaleźć nowy dom dla matki swojego dziecka. Wyrusza zatem w podróż po zaświatach a gdzie się pojawi zaczyna układać klocki pod swój plan.

Dan Watters wątek ten prowadzi sprawnie i z wyczuciem. Nie czyni z tytułowego bohatera dawnego Władcy Piekieł ale nie sprowadza go także do roli marionetki w rękach innych. Widać, że jest to ktoś nowy. Nie wiem czy zaszła w Lucyferze zmiana to wynik jego przeżyć w czaszce Sycorax ale wygląda on bardziej ludzko. Zastanawiająca jest także jego troska o matkę Kalibana. Choć na sam koniec pan Watters ustami Mazikeen sugeruje nam, że być może źle zinterpretowaliśmy działania Lucyfera to mimo wszystko jego wędrówka nie wygląda na ukartowaną. Z jego rozmów z władcami danych zaświatów bije autentyczna troska, choć oczywiście także duma. W końcu, mówimy o Lucyferze.


Niejako uzupełnieniem wątku głównego jest historia Sycorax, która ukrywając się przed Niebem próbuje na nowo zrozumieć powody, dla których została ponownie sprowadzona do świata żywych. Do świata pełnego bólu - w tym albumie Ból jest niczym cichy bohater; doświadczają go dosłownie wszyscy i to na różnych poziomach - do czasów, do których nie pasuje. Daleki jestem od nazwania matki Kalibana femme fatale ale patrząc na jej zachowania można widzieć w niej zwiastunkę nadchodzących kłopotów. Ogromnie jestem ciekaw jak Dan Watters rozwinie jej wątek i czy ta postać namiesza jeszcze w obszarze samego Lucyfera.

Niesamowicie istotnym dla całej opowieści jest także wątek Kalibana. Syn Lucyfera oraz Sycorax jest postacią trudną do jednoznacznego zdefiniowania ale poniekąd także czynnikiem napędzającym fabułę. Jest personą nieustannie szukającą swojego miejsca na świecie; jednostką wręcz tragiczną, której współczujemy i kobicujemy zarazem. Dodatkowo, w moim odczuciu Kaliban jest bohaterem najmocniej odczuwającym cierpienie, gdyż bardzo wyraźnie widać, że z nich wszystkich on najbardziej odczuwa ból egzystencjonalny. Jego zachowanie, jego ciągła pogoń za ojcem w nadziei na uzyskanie odpowiedzi na dręczącego go pytania przypomina dość mocno wędrówkę potwora Frankensteina. Nawet podobieństwo fizyczne rzuca się oczy, choć to nie ono jest tutaj najistotniejsze.


"Boska tragedia" to album, który z czystym sumieniem mogę polecić każdemu fanowi Sandmana. Przemyślany fabularnie, z bohaterami mającymi do zaoferowania coś więcej niż tylko swoją obecność oraz klimatycznymi rysunkami.
____________________
#007-013 "Lucifer" vol 3 [06/2019-12/2019]
Tytuł polski: "Lucyfer. Boska tragedia"
Scenarzysta: Dan Watters
Rysunki: Max Fiumara, Sebastian Fiumara, Aaron Campbell, Kelley Jones
Kolory: Dave McCaig, Chris O'Halloran
Tłumacz: Paulina Braiter
Seria: Lucyfer
Format: 170x260 mm
Liczba stron: 176
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328152489
Data wydania: 8 grudzień 2021

Opis wydawcy:
Bluźnierczym wskrzeszeniem swojej niegdysiejszej kochanki Niosący Światło raz jeszcze wzbudził gniew Boga, który zgodził się dać wiedźmie tylko trzy dni życia, a potem skazał ją na piekło – chyba że Lucyferowi uda się znaleźć dla niej azyl w którejś z innych krain umarłych. Podróżując po różnych zaświatach, Gwiazda Zaranna odkrywa, że od czasu, kiedy władał piekłem, wszystko się zmieniło, a jego pozycja straciła na znaczeniu... Lecz Pierwszego z Upadłych nikt ani nic nie zdoła zawrócić z raz obranej drogi! Szykuje się wielka wojna z niebem! 


[2018] "Lucyfer. Diabelska komedia"


Przy okazji premiery czwartego tomu nowej odsłony historii o Lucyferze - "Diabeł w głębi serca" to jedna z kwietniowych premier od Egmont Polska - postanowiłem w końcu do niej zasiąść oraz sprawdzić jak to właściwie jest z tytułami zaliczanymi do tak zwanego "Sandman Uniwersum". Owszem, zdarzało mi się sięgać po pojedyncze albumy z tego uniwersum ale jakoś nie znalazłem czasu aby przysiąść do serii na poważnie. Czytałem na jej temat kilka opinii - jak zawsze: lepszych oraz gorszych - ale na ten moment zapominam o nich i podchodzę do tematu bez jakichkolwiek uprzedzeń. Jaka będzie finalna ocena? Czas pokaże.

Startuję z historią "Diabelska komedia", której scenarzysta - pan Dan Watters - koncentruje się na dwóch, współgrających ze sobą wątkach. Przede wszystkim na zniedołężniałym Lucyferze uwięzionym w dziwnym, zdeformowanym miasteczku, gdzie każdy go rozpoznaje ale jakoś nie śpieszy mu z pomocą. I ja rozumiem takie zachowanie ze strony tych 'wszystkich'. W końcu mowa o Księciu Kłamstw, przez którego sporo duszyczek zostało oszukanych. Co więcej, Dan Watters wykorzystując odizolowanie postaci od jej piekielnych mocy, próbuje ubrać tytułową postać w mocno ludzkie szaty. Przekonać nas, że jego Lucyfer jest trochę jak grecki Syzyf, który mimo wciąż tych samych działań nie osiąga sukcesu, tj. nie uwalnia się z pułapki. Taka zabawa figurą Lucyfera nie wypada jednak w mojej ocenie zbyt przekonująco. Dla czytelnika od samego początku jest jasne, że cała ta szopka to tylko zasłona dymna, taki piekielny 'Truman Show', taka diabelska komedia i że prędzej czy później dobiegnie ona końca. Nie jestem nawet pewien czy Gwiazda Zaranna doznaje bólu, cierpienia - przypuszczam, że nadal są to stany zupełnie mu obce - czy może po prostu gra wyznaczoną mu rolę czekając, aż ktoś gdzieś wykona odpowiedni ruch.


A tym kimś jest John Decker, detektyw z Miasta Aniołów. Doświadczony w ostatnich miesiącach wyrusza odszukać kuzyna swojej, niedawno zmarłej małżonki i trafia do Domu Gately'ego. Jak się okazuje jest to miejsce 'osłonięte przed wszechwiedzącym okiem Jahwe', w którym mieszkają demony. Wątek Deckera rozpoczyna się dobrze, obiecuje duży potencjał ale znowu... w pewnym momencie gdzieś jego czar ulatuje a jego rola zostaje sprowadzona do roli ludzkiego narzędzia, wykorzystywanego w wielkiej grze. W rozgrywce z udziałem Lucyfera, Chytrego Jacka oraz Sycorax. Rozgrywce, która pokazuje - i jest to najjaśniejszy punkt tej opowieści - jak bezcelowe są próby złamania pewnych egzystencjonalnych stałych. Pomimo tego, że Dan Watters nie przekonał mnie swoją wizją upodlonego Lucyfera to jednak udało mu się przypomnieć nam czytelnikom, że z pewnych ról nie jesteśmy w stanie zrezygnować. Choćbyśmy nie wiem jak się starali odgrywamy wciąż te same zadania, postępujemy zgodnie z narzuconymi nam kwestiami, gramy w tej samej komedii.

Podsumowując. Opowieść zaprezentowaną w "Diabelskiej komedii" oceniam pozytywnie. Na pewno nie jest to Neil Gaiman ale dobrze, że Dan Watters uczynił z Lucyfera tym kim był Lucyfer na samym początku, tj. Księciem Kłamstw. Wycieczki scenarzysty w piekielne rejony także wypadają dość dobrze choć przyznam, że nie do końca rozumiem motyw z czaszką Sycorax i jej synem, który znowu... jest dla mnie trochę takim piątym kołem u wozu. Możliwe, że w kolejnych tomach serii będzie jednak ten wątek kontynuowany, więc... z finalną jego oceną wstrzymam się. Rysunkowo jest bardzo dobrze. Max Fiumara i Sebastian Fiumara ozdabiają historię bardzo malarskimi obrazami, które świetnie wpasowują się w piekielną retorykę pana Wattersa.


____________________
#001-006 "Lucifer" vol 3 [10/2018-05/2019]
Tytuł polski: "Lucyfer. Diabelska komedia"
Scenarzysta: Dan Watters
Rysunki: Max Fiumara, Sebastian Fiumara
Kolory: Dave McCaig
Tłumacz: Paulina Braiter
Seria: Lucyfer
Format: 170x260 mm
Liczba stron: 160
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328198401
Data wydania: 29 kwiecień 2020

Opis wydawcy:
Początek kolejnej serii rozgrywającej się w wymyślonym przez Neila Gaimana uniwersum Sandmana. Jej głównym bohaterem jest Lucyfer. Dawniej potężny Książę Ciemności jest teraz niewidomym, kalekim, ubogim starcem, który nie ma pojęcia, jak trafił do miasteczka, gdzie nieustannie prześladują go złe moce. W tym samym czasie starzejący się policjant z Los Angeles wyrusza w długą podróż, aby dowiedzieć się, dlaczego ostatnio spotkało go tyle cierpienia. Czy detektywa i Lucyfera coś łączy? Kto i dlaczego uwięził największego z diabłów? Jaką rolę przeznaczono policjantowi w rozgrywce między demonicznymi siłami? 


Sean Murphy i jego Neo-Gotham

"Batman: Nie tylko Biały Rycerz" Egmont


Mam duży problem z oceną tego albumu. Sięgając po dany tytuł staram się dostrzegać w nim dobre strony, plusy przemawiające na korzyść twórcy. Uważam, że jestem to winien osobom odpowiedzialnym za dany komiks. Nie wiem czy jest to właściwe podejście, ale w mojej opinii - czterdziestolatka czytającego komiksy i starającego się zachęcić Was do tego samego - tak trzeba. Staram się również oddzielać, inaczej oceniać np. tradycyjny komiks superbohaterski i tytuły spoza jego obrębu. W żadnym wypadku nie uważam, że jeden rodzaj komiksu jest lepszy lub gorszy od drugiego. Są inne, ich autorom wyznaczono inne cele, do innych odbiorców są one skierowane.


W czyje gusta trafi album "Nie tylko Biały Rycerz"? Do tych fanów Nietoperza, którzy dobrze odnajdują się czytając historie spoza regularnej serii. Do osób potrafiących czerpać frajdę z alternatywnego spojrzenia na Gotham, w tym przypadku na Neo-Gotham. Rodzinne miasto Mrocznego Rycerza w wydaniu Seana Murphy'ego - na marginesie: "Plot Holes" od Non Stop Comics to jeden z ciekawszych tytułów jakie w tym roku przeczytałem - jest inne od tego, które znamy. Pod pewnymi względami może przypominać metropolie z albumu "Catwoman. Samotne miasto" Cliffa Chianga. Tutaj także mamy 'miasto przyszłości'. Nowy wygląd, nowe problemy, nowi stróże prawa i brak świrów ze świata przestępczego.

Jak to możliwe, że Neo-Gotham to świat bez tego całego bagażu wariatów o przerośniętym ego? Odpowiedzią na to pytanie jest działalność Dereka Powersa zarządzającego aktywami Wayne Motors. Ten przedsiębiorczy oraz szalony - wystarczy na niego spojrzeć - facet dzięki aktywom wspomnianej firmy zmienił jednostkę do zwalczania terroryzmu w prywatną armię kierowaną przez znanego nam wszystkim Dicka Graysona. Naturalnie, w ślad za spadkiem wskaźnika przestępczości rośnie poziom kontroli obywateli. Neo-Gotham nie jest bowiem miejscem dla nich zbyt przyjaznym. Ta smutna prawda zatacza coraz większe kręgi, aż summa summarum dociera do siedzącego w więzieniu Bruce'a Wayne'a.


Jak już powiedziałem: mam problem z oceną tego albumu. Uważam, że Sean Murphy po pomysłowym zarysowaniu tła za bardzo poszedł na skróty i sprowadził opowieść do poziomu przeciętnego komiksu prezentującego walkę Dobra ze Złem. Oczywiście, same pojedynki między postaciami wyglądają naprawdę fantastycznie - zwłaszcza, gdy są one wkomponowane w scenerię wielkiej, błyszczącej neo-metropolii - ale ich efekciarstwo to niestety zbyt mało. Co więcej, niektóre elementy historii są nieustannie 'wałkowane od nowa' co bywa niesamowicie irytujące. Wygląda to tak jakby Sean Murphy zamiast iść za ciosem, szybko i zdecydowanie rozpisać opowieść, przeciągał pewne składowe fabuły do absurdalnego maksimum. Nie wiem czemu ten zabieg miał służyć. Budowaniu odpowiedniego nastroju? Podnoszeniu adrealiny? Widać, że pan Murphy bardzo chciał aby czytelnik wkręcił się w klimat Neo-Gotham - i zapewne z tego powodu ciągle nam przypomina, jak bardzo Powers zastrasza mieszkańców miasta - i to mu się udało. Nowe technologie, batkostiumy, olśniewające wieżowce. To wszystko wygląda obłędnie i naprawdę szkoda, że fabuła została tak bardzo spłycona.

"Nie tylko Biały Rycerz" to nierówny komiks. Styl pana Seana Murphy'ego bardzo mi się podoba i prawdę powiedziawszy to dla jego rysunków po ten tytuł w ogóle sięgnąłem. Może zabrzmi to niezbyt profesjonalnie, ale sama opowieść była mi zupełnie obojętna. Jeszcze dwa pierwsze zeszyty serii dostarczyły całkiem fajnego ładunku emocji, lecz to tylko dwa zeszyty. Stąd też komiks polecam jedynie wiernym fanom Białego Rycerza.
____________________
#001-008 "Batman: Beyond the White Knight" [05/2022-04/2023]
#001-002 "Batman: Whithe Knight presents Red Hood" [10/2022]
Tytuł oryginału: "Batman: Nie tylko Biały Rycerz"
Scenarzysta: Sean Murphy, Clay McCormack
Rysunki: Sean Murphy, Simone Di Meo, George Kambadais
Kolory: Dave Stewart
Tłumacz: Jacek Żuławnik
Seria: DC Black Label
Format: 170x260 mm
Liczba stron: 264
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328165090
Data wydania: 25 październik 2023
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
„Batman: Nie Tylko Biały Rycerz” to czwarty album ze świata Białego Rycerza, ukazujący się w ramach linii wydawniczej DC Black Label. Przez dwanaście lat wiele może się zmienić, zwłaszcza w Gotham! Pod nieobecność odsiadującego karę więzienia Bruce’a Wayne’a na scenę wkracza nowy Batman. Czy okaże się ostatnim Mrocznym Rycerzem? Derek Powers, dyrektor generalny Wayne Motors, przejął kontrolę nad aktywami rodziny Wayne’ów i wykorzystując zdobyte w ten sposób środki, przystąpił do radykalnego przekształcania zarówno GTO – jednostki do Zwalczania Terroryzmu w Gotham – jak i miasta, do ochrony którego została powołana. Spadające wskaźniki przestępczości skutecznie mydlą oczy mieszkańcom i jedyną osobą świadomą prawdziwego niebezpieczeństwa grożącego Gotham jest Bruce Wayne. Z chwilą zniknięcia córki Harley Quinn zaczyna się walka z czasem, ponieważ jeśli Jackie choć trochę przypomina swojego ojca, może to oznaczać, że los miasta jest w jej rękach! Aby ją powstrzymać, Bruce nie ma wyboru i musi zwrócić się o pomoc do Jasona Todda, pierwszego Robina! Tymczasem ujawnia się inny, jeszcze bardziej zaskakujący sojusznik. Czyżby do Gotham ponownie zawitał Joker?

"Dawno temu żył sobie chłopiec, niejaki Timothy Hunter..."

rzut oka na album "Księgi Magii. Rozważanie możliwości"


Podejrzewam, że twór zwany szumnie Sandman Uniwersum ma tylu samo wrogów, co i zwolenników. Zupełnie mnie to nie dziwi, ponieważ opowieści garściami czerpiące z prac Neila Gaimana nie zawsze zasługują na brawa. Bardzo chciałbym aby było inaczej, ale smutna prawda właśnie tak wygląda. Niestety. Każdy kto choć trochę obcował z nową odsłoną sandmanowej rzeczywistość powinien wiedzieć o czym mówię. Jak na tym tle wypada trzeci album poświęcony osobie Tima Huntera?

Zaskakująco dobrze. Nie spodziewałem się, że opowieść zaprezentowana w albumie "Księgi Magii. Rozważanie możliwości", aż tak moncno przykuje moją uwagę, ale tak się właśnie stało. Nie wiem czy to kwestia tego, że od polskiej premiery ostatniego tomu minęło około dwóch lat i zwyczajnie stęskniłem się za młodym czarodziejem - tak bardzo przypominającym innego, nastoletniego maga, do którego mam sentyment - czy w miarę spójnego scenariusza pani Kat Howard. Tak naprawdę nie ma to jednak większego znaczenia. Czytając komiks nie czułem znużenia, nie męczyłem się i nie wyrywałem włosów zdenerwowany tym dokąd zmierzają poszczególne wątki. Wręcz przeciwnie. I spotkanie Tima z cwanym londyńczykiem w znoszonym prochowcu, i starcie Tima z senną projekcją jego najgorszych lęków wypadają dobrze a nawet bardzo dobrze. Widać, że autorka miała pomysł na zakończenie i udało się. Może konfrontacja obu Timów - zwłaszcza te sceny ze śnieżnym krajobrazem - została delikatnie przeciągnięta, ale nie na tyle aby zabić przyjemność z lektury.


Trochę słabiej wypada druga część albumu - "Rozważanie możliwości" - w której Tim Hunter zostaje postawiony przed sądem i poddany chytremu testowi. Słuchając tych wszystkich przemyśleń na temat indywidualnych wyborów, ich konsekwencji oraz znaczenia dla przyszłości świata, obserwując jak niewzruszony i wszystkowiedzący Los zostaje mimo wszystko zaskoczony a nade wszystko patrząc z niedowierzaniem na zagadkowych przywódców Zimnego Płomienia jestem lekko rozczarowany. Nie liczyłem na zbyt spektakularne zakończenie, ale miałem cichą nadzieję, że będzie ono mniej zwyczajne. W moim odczuciu finał wyszedł lekko zbyt... delikatny? Baśniowy? Odnoszę wrażenie, że wszystko na co czekaliśmy zbyt prosto się rozwiązało. Zabrakło jakiegoś większego WOW, o którym pamiętalibyśmy dłużej. Zamiast tego dostaliśmy ładnie poskładaną fabularnie - brawa dla Davida Barnetta za dobrze rozpisany wątek z Księgą Możliwości - opowieść, zbyt mocno ugrzecznioną jak na mój gust i pozbawioną jakiegoś silniejszego napięcia.


Między dwiema większymi historiami otrzymujemy krótszą zatytułowaną "Pole marzeń" i dającą czytelnikowi szansę na złapanie oddechu. Najprościej ujmując jest to relacja z jednej z wielu przygód Tima Hunter - tym razem w towarzystwie bardzo przebojowej Izzy - po niezwykłym wszechświecie. Nasz bohater trafia na magiczny Festiwal, taki Glastonbury Festiwal tylko wypełniony magią, gdzie musi powstrzymać niejakiego Geoffreya wykazującego mocno królewskie ciągoty. Historyjka bardzo fajna, ładnie nawiązująca do oryginalnych pomysłów Neila Gaimana - powraca motyw muzy więzionej przez Erasmusa Frya oraz Richarda Madoca - będąca niczym magiczny roller coaster. Bardzo na plus!

Zdaję sobie sprawę, że osoby będące ortodoksyjnymi fanami Sandmana mogą nie zostawić na komiksie suchej nitki. Mogą wyciągnąć z niego wszystkie fabularne błędy, przekłamania względem rzeczywistości prezentowanej w macierzystej serii, których ja zwyczajnie nie dostrzegam. Jeżeli faktycznie mają miejsce scenariuszowe wpadki to dajcie znać o nich w komentarzach. Chętnie dowiem się czegoś więcej na temat uniwersum Sandmana.
____________________
#014 "Bad Influences", #015 "Foul Copy", #016 "Needful Books and Winter Dreams", #017 "Always Winter and Never...", #018 "An Awakening", #019-020 "Field of Dreams" I-II, #021-023 "Dwelling in Possibility" I-III [2019-2020]
Tytuł polski: "Księgi Magii. Rozważanie możliwości"
Scenarzyści: Kat Howard, Simon Spurrier, David Barnett
Rysunki: Tom Fowler,  Craig Taillefer
Tłumacz: Paulina Braiter
Seria: Sandman Uniwersum
Format: 170x260 mm
Liczba stron: 248
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328167001
Data wydania: 27 wrzesień 2023
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Opis wydawcy:
Ostatni tom opowieści o młodym magu Timie Hunterze, która rozgrywa się w stworzonym przez Neila Gaimana uniwersum Sandmana. Choć Timowi przeznaczone jest zostać najpotężniejszym magiem wszechświata, jego przyszłość nie jest jeszcze ostatecznie określona. Chłopak może zarówno stać się największym sojusznikiem dobra w dziejach świata magii, jak i okazać się wcielonym złem. Niestety ta druga opcja zdaje się bliższa rzeczywistości, kiedy w obecnych czasach zjawia się zły Tim Hunter z przyszłości. Cyniczny mag John Constantine – sam nieźle zaznajomiony ze złem – święcie wierzy, że aby powstrzymać złowrogą wersję Tima, obecny Tim musi umrzeć. Ale nastolatek jest przekonany, że tylko on sam może pokonać swoją diabelską kopię. Czy wszechświat jest wystarczająco duży dla dwóch Timów Hunterów?

[2023] "Batman. Wyjątkowo mroczna noc"


Wygląda na to, że czeka mnie ciężka noc.
[Batman]


Znacie to uczucie, kiedy nie potraficie zdecydować czy dana opowieść spełnia wasze oczekiwania czy też nie? Mam tak z "Wyjątkowo mroczną nocą", albumem szkockiego artysty Marka Simpsona, którego świat komiksu zna lepiej jako Jocka. Od strony wizualnej prezentuje się... oryginalnie. Tak, to dobre słowo. Patrząc na postać Rity Vasquez - dla zainteresowanych: osoba zarządzająca gothamskim wydziałem więziennictwa - pomyślałem o kresce Michaela Larka i serii "Gotham Central". Od razu zaznaczę, że nie jest to zarzut. Dobrze, że Egmont pamięta i wydaje tytuły umiejscowione gdzieś obok typowo mainstreamowego stylu. Dobrze znać takie albumy i wiedzieć, że nie wszyskich twórców pociąga wydeptana ścieżka. A już na pewno nie Jocka, który jak dla mnie woli bardziej bawić się, eksperymentować rysunkiem niż ślęczeć nad scenariuszem. Niestety, ten brak poświęcenia należytej uwagi fabule widać bardzo wyraźnie.

Historia nie zaczyna się źle. Metaczłowiek Edward Pressler, którego ciało pochłania nawet najmniejsze ładunki energii elektrycznej, musi zostać przetransportowany z Arkham Asylum do więzienia Blackgate. Autor nie zdradza szczegółów całego zamieszania, ale słuchając bohaterów możemy wywnioskować, że chodzi o zaostrzenie podejścia do łotrów zagrażających bezpieczeństwu Gotham. Dodatkowo w cały projekt mocno zaangażowana jest wspomniana Rita Vasquez, od samego początku wyglądająca na osobę chowającą kilka trupów w szafie. I tyle. Podróż Presslera kończy się zaraz na samym początku. 'Pacjenta' przejmuje Mroczny Rycerz, który postanawia samodzielnie doręczyć 'przesyłkę' do Blackgate. Od tego momentu komiks zamienia się w opowieść drogi, ale drogi przeraźliwie nudnej. Jock próbuje budować napięcie szafując gangami polującymi na Batmana i przerośniętym jaszczurem grasującym w kanałach, ale robi to dość nieporadnie.

Ogólnego obrazu nie poprawia także wątek Vasquez marzącej o zemście oraz wykorzystującej w tym celu synka Edwarda Presslera, Brody'ego. Wygląda na wciśnięty 'na siłę', sztampowy przerywnik od kolejnych etapów podróży Batmana. Może gdyby został bardziej rozbudowany a sama Vasquez nie ograniczała do wygłaszania prawd oczywistych o Gotham to całość prezentowałaby się zgoła inaczej. A tak "Wyjątkowo mroczna noc" wygląda na jeszcze jedną zwykłą historyjkę o Mrocznym Rycerzu. Album ratuje wyłączenie kreska Jocka i to za nią należą mu się słowa uznania.


#001 "Batman: One Dark Knight. Book one" vol 1 [02/2022]
#002 "Batman: One Dark Knight. Book two" vol 1 [05/2022]
#003 "Batman: One Dark Knight. Book three" vol 1 [09/2022]
Polskie wydanie: "Batman. Wyjątkowo mroczna noc" [Egmont, 2023]

>>> Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji. <<<