Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Star Trek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Star Trek. Pokaż wszystkie posty

"Amok Time" [Star Trek TOS]


Dokonało się. Spock postradał zmysły 😁 Tak to wygląda. Jest nerwowy, nadpobudliwy i nieostrożny w słowach. Nie przypomina pierwszego oficera "Enterprise", którego znamy. Nie poznają go również Kapitan James Kirk i lekarz McCoy. Oboje są jego przyjaciółmi a mimo to mają problem ze zrozumieniem dziwnego zachowania Spocka. Wszystko wskazuje na to, że Vulkanin ma kłopot, ale nie chce - z uwagi na wstydliwe podłoże problemu? - zdradzić jego pochodzenia. Prosi tylko o urlop oraz możliwość spędzenia go na rodzinnej planecie.

I tutaj pojawia się kolejny problem. Zgodnie z rozkazami Federacji załoga "Enterprise" musi wziąć udział w uroczystościach z okazji zaprzysiężenia nowego króla na Altair VI. Z kolei Spock umrze, jeżeli nie uda się Vulcana i nie podda się rytuałowi pon farr. Jego nietypowe zachowanie ma coś wspólnego z vulkańską biologią oraz reprodukcją. O szczegóły nie pytajcie, gdyż ich nie znam. Wiem tylko tyle, że sprawa jest poważna. Naszemu oficerowi grozi obłęd i prawdziwa utrata zmysłów o ile adrenalina krążąca w jego organizmie nie znajdzie ujścia.


Jakby tego było mało okazuje się, że nasz poczciwy Spock to facet pełen niespodzianek. Kolejna z nich to T'Pring, jego narzeczona. Wspólnie mają wziąć udział w rytuale koon-ut-kal-if-fee, w trakcie którego może dojść do naprawdę niespotykanych zdarzeń. Dla przykładu: James Kirk może zostać zmuszony do pojedynku ze Spockiem na śmierć i życie. Ze Spockiem ogarniętym plak holu - gorączką krwi - czyli czymś w rodzaju szału bitewnego. Dla mnie trochę Spock przypominał wówczas nordyckiego bersereka. Tylko prawdziwego topora mu brakowało.

Sporo nazw własnych, ciekawa ceremonia, odrobina vulcańskiej kultury oraz dużo zabawnych sytuacji związanych ze zrozumieniem przez dociekliwego Kirka godowych zwyczajów swojego przyjaciela. Bardzo dobry epizod - napisany przez jednego z mistrzów science fiction, Theodore'a Sturgeona - z wieloma humorystycznymi akcentami 😁
____________________
"Amok Time"
"Star Trek: The Original Series" s02e05
Pierwsza emisja: 15 września 1967
Scenariusz: Theodore Sturgeon
Reżyseria: Joseph Pevney

"Who Mourns for Adonais?" [Star Trek TOS]


Załoga "Enterprise" kontra Apollo. Choć między nami... chyba nie jest to do końca ziemski bóg z odległej przeszłości. Może to istota obdarzona wielką mocą, która przed pięcioma tysiącami lat zawędrowała na Ziemię i przez prostych ludzi została okrzyknięta bogiem? James Kirk ma problem z dokładnym rozeznaniem w tym temacie, ale jedno jest dla niego jasne: Apollo bywa bardzo humorzasty. Choć obiecuje raj oraz życie w otoczeniu piękna to żąda niemożliwego. Nie może zrozumieć, że czasy bicia pokłonów, wypasania owiec i zbierania liści laurowych dawno minęły.

Zawsze miałem bardzo mieszane uczucia względem tego odcinka. Z jednej strony ciekawy pomysł - skonfrontować ludzi z kimś takim jak Apollo - z drugiej sam epizod dość nijaki, żeby nie powiedzieć 'nudny'. Nasi bohaterowie trafiają na planetę Pollux IV a tam zastają samotnego, rozgoryczonego 'boga' szukającego wyznawców. Właściwie cała opowieść sprowadza się do ciągłego tłumaczenia. Apollo nieustannie zapewnia ludzi o dobrobycie czekającym ich w raju. Z kolei James Kirk raz za razem próbuje wytłumaczyć mu, że świat poszedł naprzód a rasa ludzka nie jest tą samą rasą sprzed tysiąca lat. I tak cały czas.


Na plus spokojny, lekko sentymentalny - może nawet romantyczny - charakter odcinka. Apollo oderwany od rzeczywistości, nie umiejący dostosować się do nowego świata to postać niemalże tragiczna i godna współczucia. Zresztą, w finale z ust naszego kapitana pada nawet sugestia, że być może można było ten problem rozwiązać w inny sposób.
____________________
"Who Mourns for Adonais?"
"Star Trek: The Original Series" s02e04
Pierwsza emisja: 22 września 1967
Scenariusz: Gilbert Ralston
Reżyseria: Marc Daniels

"Friday's Child" [Star Trek TOS]


Znowu Klingoni. Tym razem do konfrontacji dochodzi na planecie zamieszkiwanej przez Capellanów, z którymi Federacja ma nadzieję nawiązać stosunki dyplomatyczne. A konkretnie ma nadzieję otrzymać zezwolenie na wydobycie cennych minerałów pomocnych przy podtrzymywaniu życia na planetoidach. Nasz kapitan James Kirk występuje tym razem w roli negocjatora, ale jak zapewne się domyślacie rozmowy idą zgodnie z oczekiwaniami. Koniec końców Klingonom również zależy na eksploatacji zasobów Capellanów.

Na ową rywalizację dochodzi ciekawy, jak również momentami dość zabawny wątek relacji łączącej lowelasa McCoya z żoną wodza Capellanów, która urodziła syna. Nie do końca jest dla mnie jasne dlaczego nasz doktor jest uznawany za ojca - zakładam, że do żadnego cielesnego zbliżenia nie doszło - ale dzięki owemu dziecku niespodziance Federacja podpisała ostatecznie kontrakt na wydobycie a Klingoni zostali z niczym 😀 


Epizod na solidną piątkę. Orientalne stroje, ciekawa prezentacja dumnych wojowników Capellanów. Do tego sporo humoru i nie mówię tylko o dokonaniach doktora McCoya. Także Spock strzelający z łuku to coś, co powinno wywołać uśmiech na twarzy widza 😉
____________________
"Friday's Child"
"Star Trek: The Original Series" s02e03
Pierwsza emisja: 1 grudnia 1967
Scenariusz: Dorothy Catherine Fontana
Reżyseria: Joseph Pevney

"Metamorphosis" [Star Trek TOS]


Pod koniec 1967 roku widzowie otrzymali epizod uzupełniający mitologię Star Treka. Nie był to odcinek zdradzający wiele ale Gene Coon zadbał, aby mimo wszystko pojawiły się informacje nowe, rozbudowujące wszechświat Roddenberry'ego. I tak poznaliśmy naukowca, który wykombinował napęd Warp, choć sama nazwa została wymyślona później. Zeframa Cochrane'a zastajemy na planetoidzie, małej i wydawałoby się, że niezamieszkałej. Tak jednak nie jest. James Kirk wraz ze Spockiem i doktorem McCoyem szybko odkrywają, że słynny naukowiec ma Towarzyszkę.

"Metamorphosis" dotyka ciekawego problemu. Poświęcenia. Towarzyszka jako istota nie będąca człowiekiem poświęca się Zeframowi, opiekując się z nim i zapewniając mu - w swojej ocenie - wszystko, co niezbędne do normalnej egzystencji. Cochrane ostatecznie poświęca się Towarzyszce, ucząc ją bycia człowiekiem i wspierając ją w ludzkiej drodze życia. Oczywiście zanim dojdzie do szczęśliwego zakończenia obie strony muszą sporo przejść, zrozumieć swoje racje. Dodam, że na ten motyw nakłada się kolejny, tj. twórcy serialu próbują nam przypomnieć czego potrzebujemy my - 'my' jako gatunek - do tego aby przetrwać i dalej się rozwijać. Wolności i celu. Zgrany motyw ale w sumie fajny.


Dodatkowo dowiadujemy się, że pan Zefram Cochrane wg. oficjalnych danych zniknął z radarów cywilizacji ponad 150 lat temu, co daje nam niejakie pojęcie jak długo Federacja dysponuje napędem warp. Może to niewiele, ale zawsze coś. Dla fanów fajna wrzutka, dla ogółu widzów jasny sygnał, że Towarzyszka daje obiektowi westchnień naprawdę wiele.

Epizod na plus. Oglądałem go drugi lub trzeci raz, ale nadal z ciekawością. Można rzec: od deski do deski, bez dłuższych przerw w seansie z uwagi na ciekawą fabułę.
____________________
"Metamorphosis"
"Star Trek: The Original Series" s02e02
Pierwsza emisja: 10 listopada 1967
Scenariusz: Gene L. Coon
Reżyseria: Ralph Senensky

"Catspaw" [Star Trek TOS]


Dotrzymywanie postanowień noworocznych zaczynamy od historii według pana Roberta Blocha. Opowieści bawiącej się atrybutami charakterystycznymi na tekstów gotyckich. I tak dostajemy mroczny zamek, trzy wiedźmy przepowiadające śmierć kapitanowi Kirkowi, czarnego kota, pajęczyny, lochy i żelazne dziewice. Początek intrygujący, ciekawy, dobrze wygrywający halloweenowe motywy.

"Catspaw" prezentuje konfrontację naszych bohaterów z Korobem, istotą stylizującą się na średniowiecznego maga. Istotę zdającą się władać prawdziwą magią oraz pyszniącą się jej możliwościami. Korob i towarzysząca mu Sylvia wydają się traktować wszystkich jak marionetki. Jest w nich coś z obserwatorów mających zebrać jak najwięcej danych na temat ludzi a następnie przekazać informacje Dawnym.


I jeszcze jedno. Korob i Sylvia pochodzą ze świata bez doznań. Stąd też obecna ich 'zabawa' załogą "Enterprise" dostarcza im wiele radości. Wygląda wręcz na to, że działa na nich jak narkotyk. Zwłaszcza na Sylvię, która z minuty na minutę postępuje coraz bardziej iracjonalnie. A jak powszechnie wiadomo kto mieczem od miecza ginie. Magia czy też nauka ostatecznie doprowadza do jej zguby. Duża w tym zasługa także bystrego umysłu Jamesa Kirka ale o tym, że kapitan "Enterprise" zawsze daje radę wiadomo nie od dziś 😉 

Epizod na czwórkę z minusem. Klimatyczny początek ale za dużo gadaniny o niczym. Ciekawy motyw z totalnie obcą rasą - ich prawdziwe oblicze poznajemy tuż przed napisami końcowymi - ale przedstawiony bez większego polotu. Czegoś mi zabrakło.

Jako ciekawostkę dodam, że Robert Bloch pracując nad scenariuszem oparł go luźno na swoim opowiadaniu  "Broomstick Ride". I jeszcze jedna sprawa: w tym odcinku zadebiutował Walter Koenig w roli Pavela Chekova.
____________________
"Catspaw"
"Star Trek: The Original Series" s02e01
Pierwsza emisja: 27 października 1967
Scenariusz: Robert Bloch
Reżyseria: Joseph Pevney

"Miasto na skraju wieczności" [podcast]


W dzisiejszym odcinku zabieram Was w podróż do 1967 a nawet do 1930 roku, kiedy to dzielny kapitan James Kirk spotkał piękną Edith Keeler. W podróż cudownie wzruszającą, świetnie zaprezentowaną zarówno w serialu jak i komiksie. Podróż należącą do grupy najciekawszych przygód z udziałem członków załogi statku "USS Enterprise", za którą to przygodę należy podziękować przede wszystkim Harlanowi Ellisonowi.

Podcast do wysłuchania na You Tube oraz Spotify.
____________________
"The City on the Edge of Forever" [2014]
Tytuł polski: "Star Trek. Miasto na skraju wieczności"
Scenarzysta: Harlan Ellison
Adaptacja: David Tipton, Scott Tipton
Rysunki: J.K. Woodward
Tłumacz: Marek Starosta
Seria: Star Trek
Format: 167x255 mm
Liczba stron: 128
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328161535
Data wydania: 26 lipiec 2023
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

"Star Trek. Stacja kosmiczna: Serce zbyt długo składane w ofierze"

 
Zaliczam się do fanów "Star Treka". Miałem nawet pomysł, aby na blogu opowiadać Wam o mniej lub bardziej znanych odcinkach, ale pomysł gdzieś się zapodział i ostatecznie nic z tego nie wyszło. Może kiedyś, w innym czasie, innej galaktyce. Tak czy inaczej często wracam do pojedynczych epizodów i choć głównie są to historie z udziałem Jamesa Kirka to zdarza mi się odwiedzać - np. tak jak dziś sięgajac po komiks z owej franczyzy - mniej popularne rejony Federacji. Chociażby taką stację kosmiczną. Miejsce ważne z uwagi na toczącą się wojnę, będące ostatnim przystankiem w drodze do kwadrantu Gamma. Zainteresowani tematem na pewno będą wiedzieć o czym mowa.

Czytelnicy mniej zainteresowani także nie będą stratni, ponieważ "Serce zzbyt długo składane w ofierze" to odrębna historia, którą na dobrą sprawę można czytać bez znajomości startrekowego uniwersum. Opowieść to kryminał - relacja z dochodzenia prowadzonego przez szefa ochrony Deep Space Nine - wykorzystujący schematy typowe dla tego typu historii. Mamy śledczego szukającego poszlak i grupę podejrzanych, którzy śledztwo utrudniają. Mamy przepychanki słowne oraz pokazy siły fizycznej. I jedne i drugie wyskoki to kłody rzucane pod nogi konstabla Odo, czyli naszego Pana Detektywa.

I tak to wygląda. Scenarzyści David Tipton oraz Scott Tipton napisali lekką, przyjemną historyjkę, przez którą aby przebrnąć trzeba poświęcić góra półtorej godziny. Jest to opowieść czysto rozrywkowa, przewidywalna i skierowana raczej do osób, które lubią klimaty ze "Star Treka". Oni mogą urwać z niej coś dla siebie. Dostrzec wątki dla innych prawdopodobnie niedostrzegalne. Pozostałym czytelnikom sugeruję odpuścić i postawić na innego konia. Komiksów od Egmont Polska u nas pod dostatkiem 😁

O stronie wizualnej - odpowiada za nią Greg Scott i to szanuję! - powiem tylko tyle, że ładnie się na to wszystko patrzy a same postacie są dość fajnie odwzorowane względem serialu. Dla mnie to PLUS i to duży. Nie przepadam za zbyt oryginalną, udziwnioną kreską w przypadku opowieści, które bazują na jakichś znanych powszechnie franczyzach. Bohater, którego znam z serialu ma tak samo wyglądać w komiksie. Koniec i kropka!


"Star Trek. Deep Space Nine. Too long a sacrifice" [12/2020]
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.