Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2003. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2003. Pokaż wszystkie posty

"Folwark zwierzęcy" || #006-#010 "Baśnie" (2002-2003)


Dzisiaj, w ramach uszczuplania komiksowej kupki wstydu, przychodzę do Was z drugim albumem serii "Baśnie". O pomyśle pana Billa Willinghama słyszałem wiele dobrego, tak od osób czytających komiksy nałogowo, jak i od tych, którzy sięgają po nie od wielkiego dzwonu. Co prawda, pojawiały się też głosy, że seria nie jest idealna i w pewnym momencie czuć zmęczenie materiałem wyjściowym, ale tak po prawdzie to jest to problem wielu tytułów.

Jeżeli zaś chodzi o album "Folwark zwierzęcy" - zainteresowanych tomem "Na wygnaniu" odsyłam na podcast - to wciągnąłem go przy jednym posiedzeniu. Być może urzekły mnie historyczne aluzje, być może lis Urwis Renart ostentacyjnie mówiący o Śnieżce 'Słonko' i 'niezła laska'. Być może jedno i drugie, bo w zasadzie, jak na dość lekki komiks to panu Willinghamowi zaskakująco sprawnie udało się połączyć wątki ważne z humorystycznymi czy wręcz ordynarnymi.


Tak, częste nawiązania do tego kto z kim, gdzie i dlaczego to fabularna norma, choć jak się zastanowić to po części również znak rozpoznawczy serii a może i coś więcej. Wiecie, dobra opowieść to między innymi - a może i przede wszystkim? - ciekawi, naturalni bohaterowie. Czytanie o herosach bez skazy ma swoje plusy, ale na dłuższą metę jest zwyczajnie męczące. Dużo atrakcyjniej wypadają ci majacy coś za uszami. Ci, którzy nazywają rzeczy po imieniu, czują urazy za doznane krzywdy, przeklinają i oglądają się za kimś z kim można iść do łóżka.

Czy może to nudzić? Oczywiście. Choć sam jestem na etapie 'wow, podoba mi się' to czytając "Jacka z Baśni" czułem, że jego latanie za spódniczkami staje w końcu mocno irytujące. Zdarza się. Wszystko jednak zależy od tego, jak wyrazisty będzie wątek przewodni. Odpowiednio poprowadzony sprawi, że niedociągnięcia zejdą na plan dalszy.


W przypadku "Folwarku zwierzecego" akcja rozgrywa się na Farmie - to jest tam, gdzie Baśniowcy nie wyglądający jak Docześniaki mogą czuć się swobodnie - a historia kręci się wokół rewolucji mającej wyrównać szanse. Jak zawsze. Tematyka ciekawa, z licznymi odniesieniami do smutnych wydarzeń z historii. Towarzysze, ploretariat, pokazowe procesy, etc.

------------------------------
#006 "Fables. Road Trip" vol 1 (12/2002)
#007 "Fables. The Guns of Fabletown" vol 1 (01/2003) 
#009 "Fables. Warlord of the Flies" vol 1 (03/2003) 
#010 "Fables. Twilight of the Dogs" vol 1 (04/2003) 

napisał: Bill Willingham
narysował: Mark Buckingham
pokolorował: Daniel Vozzo
Polskie wydanie: "Baśnie. Folwark zwierzęcy" (Egmont, 01/2008)


"Pojedynek magów" || Tymek i Mistrz


Ostatnio na jedno z wydawnictw wylało się sporo hejtu z powodu oferowania przez nich nadmiernej ilości tytułów skierowanych do młodszego grona czytelników. Nie rozumiem takich komentarzy. Zasadniczo kłócą się one z narzekaniem osób starszych na spadający procent czytelnictwa w naszym kraju. Z mojej perspektywy wydawca proponując tytuły odpowiednie dla młodszych zwiększa szansę, że liczba aktywnych czytelników wzrośnie. Co ciekawe, na grupach komiksowych często padają pytania o komiksy 'na start', widać zainteresowanie takimi tytułami a w udzielanych odpowiedziach wymienia się głównie komiksy polskie. Takie podejście kłóci mi się ze wspomnianym hejtem. Uważam, że nie powinien on mieć miejsca. Wręcz przeciwnie. Powinniśmy wspierać polskich wydawców i zachęcać młodych, aby coraz częściej sięgali po komiks.

Album "Tymek i Mistrz. Pojedynek magów" to kolejna propozycja od Kultury Gniewu, która w mojej ocenie może być kolejnym, dobrym tytułem dla młodszego odbiorcy. Dla kogoś wychowanego na współczesnej animacji, charakterystycznej dla bajek oferowanych chociażby przez stację Cartoon Network. Odpowiedzialny za rysunki i kolory Tomasz Lesiak wydaje się rozumieć, że nowe pokolenie nie potrzebuje disney'owskiej stylistyki, aby dobrze się bawić. Wystarczy odrobina karykatury oraz szalona wyobraźnia. Zdaję sobie sprawę, że przygody tytułowych bohaterów to początek lat dwutysięcznych, ale nadal seria wizualnie wygląda świeżo a przez to bardzo atrakcyjnje dla młodych.


Przygody ciekawskiego Tymka i jego Mistrza to miks zwariowanej akcji, dobrego humoru i dużej ilości zaskakującego czary mary. Jeżeli dobrze liczę tym razem dostaliśmy ponad dwadzieścia mini historyjek a każda z nich to miszmasz żartów i popkulturowych wtrętów. Od razu jednak zaznaczam, że czasami nawiązania mogą być trudne do wyłapania dla dziecka, ale od czego są rodzice? 😏 Jak się dlużej zastanowić Rafał Skarżycki dostarcza nam nawet ciekawego materiału dydaktycznego. Nie tylko na potrzeby edukacji popkulturowej, ale także sensu stricto życiowej. Weźmy chociażby historyjkę o gnomie mającym spore problemy z zębami. Nie dość, że zabawna to jeszcze dobrze oddaje nasze własne strachy 😉

W końcu "Tymek i Mistrz" to komiks także dla starszych. Twórcy serii nie zapominają o nich i zaskakująco często puentują swoje historyjki czasami starycznymi a czasami zwyczajnie kąśliwymi uwagami na temat naszego świata i zmian w nim zachodzących. Owe uwagi także przebierają formę żartu, choć mogłoby się wydawać, że jego temat nie powinien skłaniać nas do śmiechu. Osobiście bardzo szanuję takie zabawy. Zawsze uważałem i w sumie nadal uważam, że komiks to medium ciągle zbyt mało doceniane. Czekam na zmianę. Na pokolenie, dla którego komiks będzie tak samo ważny jak książka. Aby jednak tak się stało musimy zadbać oto, aby tytuły dla młodych nadal były wydawane.
____________________
"Tymek i Mistrz. Pojedynek magów"
Scenarzysta: Rafał Skarżycki
Rysunki: Tomasz Lew Leśniak
Seria: Tymek i Mistrz
Format: 165x230 mm
Liczba stron: 52
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788367360791
Data wydania: 24 czerwiec 2024
Dziękuję wydawnictwu Kultura gniewu za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Humorystyczna, kultowa seria fantasy powraca w nowym wydaniu – poszerzona o nowe historie! 
Roztargniony Mistrz i rezolutny Tymek przeżywają niesamowite przygody: podróżują w czasie i przestrzeni, walczą z duchami, wampirami i potworami, a przede wszystkim stawiają czoła złemu Psujowi i jego pomocnikowi Popsujowi. Jednak dzięki połączeniu inteligencji Mistrza i sprytu Tymka zawsze wychodzą cało z każdej opresji.
W drugim tomie serii stworzonej przez Rafała Skarżyckiego i Tomasza Leśniaka nasi bohaterowie stoczą mnóstwo pojedynków, a w najtrudniejszym z nich Mistrz zmierzy się z inteligentnym zwierciadłem, które zna wszystkie magiczne księgi!
Gotowi na niezapomnianą dawkę akcji, humoru i magii? Ta przygoda Was nie zawiedzie!


"Wolverine" tom pierwszy


Spośród wielu bohaterów zrodzonych w marvelowym świecie Logan prawie zawsze znajdował w ścisłej czołówce. Mojej ścisłej czołówce. Zakładam, że owa fascynacja postacią Wolverina ma bezpośredni związek z moją dawną miłością do serialu "X-Men. The Animated Series", gdzie został on ubrany w szaty złego wojownika, bezkompromisowego żołnierza potrafiącego działać zarówno dla zasad, jak i z boku nich. Jego buntownicza natura zrobiła wówczas swoje: zaciekawiła nastolatka oraz zainteresowała go mutantami profesora Xaviera. Na tyle skutecznie, że mimo czterdziestki na karku nadal czytając o Ludziach X dobrze się bawię. Aktualnie na tapecie mam świeżutkich X-Menów Jima Lee od Mucha Comics - wrażenia wkrótce - ale nie zapominam także o ciut młodszych historiach spod znaku mutantów.

W połowie 2003 roku wystartowała trzecia odsłona przygód Logana, za sterami której stanął tym razem amerykański artysta Gregory 'Greg' Rucka. Facet mający już wówczas w komiksowym portfolio całkiem sporych rozmiarów superbohaterski dorobek, m.in. w ramach serii "Detective Comics". Nie licząc pojedynczych zeszytów znam go jednak głównie z "Gotham Central", gdzie wspólnie z Edem Brubakerem stworzył czterdzieści zeszytów policyjnego procedurala osadzonego w świecie Mrocznego Rycerza. Bardzo fajny tytuł, z jednej strony stroniący od fajerwerków charakterystycznych dla typowego superhero, z drugiej pokazujący tą bardziej przyziemną stronę Gotham. Pełną brudów - także policyjnych - miejskiej gangsterki i nieprzyjemnych facetów z wielkimi spluwami.


Dlaczego wspominam o "Gotham Central" oceniając 'trzeciego Wolverine'a'? Pod pewnymi względami obie serie są do siebie zbliżone; nie mówiąc już o tym, że powstawały mniej więcej w tym samym czasie. Przede wszystkim i w jednej i w drugiej serii scenarzysta stara się trzymać zwykłych, przyziemnych spraw. Naszego bohatera - z oczywistych przyczyn skupię się na Loganie - na ten moment nie interesuje ani konflikt mutantów z ludźmi ani zapobieganie kolejnemu 'kosmicznemu' kryzysowi. Owszem, świat X-Menów jest dalej blisko niego - kilka razy padają nawiązania do szkoły Charlesa Xaviera, zostaje także wspomniana śmierć Piotra Rasputina  - ale aktualnie jest jakby poza nim. Patrząc na zachowanie tytułowej postaci można nawet uznać, że chce ona odpocząć, przemyśleć kilka spraw a najlepiej odciąć od całego rozgardiaszu. Naturalnie, świat ma wobec Logana inne plany.

Od strony fabularnej komiks prezentuje się przyzwoicie i można go podzielić na trzy, zachowujące pewną ciągłość, historie. Na starcie dostajemy pojedynek Logana z małomiasteczkową sektą - Brothers of the New World - uprowadzającą młode kobiety i kierowaną przez sadystę o ksywce Cry. Szybka, sprawnie poprowadzona opowieść - "Brotherhood" - o bardzo skutecznym facecie ze szponami, facecie szukającym zemsty na ludziach odpowiedzialnych za śmierć siedemnastoletniej Lucy Braddock. Kelnerki, z którą nasz bohater nawiązał nić przyjaźni. Epizod dla wszystkich chcących sprawdzić detektywistyczno-żołnierską skuteczność Wolverine'a. Solidna poracja mordobicia zakończonego zejściem ze świata dwudziestu siedmiu bardzo paskudnych oprychów.


Drugi epizod - "Coyote Crossing" - przenosi nas do Teksasu, gdzie Logan trafia na grupę handlarzy żywym towarem. Obraz zła uzupełnia proceder nielegalnego przerzucania ludzi przez granicę oraz wykorzystywania tych ludzi do przemytu narkotyków. Nasz bohater dość przypadkowo ląduje w centrum całej przygranicznej zawieruchy, ale jak słusznie się domyślacie nie może patrzeć na krzydę niewinnych. Zwłaszcza, że szpony go świerzbią i potrzebuje dać upust męczącej go adrenalinie. Znowu mamy bohaterską jazdę bez trzymanki, ale tym razem dostajemy całkiem zaskakujący finał. Nie do końca jednak jest dla mnie zrozumiały powód, dla którego Logan otrzymał takiego a nie innego bossa. Czy czytelnik miał dostać po prostu jasny, bardzo klarowany komunikat informujący o tym, że tytułowemu bohaterowi daleko do zwierzęcia i kiedy zechce to potrafi się opanować? Jeżeli Greg Rucka w tak nieskomplikowany - żeby nie powiedzieć 'prostacki' - sposób chciał tylko i wyłącznie uświadomić nam rzecz tak oczywistą to popełnił błąd.

Ostatnia opowieść - "Return of the Native" - przenosi nas w rejony zdecydowanie bardziej superbohaterskie. Pan Grek Rucka robiąc to rozbudowuje wątek programu Weapon X, wzbogacając go o nowe elementy. Oczywiście znajduje przy tym czas aby przypomnieć nam jak wojskowe eksperymenty wpłynęły na psychikę Logana, ale - ku mojemu zaskoczeniu - traumatyczne wspomnienia Wolverine'a to tylko punkt wyjścia do dużo ciekawszej historii. Na scenie bowiem pojawia się dzika Native będąca munantem poddanym takim samym - lub zbliżonym - zabiegom co Logan. Oczywiście w wyniku dziwnego splotu okoliczości oraz z uwagi na zbiżające się kłopoty w osobie Victora Creeda dwójka bohaterów znacząco zbliża się do siebie i rozpoczyna walkę o przetrwanie. Walkę widowiskową, szaloną i bardzo mutancką.


Wydany przez Mucha Comics na początku stycznia 2022 roku album "Wolverine. Tom pierwszy" zbiera dziewiętnaście pierwszych zeszytów serii będącej trzecią odsłoną przygód Rosomaka. Przygód innych od sztampowych historyjek publikowanych w ramach głównej serii o drużynie Charlesa Xaviera. Zebrane w albumie opowieści prezentują Logana samotnego, rozmyślającego o przeszłości, nękanego przez koszmary oraz wyczulonego na ludzkie cierpienie. Dość standardowe podejście do tematu, niemniej osobiście nie nudziłem się w trakcie lektury ani przez moment. Kreska Daricka Robertsona może lekko odstraszać, lecz na pewno dobrze podkreśla brutalny klimat tych opowieści.
____________________
#001-019 "Wolverine" vol 3 [07/2003-11/2004]
Tytuł polski: "Wolverine. Tom pierwszy"
Scenarzysta: Greg Rucka
Rysunki: Darick Robertson, Leo Fernandez
Tłumacz: Marek Starosta
Seria: Wolverine
Format: 180x275 mm
Liczba stron: 448
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788366589636
Data wydania: 17 styczeń 2022
Dziękuję wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do opinii.
Licznik przeczytanych komiksów: 14/2024**

Opis wydawcy:
KELNERKI, HANDLARZE BRONIĄ I LUDŹMI,
PRZESTĘPCY, ZŁE SNY I DZIKIE
WOJOWNICZKI!

Nic nie może powstrzymać Wolverine'a przed wyrżnięciem krwawej drogi ku zwycięstwu w serii sygnowanej nazwiskiem Grega Rucki ("The Old Guard – Stara Gwardia", "Stumptown"). Logan musi zmierzyć się z podstępnym Sabretoothem, ale przede wszystkim okiełznać bestię drzemiącąw swoim umyśle! Nie zabraknie też Nightcrawlera.