Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania reckless, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania reckless, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

[2022] "Reckless. Duch w tobie"


Jedna ze słuchaczek podcastu Retro komiks ostatnio zapytała: 'Ty to chyba lubisz historie o duchach?'. Odpowiadam: tak, lubię historie o duchach. Ostatnio czytam ich mniej ale dawniej bywały dni, których poziom fajności zależał od tego czy w danym dniu udało mi się zapoznać z nową historią spod znaku ghost story. Tak więc nie dziwcie się, że po przeczytaniu zaledwie jednej czwartej albumu "Duch w tobie" widziałem, że jest to opowieść uszyta specjalnie dla mnie. Operująca motywami bardzo mi - czytelnikowi nie tylko komiksów ale również książek o zjawiskach nadprzyrodzonych - bliskimi od wielu lat. Motywami, których często szukam wybierając lektury. Tyle tytułem tego sentymentalnego wstępu, czas na konkrety.

"Duch w Tobie" to czwarta odsłona serii, w której fanatycy starego kina oraz eksperci od spraw skomplikowanych próbują zmieniać świat na lepsze. Co zrozumiałe, nie zawsze ich próby kończą się satysfakcjonująco ale kolejne wyzwania podejmują bez marudzenia, za każdym razem starając się pomóc zleceniodawcom. Tak jest i w tym przypadku. W październiku 1989 roku detektywistyczna sława właścicieli kina El Ricardo przyciąga dawną królową filmów klasy B, która twierdzi, że jej nowo pozyskaną posiadłość nękają duchy. Dla Anny, dla której jak się szybko okazuje świat nadprzyrodzony nie jest obcy, sprawa z miejsca wydaje się bardzo pociągająca. Zwłaszcza, że rzekomo nawiedzony dom to owiana złą sławą rezydencja Lamourów a kobietą mającą problem jest dawna, filmowa ulubienica Anny, niejaka Lorna Valentine.

Konstrukcyjnie albumowi niczego nie brakuje oraz bardzo mu blisko do poprzednich tytułów serii. Na 'dzień dobry' dostajemy krótkie nakreślenie problemu wraz z konkretną, prezentacją osoby zgłaszającej ów problem. Pan Ed Brubaker jak zawsze uatrakcyjnia historię przebitkami z przeszłości - ponieważ to Anna Keller gra w tej historii pierwsze skrzypce to narrator koncentruje się właśnie na niej - oraz pamięta, aby obok głównego wątku znalazło się miejsce również dla wątku pobocznego. W przypadku tego tomu dostajemy zatem wspomnianą sprawę nawiedzonego domu oraz obraz trudnych relacji łączących Annę z jej dawno niewidzianą matką; kobietą mającą nieszczęście spotykać niewłaściwych facetów.


Dla mnie dodatkowym atutem tego albumu jest oczywiście motyw przewodni czyli sprawa nawiedzonego domu. Każdy kto czytał powiedzmy "Piekielny dom" pana Richarda Mathesona albo oglądał serial "Czerwona Róża" dostrzeże tutaj wkręty typowe dla opowieści o duchach. Mamy szczęśliwe małżeństwo aktorów i tragedię której doświadczają - Ed Brubaker w tym miejscu ponownie rzuca w nas informacją o tuszującym wszystko oraz bezdusznym świecie Hollywoodu - mamy chirurga popełniającego okrutną zbrodnię a także złe zakonnice zamykające w klatkach swoje podopieczne. Jak się zastanowić są to zgrane motywy ale dobrze podane i będące jedynie punktem wyjścia do pokazania tego jak radzi się detektyw Anna. Przypominam: to ona spija całą śmietankę tego albumu, zarówno tą dobrą jak i tą złą.

"Duch w tobie"  to ciekawa historia będąca dobrym rozdziałem z działalności Ethana Recklessa i Anny Keller. To, że głównego bohatera dostajemy tutaj jak na lekarstwo uważam za dobre zagranie. Mamy szansę poznania świata z perspektywy osoby, która do tej pory zawsze stała gdzieś z boku. Teraz wywodzi z cienia i prezentuje się bardzo atrakcyjnie, nie tylko z uwagi na przyciągającą wzrok fryzurę. Sama historia mogłaby być może i odrobinę bardziej skomplikowana ale z drugiej strony w tego typu kryminałach ich twórca pracuje głównie na pewnych, rozpoznawalnych schematach. Rysunkowo sztos. Nie ukrywam, że jestem fanem duetu Brubaker-Phillips więc ocena może być tylko jedna. Jest rewelacyjnie. Sean Philips nadal bezbłędnie odnajduje się w rzeczywistościach Brubakera co dobrze wróżny na przyszłość.
____________________
"The Ghost in You: A Reckless Book" [04/2022]
Tytuł polski: "Reckless. Duch w tobie"
Scenarzysta: Ed Brubaker
Rysunki: Sean Phillips
Kolory: Jacob Phillips
Tłumacz: Maria Lengren
Format: 180x275 mm
Liczba stron: 144
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788367571319
Data wydania: 5 marzec 2024
Dziękuję wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
W czwartym tomie serii "RECKLESS" Ethan przebywa poza miastem, więc jego przyjaciółka i powierniczka Anna musi przejąć jego obowiązki. Kiedy dawna gwiazda kina klasy B prosi ją o przeprowadzenie śledztwa w sprawie dziwnych zjawisk zachodzących w odziedziczonej przez nią hollywoodzkiej posiadłości, Anna trafia na ślad tajemnicy sprzed kilku dekad. Tajemnicy, która może zabijać. Okazuje się bowiem, że w czasach niemego kina dom okrył się złą sławą i wcale nie ma ochoty wyjawić kryjących się w nim sekretów.


"Zaćmienie"


Ed Brubaker i Sean Phillips to duet, którego nie trzeba przedstawiać. Ostatnio dużo ich tytułów pojawia się na naszym rynku a z tego co się orientuje będzie jeszcze więcej. I ja się z tego bardzo cieszę. Pierwszy zajmująco opowiada, drugi znakomicie rysuje. Przed kilkoma dniami przeczytałem "Zaćmienie" - ponownie Mucha Comics - i jak zawsze non, je ne regrette rien 😁

Wszystko zaczyna się od niejakiego Charliego Parisha, skacowanego scenarzysty nie pamiętającego wydarzeń ostatniej nocy. To jedna z tych person hollywoodzkiego biznesu, bez którego taśma nie mogłaby się kręcić, ale jednocześnie gość mało szanowany, zawsze będący gdzieś z boku. Facet kręcący się po studiu, nawiązujący wskazane przyjaźnie i zaliczający dziewczyny. Imprezowicz nie wylewający za kołnierz, co też nieoczekiwanie rodzi pewne problemy. Na jednym z branżowych spotkań wschodząca gwiazda kina popełnia samobójstwo. Tak brzmi oficjalna wersja, choć Charlie Parish zna inną, bardziej przerażającą. Blondwłosa piękność, panna Valeria Sommers, którą lubił bardziej niż inne młode gwiazdeczki, została uduszona a on uciekł z miejsca zbrodni.


"Zaćmienie" nie jest tytułem naładowanym akcją do tego stopnia, co serie "Reckless" czy "Criminal". Tym razem intryga rozkręca się wolno, bohaterowie nie szarżują a ostre mordobicie zdarza się naprawdę rzadko. Tym razem Ed Brubaker i Sean Phillips stawiają na dramat człowieka, który znalazł się w złym miejscu w nieodpowiednim czasie. Charlie Parish idealnie pasuje do tej roli. Świadek bestialstwa wojny, osoba widziana w otoczeniu jednostek politycznie podejrzanych, wypalony scenarzysta rozpamiętujący śmierć koleżanki. Bohater wzbudzający sympatię od pierwszych stron komiksu. Jego nieporadność społeczna, jego częste 'bujanie w obłokach' i jego próby złożenia kolejnych części zagadki w całość bardzo skutecznie absorbują uwagę czytelnika zapewniając dobrą rozrywkę na kilka solidnych godzin.

Podobnie jak wielki świat kina odmalowany w "Zaćmieniu". Ku mojemu zaskoczeniu wypada on lepiej niż sama fabularna intryga. I dobrze. Brubaker z Phillipsem nie raz udowodnili, że anturaż kryminalny znają a co więcej potrafią oddać go w komiksie. W "Zaćmieniu" skręcają w stronę społeczno-obyczajowych klimatów i ponownie robią to dobrze. Zresztą, we wstępie Ed Brubaker przywołuje postać wujka - Johna Paxtona*, scenarzysty chociażby filmu "Murder, My Sweet", w którym po raz pierwszy na ekranie pojawił się detektyw Philip Marlowe - więc zakładam, że dużo nasłuchał się o latach czterdziestych i przemyśle filmowym. O studiach tuszujących skandale, o gwiazdach kina czerpiących z życia garściami, o seksie jako inwestycji, tonach alkoholu, zbrodniach popełnianych w imię hollywoodzkiego snu. A pewnie to i tak stanowiło zaledwie ułamek tego, co działo się za ówczesnymi kulisami, choć oczywiście wystarczyło aby zainspirować Brubakera.

"Zaćmienie" to dobrze skrojona historia, która z powodzeniem mogłaby robić za scenariusz do filmu. I byłby to dobry film, o którym byłoby głośno. Za sprawą zagadkowego morderstwa, tajemnic mających pozostać tajemnicami oraz bohaterów próbujących walczyć z systemem. Ed Brubaker nie idzie na skróty, nie korzysta z cliffhangerów, nie bawi się w wybielanie rzeczywistości. Z wyczuciem buduje napięcie oraz dba aby strona obyczajowa historii nie przegrała w starciu z jej typowo kryminalnym charakterem. Na to wszystko nakłada wątek polityczny; zostają przywołane polowania na sympatyków czerwonej drogi i ich wpływ na nastroje panujące wśród osób związanych z branżą filmową. "Zaćmienie". Świetna historia kryminalno-obyczajowa z polityką w tle. Warta polecenia.

* We wstępnie do "Zaćmienia" w jego nazwisku pojawiła się drobna literówka.
____________________
#001-012 "The Fade Out" [08/2014-01/2016]
Tytuł polski: "Zaćmienie"
Scenarzysta: Ed Brubaker
Rysunki: Sean Phillips
Kolory: Elizabeth Breitweiser
Tłumacz: Maria Lengren
Format: 180x275 mm
Liczba stron: 400
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788365938152
Data wydania: 10 lipiec 2018
Dziękuję wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do opinii.
Licznik przeczytanych komiksów: 7/2024**

Opis wydawcy:
Hollywood, 1948 roku. Film noir, który utknął w martwym punkcie. Scenarzysta, którego prześladują koszmary wojny. Zagadkowa śmierć młodej gwiazdy. Podejrzana przeszłość zastępującej ją aktorki. Potentat przemysłu filmowego ze swoim ochroniarzem, gotowi zrobić wszystko, byle taśma nie przestawała się kręcić. A w tle czerwona gorączka i czarna lista pustoszące miasto snów. Pełna tajemnic gra o stawkę znacznie większą, niż tylko odnalezienie mordercy.


Kryminalni Brubaker i Phillips

"Criminal. Tchórz. Lawless" Mucha Comics


Po przeczytaniu trzech tomów serii "Reckless" doszedłem do przekonania, że nadal czuję niedosyt. Jeżeli ktoś powiedziałby mi 'masz szansę czytać komiksy Brubakera przez cały rok' to czytałbym, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Naturalnie, konsekwencje byłby poważne, gdyż na naszym podwórku ukazuje się dużo tytułów wartych uwagi. I naturalnie przystałbym na wspomnianą u góry propozycję. Z prostego powodu. Dla czytelnika wychowanego na powieściach - w mniejszym stopniu na modnych ostatnimi czasy serialach - kryminalnych historie tworzone przez Eda Brubakera oraz Seana Phillipsa to powrót do ukochanego świata nieprzyjaznych typów, zaciemnionych barów, nierozliczonych krzywd i ryzykownych biznesów. Do tego wszystkiego, czego szukałbym pod hasłem 'dobry kryminał'.

Seria 'Criminal' wystartowała pod koniec 2006 roku a uznanie jakie zdobyła - wyrażone sześcioma nagrodami imienia Eisnera oraz dwoma Harveyami - dało autorom jasno do zrozumienia, że nie mogli trafić lepiej. Zapoczątkowana przez nich seria już teraz na stałe zapisała ich na kartach historii komiksu a wszystko dzięki temu, że obaj obaj panowie wiedzieli jak przedstawić gangsterskie środkowisko od środka. Wiedzieli na co należy zwrócić uwagę oraz w jaki sposób wyeksponować wątki, które wymagają dodatkowego zaznaczenia. Surowa gangsterska rzeczywistość, pełna przemocy, przekupnych policjantów i megalomanów kierujących narkotykowym biznesem zaciekawiła. Choć Ed Brubaker nie wymyślił kryminału i nie pisał o niczym nowym potrafił przedstawić zagadnienie wiarygodnie oraz z wymaganym wyczuciem. Świat jego bohaterów nie jest światem z szalonego gangsterskiego filmu. Jest wulgarny, brutalny ale prawdziwy. Dla Brubakera równie ważne co sama historia są bowiem problemy bohatera z samym sobą. W jego komiksach bohaterowie nie przypominają bezwolnych golemów napędzających historię. Są to postacie wyraziste, popełniające błędy i mające świadomość konsekwencji podejmowanych decyzji.


W połowie 2019 roku nakładem wydawnictwa Mucha Comics ukazał się pierwszy tom cyklu "Criminal" zawierający dwie historie, które 'na dzień dobry' miały nam pokazać jak będzie wyglądała kryminalna rzeczywistość Brubakera. Obie historie nie były ze spobą stricte powiązane, choć uważny czytelnik bez trudu zorientuje się, że przyszło nam poruszać się w obrębie jednego i tego samego uniwersum. Pierwsza z nich - "Coward" - to bardzo dynamiczne wprowadzenie ukazujące sposób działania niejakiego Leonarda, kieszonkowca, złodzieja i osoby wychowanej w rodzinie o podobnych ciągotach. To opowieść o facecie z zasadami, który zostaje wplątany w skok nie do końca wpisujący się w jego… przestępcze zainteresowania. Chcąc nie chcąc Leo godzi się ostatecznie poprowadzić drużynę. To jest pierwszy błąd, który popełnia. "Coward" oferuje przede wszystkim akcje i jeszcze raz akcje. Wydarzenia następują po sobie bardzo szybko, ale z zachowaniem rozsądnego umiaru. Brubaker znajduje w tym wszystkim czas na prezentację bohatera i wyjaśnienie czytelnikowi z kim przyszło im się spotkać.


Druga opowieść - "Lawless" - to historia dużo bardziej rozbudowana, wyważona, kładąca nacisk na motyw stary jak świat. Starszy brat wraca w rodzinne strony chcąc poznać prawdę o śmierci młodszego brata. Chce sprawiedliwości i aby się do niej zbliżyć podejmuje pracę jako kierowca w ekipie, która - jak wierzy - może trochę rozjaśnić obraz interesującej go sprawy. Tracy Lawless, bo o nim mowa, to kolejny facet z zasadami. Nie jest taki jak Leo Patterson, szybciej sięga po broń i nie ma problemu z jej używaniem. To były wojskowy, który w życiu widział niejedno i z niejednym problemem musiał sobie poradzić. Prowadzenie dochodzenia, działanie pod przykrywką, planowanie z wyprzedzeniem, kłamanie, zastraszanie i przekupstwo. Z tymi wszystkimi aspektami miał do czynienia wcześniej i jak nikt umie poruszać się w tej miejskiej dżungli. Nie chcielibyście wejść mu w drogę.


Lektura tego wspólnego projektu Eda Brubakera i Seana Phillipsa uświadomiła mi, jak wielkie mamy szczęście, że ci dwaj panowie zaczęli razem pracować. Oszczędna kreska, operowanie kilkoma podstawowymi kolorami i to tymi z rodziny ciemniejszych, poświęcanie dużo uwagi mimice twarzy postaci i cieniom im towarzyszącym. Oraz ta brutalna atmosfera przestępczego półświatka. Gdzieś to wszystko przypomina mi klimat niektórych powieści Dashiella Hammetta, co wcale jednak nie oznacza, że Ed Brubaker kopiował styl ojca czarnego kryminału. Brubaker przez wiele lat pisania historii kryminalnych, opowieści osadzonych w stylistyce nowego noir wypracował swój własny, indywidualny charakter, cały czas dobrze podkreślany przez nieustannie ewoluujące prace Seana Philipsa. Naturalnie, jestem świadom, iż osoby czytające hurtem tytuły tych autorów mogą dostrzegać pewną fabularną wtórność. Ja jednak nie zaliczam się do grona tych czytelników i już dzisiaj czekam na kolejny kryminał.
____________________
#001-005 "Criminal. Coward" vol 1 [10/2006-02/2007]
#006-010 "Criminal. Lawless" vol 1 [05-10/2007]
Tytuł polski: "Criminal. Tchórz. Lawless"
Scenarzysta: Ed Brubaker
Rysunki: Sean Phillips
Kolory: Val Staples
Tłumacz: Paulina Braiter
Seria: Criminal
Format: 180x275 mm
Liczba stron: 280
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788365938435
Data wydania: 31 maja 2019
Dziękuję wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
"Tchórz" to na pierwszy rzut oka utarta opowieść o napadzie, który przybiera niespodziewany obrót. Jej bohater, Leo, potrafi zaplanować idealny skok, ale nigdy nie podejmuje się niepotrzebnego ryzyka. W życiu bowiem zależy mu tylko na jednym – aby nie trafić dokładnie tam, gdzie jest jego miejsce... do więziennej celi. Nadchodzi jednak dzień, w którym Leo musi złamać swoje zasady i stawić czoła nie tylko zacieśniającemu się wokół niego kręgowi przemocy, ale i konsekwencjom tej decyzji.

"Lawless" to historia braterskiej miłości. Ale też nienawiści. Po latach spędzonych na wojnie i w więzieniu Tracy Lawless wraca wreszcie w rodzinne strony. Przyświeca mu tylko jeden cel – dojść do prawdy, kto stoi za morderstwem jego brata. Postanawia jednak szukać odpowiedzi jako zupełnie ktoś inny – w końcu nikt już nie pamięta, kim jest Tracy Lawless. Niestety los ma w stosunku do niego inne plany, udowadniając, że czasami nie ma ucieczki przed przeszłością.

Ethan, Anna i sprawa złego biznesmena

kilka zdań o albumie "Zniszczyć wszystkie potwory"


Biorąc do ręki album "Zniszczyć wszystkie potwory" zadawałem sobie jedno pytanie: czy pan Ed Brubaker przy kolejnej przygodzie Ethana Recklessa utrzyma wysoki poziom? Podejrzewam, że nie ja jeden żywiłem podobne obawy. Artyści odpowiadający za konkretny tytuł nie mają łatwego życia. To przecież głównie na ich barkach spoczywa ogromny ciężar dostarczania na tyle dobrych historii, aby czytelnicy nie narzekali oraz aby nie odwrócili się od danej postaci. Nie raz i nie dwa razy widziałem jak dochodziło do zmęczenia materiału. Jak coś co fascynowało w pierwszych zeszytach stopniowo traciło swój blask. I tego właśnie bałem się najbardziej siadając do trzeciej odsłony przygód Ethana Recklessa.

Opowieść zaczyna się zwyczajnie i bez większych ekscesów. Koniec lat osiemdziesiątych, Reckless snujący się po Santa Monica, wspominający pierwsze spotkanie z nastoletnią Anną, przybliżający nam smutną prawdę o nieubłaganym procesie starzenia się. To facet nie lubiący zmieniać swoich przyzwyczajeń, więc zapewne między tymi rytuałami siedzi w El Ricardo, ogląda stare filmy i czeka na kolejne zlecenie. Czeka licząc, że pomoże mu ono zapomnieć o jego osobistym problemie. O odejściu przyjaciela oraz o konieczności uporządkowania sobie życia na nowo. Tak, o tym także opowiada ta historia.


Zlecenie przychodzi. Jak zawsze i na całe szczęście. Wyciąga Ethana z marazmu, wyciąga go z egzystencjalnego dołka i rzuca wprost w nową, skomplikowaną intrygę. Taką, które lubimy najbardziej. Taką, za którą skrywa się jeszcze większa tajemnica. Nasz bohater porzuca spokój domowego ogniska i wyrusza do Lynwood. Miejsca zaprzepaszczonych szans, rosnącego bezrobocia i nieuczciwych biznesmenów w stylu Gerarda Runyana. Zamierza pomóc lokalnemu politykowi w randze radnego - o muzycznym nazwisku 'Presley' - którego ojciec zaufał niewłaściwej osobie i tym samym został koncertowo wykiwany. Następnie zaliczył cztery zawały i 'pożegnał się' z Lynwood na zawsze.

Jak już mówiłem podczas omawiania dwóch wcześniejszych albumów - "Reckless" oraz "Powiernik diabła" - nasz Ethan to dobry człowiek lubiący pomagać innym, samarytanin dwudziestego wieku. I co z tego, że jego praca kosztuje? Stary romantyk, który ma słabość do rzewnych historii też musi z czegoś żyć a że czasami jakaś sprawa pójdzie nie po jego myśli? Ryzyko zawodowe. Sprawa Runyana to jedna z tych feralnych. Choć wszystko zakończyło się zgodnie z planem - planem radnego, ale to szczegół - to jednak jej finał pozostawiał wiele do życzenia.


"Zniszczyć wszystkie potwory" to inny album, niż dwa wcześniejsze. Zdecydowanie mniej brutalny, mniej krwawy i mniej oderwany od rzeczywistości. Widząc pierwszy raz bogatego Gerarda Runyana i pogrążające się w upadku Lynwood z miejsca zobaczyłem Baltimore z najlepszego serialu kryminalnego ostatnich lat. "The Wire". Narkotyki, imprezy, przekupni gliniarze, politycy biorący w łapę i normalni ludzie tuszujący sprawy niemające prawa wyjść na światło dzienne. To był świat, jaki widziałem oczami Jimmy'ego McNulty. I to był świat jaki zobaczyłem w komiksie Brubakera. Reckless i Anna prowadzący dochodzenie w sprawie zbyt sprytnego biznesmena. Grzebanie w papierach, kamery, podsłuchy, naloty policji. Wszystko razem złożyło się na mniej wybuchową opowieść, ale za to najlepszy kryminał serii.

Trzy historie w dziewięć dni. Jak się słusznie domyślacie zostałem fanem Ethana Recklessa. Jego czynów, poglądu na świat i romantycznego stylu bycia. To naprawdę bohater, jakiego dawno nie było mi dane oglądać. Właściwie za sukcesem serii kryje się dwójka niezwykłych bohaterów. Nie zapominajmy o różowowłosej Annie, która także skradła moje serce. Brzmię sentymentalne? Dobrze, taki był zamiar. Ekipa pracująca na sukces serii - tak, jednak nie tylko scenarzysta ma ciężkie życie - "Reckless" potrafi nie tylko odnajdywać się w kryminalnych klimatach, ale także tworzyć naprawdę romantyczne historie. Brawa dla nich!
____________________
"Destroy All Monsters" [10/2021]
Tytuł polski: "Zniszczyć wszystkie potwory"
Scenarzysta: Ed Brubaker
Rysunki: Sean Phillips
Tłumacz: Maria Lengren
Seria: Reckless
Format: 180x275 mm
Liczba stron: 144
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788367571227
Data wydania: 18 wrzesień 2023
Dziękuję wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Opis wydawcy:
Poznaj Ethana Recklessa. Twoje kłopoty to jego specjalność. Za odpowiednią sumę. W latach sześćdziesiątych Ethan był rewolucjonistą, czego dowodem jest kilka blizn, których się wtedy dorobił. Dziś jest po trochu windykatorem, po trochu prywatnym detektywem, ale przede wszystkim wrakiem człowieka. Jest rok 1988. Ethan zostaje zatrudniony do nietypowego zadania – musi znaleźć kwity na magnata nieruchomości z Los Angeles. Niestety, zagłębianie się w przeszłość i odkrywanie cudzych sekretów może przybrać śmiertelny obrót... i tym razem wcale nie jest inaczej! Aby wyjść z kłopotów obronną ręką, Ethan musi zaryzykować dorobek życia, łącznie z przyjaźnią, która okazuje się dla niego ważniejsza, niż myślał.

W poszukiwaniu syreny szatana

słówko o albumie "Powiernik diabła"


Ponownie z wizytą u Ethana Recklessa. Tym razem podglądamy go w 1985 roku i znowu dochodzimy do wniosku, że to dobry facet chcący pomagać innym. Oczywiście, nie robi tego charytatywnie - w końcu trzeba mieć parę dolarów na surfowanie, rachunki, koks i picie - chyba, że zleceniodawcą jest piękna dziewczyna, aktualnie dotrzymująca mu towarzystwa podczas rozpamiętywania błędów przeszłości. Wówczas możemy liczyć, że rzuci wszystko czym aktualnie się zajmuje - czytaj: zawiesi oglądanie starych, zapomnianych seriali - i postara się pomóc. Parafrazując filmowego Reda ze "Skazanych na Shawshank": 'Tak, można powiedzieć, że od razu polubiłem Ethana Recklessa'.

Ed Brubaker również wydaje się lubić Ethana. W posłowiu do albumu "Reckless" wskazuje na źródła swoich fabularnych inspiracji oraz wyjawia kilka powodów, dla których chciał opowiadać kryminalno-sensacyjne historie. I przyglądając się fabule "Powiernika diabla" nie trudno nie zauważyć, że Ed Brubaker to przede wszystkim ktoś wychowany na takich właśnie opowieściach. Fan powieści kryminalnych, ktoś odpowiednio zorientowany w temacie, twórca potrafiący skutecznie operować tymi elementami, które ostatecznie doprowadzają do powstania wciągającej historii kryminalnej. Historii nie będącej wyłącznie sztampową i nijaką kalką pomysłów innych autorów.


Czym jest "Powiernik diabła"? Opowieścią o walce sprawiedliwego ze złym światem? Tak. Jeżeli chcielibyście podsumować komiks w prostych słowach, bez zbędnego wodolejstwa to właśnie tak można go scharakteryzować. To komiks o panu Ethanie Recklessie - dla osób mających jakieś wątpliwości wyjaśniam: to on jest tym ostatnim sprawiedliwym - poszukującym zaginionej siostry swojej przyjaciółki. Młodej i niedoszłej gwiazdy filmowej, która osiem lat temu po prostu zniknęła z rodzinnego radaru. Jeżeli podejrzewacie, że policja wówczas nie wykazała się przesadnym zainteresowaniem sprawą to macie rację. Przedstawiciele władzy nie popisali się i działali tak jakby zaginięcie dziewczyny w Hollywood było zjawiskiem zupełnie naturalnym.

Nasz bohater tak nie działa. Nasz bohater to detektyw pełną gębą. Umiejący sobie radzić - także będąc porwanym i zastraszanym - a przede wszystkim osoba bardzo skrupulatnie badająca wszystkie poszlaki, umiejętnie łącząca kropki, potrafiąca wyciągać wnioski i sumiennie zdająca czytelnikom sprawozdanie ze swoich spostrzeżeń. To także duży plus komiksu. Być może największy. Ethan w roli narratora wypada znakomicie i nie mówię tutaj wyłącznie o Ethanie detektywie. Tytułowy bohater serii to także aktywny komentator upadku zachodniej cywilizacji. Sporo opowiadający o długowłosych hipisach, dragach, przekupnych policjantach, sektach, młodych bogaczach urządzających orgie i naiwnych dziewczynach wierzących w lepsze, piękniejsze i bardziej ekscytujące jutro. Pesymista? Trochę. Może bardziej niż trochę. Zresztą, jak wracam pamięcią do bohaterów Chandlera to oni też nie widzieli świata w kolorowych barwach.


Po sprawie zaginionej Maggie obraz świata w oczach pana Recklessa nie ulegnie zmianie. Nie dziwię mu się. Rzeczywistość malowana przed Eda Brubakera - rozrysowana po raz kolejny przez świetnego Seana Phillipsa - przeraża. Fabularnie? Historia palce lizać. Ładnie prowadzona, klarownie rozpisana, wyważona. Bez zbędnych przystanków, zbyt rozwleczonych epizodów i w myśl pięknej zasady 'nie liczy się ilość a jakość'. Naturalnie, w pewnych miejscach Brukaber koloryzuje - przynajmniej taką mam nadzieję - w innych wygląda bardzo przekonywująco. Zwłaszcza w jasnych spostrzeżeniach odnośnie społeczeństwa przełomu lat siedsiemdziesiątych oraz osiemdziesiątych, jak również w kwestii niebezpieczeństw czyhających na jego przedstawicieli. Zresztą, przekonajcie się sami. Gorąco Was do tego namawiam a ja idę zrobić sobie kawę i siadam do tomu trzeciego.
____________________
"Friend of the Devil" [04/2021]
Tytuł polski: "Powiernik diabła"
Scenarzysta: Ed Brubaker
Rysunki: Sean Phillips
Tłumacz: Maria Lengren
Seria: Reckless
Format: 180x275 mm
Liczba stron: 144
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788367571036
Data wydania: 24 luty 2023
Dziękuję wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Opis wydawcy:
Poznaj Ethana Recklessa. Twoje kłopoty to jego specjalność. Za odpowiednią sumę. W latach sześćdziesiątych Ethan był rewolucjonistą, czego dowodem jest kilka blizn, których się wtedy dorobił. Dziś jest po trochu windykatorem, po trochu prywatnym detektywem, ale przede wszystkim wrakiem człowieka. Na szczęście rok 1985 okazuje się dla Ethana całkiem udany… przynajmniej do chwili, gdy w podrzędnym filmie dostrzega twarz zaginionej przed laty kobiety. Niestety, szperanie w zgliszczach lat siedemdziesiątych okazuje się bardzo niebezpiecznym pomysłemi Ethan zostaje wkrótce wciągnięty w pełne zabójczych tajemnic podziemie Hollywood.

Poznajcie Ethana Recklessa

słówko o albumie "Reckless"


Sięgając po "Reckless" liczyłem na naprawdę kawał dobrej lektury a wszystko za sprawą internetowych znawców tytułu. O ile mnie pamięć nie myli nie przeczytałem negatywnych opinii pod adresem tej opowieści. Trochę mnie to zastanowiło - w końcu lubimy szukać dziury w całym - ale ostatecznie postanowiłem nie drążyć tematu i zaryzykować. No dobrze, może nie wszystkie teksty ociekały recenzenckim lukrem, ale niemalże wszystkie bardzo mocno oklaskiwały Eda Brubakera, chwaląc go za kreatywność w stworzeniu ciekawego, dobrze rozpisanego kryminału. Czy słusznie?

Zaczynamy w 1981 roku. W chwili, kiedy niejaki pan Ethan Reckless z przejęciem ogląda - bodajże po raz pięćdziesiąty - "Noc myśliwego" a jego asystentka zachęca go do podjęcia kolejnego zlecenia. Najprościej mówiąc nasz bohater to specjalista od rozwiązywania problemów. Nie zawsze są to problemy wymagające użycia siekiery, ale zdarzają się i takie. To facet z przeszłością, surfer, stary punk bawiący się niegdyś w typowe dla połowy lat siedemdziesiątych zabawy. Undergroundowi rewolucjoniści protestujący przeciwko polityce rządu, rasizmowi i innym sprawom nie wpisujacym się w porządek świata młodych, pragnących wolności, ludzi.


Tajniak FBI? Tak, to również nasz Ethan, choć wówczas nazywał się Donovan Rush. I nie był 'złotym chłopcem' rządowej maszyny. Pogubił się, zaczął chłonąć hipisowskie ideały oraz kwas - w oczach przełożonych łamał zasady - a w końcu poznał piękną Rainy Livingston i się zakochał. Czy była to wielka miłość? Ed Brubaker przedstawia ją właśnie w takich barwach i ja mu wierzę. To była jedna z tych romantycznych historii o jakiej marzymy będąc nastolatkami. Druga połowa będąca idealnym uzupełnieniem nas samych. Osoba, dla której moglibyśmy rzucić to w wszystko w cholerę i zamieszkać na bezludnej wyspie. Taka, o której nigdy nie zapomnimy i w imię, której jesteśmy w stanie podjąć się nawet najbardziej niebezpiecznego zadania.

Czy Ethan Reckless poradzi sobie z kolejnym problemem? Pamiętacie tych wszystkich bohaterów z dawnych powieści kryminalnych? Tych, którzy z premedytacją szukali guza ale zawsze wypływali cało na powierzchnię? Ed Brubaker i Sean Phillips kreśląc tytułową postać starali się oddać hołd - w mojej opinii jak najbardziej zasłużony - tym wszystkim detektywom, miejskim kowbojom, outsiderom i poszukiwaczom przygód, którzy byli właśnie bohaterami tamtych opowieści. Zrobili to dobrze, nawet bardzo dobrze. Ethana nie można nie lubić. Jego działania cechuje chaos, być może chwilami za mocno oddaje się rozważaniom o naturze świata i w nazbyt prostych słowach wieszczy śmierć zachodniej cywilizacji. Ja to jednak wszystko kupuję. Z całym tym bagażem ethanowej filozofii, gdyż tacy właśnie byli bohaterowie kryminałów, sensacyjnych opowieści, które wynajdywałem na regałach publicznych bibliotek. Działający zgodnie z własnym kodeksem, prezentujący często swój własny pogląd na świat.


Czy "Reckless" to dobry kryminał z ciekawie rozpisaną historią? Tak. Spodziewałem się większej ilości krwawych kadrów, bardziej brutalnego komiksu, ale ostatecznie jestem bardzo zadowolony. Debiutancka przygoda Ethana Recklessa łączy w sobie wszystko co najlepsze, jeżeli chodzi o kryminał, thriller czy po prostu dobrą powieść sensacyjną. Dostaliśmy intrygującego bohatera, tajemnicę w tle, hipisów, wielką miłość, zbira w kozackich okularach, niebanalne dialogi oraz genialne plansze od pana Seana Phillipsa. Jestem zadowolony z lektury, komiks polecam każdemu i od razu sięgam po drugi tom.
____________________
"Reckless" [12/2020]
Tytuł polski: "Reckless"
Scenarzysta: Ed Brubaker
Rysunki: Sean Phillips
Tłumacz: Maria Lengren
Seria: Reckless
Format: 180x275 mm
Liczba stron: 144
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788366589841
Data wydania: 27 lipiec 2022
Dziękuję wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Opis wydawcy:
Wyrwany z kart historii, nadchodzi bohater na miarę naszych czasów… Poznaj Ethana Recklessa. Twoje kłopoty to jego specjalność – oczywiście za odpowiednią sumę. W latach sześćdziesiątych Ethan był rewolucjonistą, czego dowodzi kilka blizn, których się wtedy dorobił. Dziś jest po trochu windykatorem, po trochu prywatnym detektywem, ale przede wszystkim wrakiem człowieka. Kiedy jednak uciekinierka z czasów jego wywrotowej działalności w organizacji Weather Underground zwraca się do niego o pomoc, Ethan musi w końcu zmierzyć się z czymś, czego naprawdę się obawia – z własną przeszłością.

"Zero Hour. Crisis in Time #4"

 
Kontynuacja historii rozpoczętej w "Zero Hour. Sum: Zero".

Bohaterowie DC nie mogą narzekać na nudę. Mamy wrzesień 1994 roku. Po okresie względnego spokoju dochodzi do następnego, kosmicznego kryzysu. Tym razem na celowniku znalazł się sam Czas. Coś lub ktoś miesza w jego strumieniach i to na tyle poważnie, że wywołana w ten sposób entropia niszczy przyszłość zaczynając od jej najdalszych okresów. Sprawa jest poważna. Historia zmienia się, ewoluuje. Barbara Gordon znowu zakłada latex. Wygląda na to, że wiele światów jest zagrożonych i nie ma za bardzo komu ich bronić. Nie ma drużyny, która byłaby w stanie przeciwdziałać zamieszaniu. Umówmy się: sam Waverider to niestety za mało. Zresztą on ma na głowie Monarcha, który gdzieś tam się pałęta. Rozwiązanie jest jednak proste: potrzebny jest zespół, od teraz, od zaraz. Widzą o tym Metron i wspierający go Superman. Czy zdążą na czas to inna sprawa.

Bardzo dobra historia, ciekawe wprowadzenie do eventu. Dan Jurgens nie tylko przybliża czytelnikom źródło całego zamieszania, ale i fajnie prezentuje głównych bohaterów dramatu. To znaczy, nie ogranicza się do wymienienia ich z nazwy - w końcu mimo wszystko ich znamy 😋 - ale i przypomina nam, co się ostatnio u nich działo. Otrzymujemy odwołania do sagi Knightfall - dla przykładu: Joker opowiada o 'oszuście', tj. Jean-Paulu Valley'u; wspomniane zostają kłopoty pana Wayne'a z kręgosłupem - pojedynku Supermana z Doomsday'em a nawet do "Crisis on Infinite Earths". Takie wrzutki to miód na moje serce. Uwielbiam, kiedy autorzy przypominają nam, że mimo wszystko mamy do czynienia z tym samym uniwersum. Weźmy chociażby takiego Wally'ego Westa, aktualnie walczącego z Abrą Kadabrą [historia opowiedziania w #094 "The Flash. Reckless Youth: Just Do It!", 09/1994]. Obie historie sprytnie zazębiają się i oto chodzi. Tak to powinno właśnie wyglądać. A przy okazji: Flash ponownie znika. Nie ma szczęścia ta postać 😓 

cdn...


#001 "Zero Hour. Crisis in Time #4" vol 1 [09/1994]
Polskie wydanie: "Godzina Zero. Kryzys w czasie" [Hachette Polska, seria "Bohaterowie i Złoczyńcy", 2022]


[07-09/1992] "Flash. Reckless Youth"

 

Maj 1994. Poznajcie Barta Allena. Wnuka Barry'ego i Iris, który pewnego słonecznego dnia pozstanawia zawitać do Keystone City. Naturalnie, ku wielkiemu zaskoczeniu ze strony Wally'ego Westa, choć z drugiej strony zapewne każdy byłby zbity z tropu widząc postać - a właściwie postacie, bo w podróż w czasie wybrała się także Iris - przybyłą z trzydziestego wieku. A trzeba Wam wiedzieć, że właśnie stamtąd pochodzi Bart. Po co przybył? Cóż, przybył ponieważ ma pewien drobny kłopot: nie umiejąc kontrolować hipermetabolizmu - przy jednoczesnym korzystaniu z mocy - doprowadza do tego, że jego ciało bardzo szybko się starzeje.

Ostatnio sporo czytam Flasha - ten typ tak czasami ma - więc wydawałoby się, że sięgając po "Reckless Youth" będę powoli odczuwał zmęcznie materiału, ale nieeeee... Lektura opowieści Marka Waida pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie i to nie tylko dlatego, że artysta ładnie zrównoważył wątki poważne z momentami bardziej humorystycznymi. Jasne, Wally to dalej Wally - trochę pozer, trochę porywczy bohater, trochę zazdrośnik a trochę ukochany chłopak swojej dziewczyny - ale nadal potrafi zaskoczyć i to pozytywnie. Podobnie jak sam Waid.

No dobra, pan Waid trochę mnie skołował przekraczaniem tych całych barier - czasowych, prędkościowych, itp. - ale ostatecznie wybaczam mu, gdyż finalnie historia okazała się być całkiem poukładaną bajką. Tak właśnie! Bajką o tym jak to Bart Allen zawiatał do świata komiksu. Młody, szybki, impulsywny, ochoczo walczący z tymi złymi - np. ninja wysłanymi przez złego Cobrę - a przez to niebojący się wspierać w działaniach słynnego Flasha.


 

#092 "The Flash. Reckless Youth: Speed Kills" vol 2 [07/1992]

#093 "The Flash. Reckless Youth: Quick Study" vol 2 [08/1992]

#094 "The Flash. Reckless Youth: Just Do It!" vol 2 [09/1992]

Polskie wydanie: "Flash. Zabójcza prędkość" [Hachette, 2023, tom 40]


Post na FB