Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

"Na wyspie Umpli-Tumpli" || Kultura gniewu


Mówiłem Wam, że jestem miłośnikiem komiksowych staroci? Jeżeli jeszcze nie zwróciliście na to uwagi to zapewniam, że jestem. Lektura historii sprzed kilkunastu, jak również sprzed lat kilkudziesięciu zawsze była dla mnie dużą przyjemnością. I to nie tylko dlatego, że nadal jako czterdziestolatek czuje w sobie dziecko. Jasne, pomaga to w odbiorze tych historii, ale nie jest czynnikiem kluczowym. Wartością opowieści obrosłych kurzem jest ich prostota fabularna oraz swoista ponadczasowość. O co dokładnie chodzi?

Pamiętacie stare, dajmy na to z przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, teksty z gatunku fantasy lub fantastyki naukowej? Nie miałem przyjemności ich czytać, kiedy miały swoją literacką premierę, ale sięgając po nie po latach nadal wydały mi się zadziwiająco świeże, inteligentnie skonstruowane, jak również podane w przystępnej formie. Mówię o tym wszystkim, gdyż do bardzo podobnych wniosków doszedłem czytając komiks "Na wyspie Umpli-Tumpli". Nie poznałem tych historyjek na początku lat osiemdziesiątych, ale jak dzisiaj otworzyłem ich zbiorcze wydanie od Kultura gniewu - brawa dla całej ekipy! - to okazały się zaskakująco dobre.


Szczególnie forma tych historyjek przypadła mi do gustu. Chwilami mamy tutaj styczność z dowcipem bardzo absurdalnym, nawet mocno zwariowanym - niektórzy być może nazwą go także głupim - ale ja kupuję ten humor w stu procentach. Moje wewnętrzne dziecko nie ma wielkich wymagań, ale uważam, że odnośnie tego komiksu większość czytelników w moim wieku będzie zadowolona. I nie tylko w moim. Może ten album nie trafi do najmłodszych - tutaj jednak większe szanse ma seria "Tymek i Mistrz" - ale czy musi?

Album "Na wyspie Umpli-Tumpli” to mocno specyficzny komiksowy kąsek. Jestem przekonany, że spotka się z pozytywnym odbiorem przede wszystkim wśród tych osób, które szukają czegoś lekkiego, śmiesznego, wesołego. Lektura takiego tytułu ma w sobie coś z oglądania starych bajek. Dla jednych jest to coś bardzo ekscytujacego, powrót do cudownych lat dorastania, do czegoś co wspominają z sentymentem. Dla drugich jest to czynność zupełnie absurdalna. Nie potrafię zrozumieć, co kieruje tymi ostatnimi.


Nie widzą ile tracą i nie potrafią dostrzeć tego, co takie powroty ofertują. Oprócz walorów czysto rozrywkowych - komiks "Na wyspie Umpli-Tumpli" sprawdza się jako skuteczny niwelator codziennych bolączek - niniejszy album dostarcza nam świetnego, ciekawego poglądu na komiksowy krajobraz schyłku Polski Ludowej i udowadnia, jak popularny był wówczas także komiks skierowany typowo do dzieci.
____________________
"Na wyspie Umpli-Tumpli"
Scenarzysta: Mirosław Stecewicz
Rysunki: Jerzy Wróblewski
Seria: Na wyspie Umpli-Tumpli
Format: 185x260 mm
Liczba stron: 252
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788367360883
Data wydania: 18 wrzesień 2024
Dziękuję wydawnictwu Kultura gniewu za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Zbiorcze wydanie wszystkich komiksów ze świata Umpli-Tumpli narysowanych przez Jerzego Wróblewskiego!
 
Niezwykła wyspa Umpli-Tumpli narodziła się w umyśle pisarza i poety Mirosława Stecewicza i w latach 80. XX wieku pojawiła na łamach licznych publikacji. Najbardziej znane z tej serii stały się komiksy narysowane przez Jerzego Wróblewskiego, które do dziś bawią kolejne pokolenia czytelników.
 
To historia o potędze dziecięcej wyobraźni i inspirującej roli literatury. Mamy w tych komiksach tajemniczą mapę, poszukiwanie skarbu, duchy piratów z Latającego Holendra, odrobinę magii, miasto z chmur i kosmiczne ekspedycje – wszystko to połączone we wciągającą i zabawną fabułę z dziecięcymi bohaterami, do których Wróblewski stworzył doskonałe ilustracje.
 
W niniejszym tomie znajdują się komiksy "Nowa wyspa skarbów", "Miasto z chmur", "Kupcy z kosmosu", "Umple-Tumple Comics Colour", a także ilustracje z książeczki "Pojedynek czarodziejów" oraz tekst o historii całej serii autorstwa Macieja Jasińskiego.

"Smocza krew" (2024)


Wczoraj było pesymistycznie dzisiaj postaram się, aby było bardziej kolorowo, przyjaźnie i optymistycznie 🙂 Wszystko przez niedawną lekturę komiksu "Smocza krew", który mocno idzie w klimaty lekkiego, przygodowego fantasy. Jeśli jesteście fanami opowieści arturiańskich, jeśli obecność w historii rycerzy, nadwornych mędrców, smoków oraz postaci baśniowych jest czymś przez Was wypatrywanym to ten tytuł będzie dobrym wyborem. Nie będziecie zawiedzeni. Tym bardziej, jeżeli znacie pana Bédu, to jest artystę znanego z popularnej - dla niektórych wręcz kultowej - serii "Hugo".

Od razu zaznaczam jednak, że ja osobiście nie znałem wcześniejszych prac tego pana. Jak już nieraz wspominałem, jestem świadom swoich braków, jeżeli chodzi o komiks europejski. Tak więc, biorąc do ręki "Smoczą krew" nie miałem jakiejś konkretnej wizji, jak ten komiks będzie wyglądał. Właściwie wiedziałem jedynie, że jest to raczej pozycja skierowana do młodego czytelnika, ale pewności nie miałem. Zresztą, w sumie nie miało to tak naprawdę znaczenia. Choć na karku ponad czterdzieści lat to w środku dalej czuję, że mój wewnętrzny dzieciak ma się dobrze!


Do "Smoczej krwi" podchodziłem zatem z prostym przekonaniem, że na pewno będę się dobrze bawił. I rzeczywiście tak było. Może nie jest to pozycja szalenie wybitna, być może wyda się mocno infantylna i przewidywalna, ale jako lekkie fantasy z prostą fabułą i precyzyjnie scharakteryzowanymi postaciami wypada dobrze. A myślę, że właśnie takich komiksów potrzebują najmłodsi czytelnicy. Konkretnych, nieprzegadanych, z wyrazistym scenariuszem pozwalającym nie zgubić się w wydarzeniach. Bédu jako twórca bardzo doświadczony w tworzeniu komiksów dla dzieci doskonale rozumie na czym to wszystko polega oraz jakich historii oczekują najmłodsi. Bajek z delikatnym dreszczykiem w tle.

Także… chcecie bajki? Oto bajka. O księżniczce oraz magicznym kamieniu, o smokach, odległych krainach, gnomach i plugawych istotnych chcących sprowadzić chaos do świata ludzi. Historia o walce ze złem, próbie znalezienia mordercy króla, o trudnych relacjach między siostrą i bratem a także o tym, że zawsze możemy liczyć na przyjaciół. Nawet tych najmniejszych.
____________________
"SangDragon" [02/2024]
Tytuł polski: "Smocza krew"
Scenariusz: Bédu (Bernard Dumont)
Rysunki: Bédu (Bernard Dumont)
Tłumacz: Marek Puszczewicz
Seria: Smocza krew
Format: 215x290 mm
Liczba stron: 96
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328162518
Data wydania: 14 sierpień 2024
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Wspaniała przygodowa opowieść rycerska! Na wyżynach Ergwadu umiera król Arthmel. Opuszczony tron próbuje przejąć brutalny książę Oghor. Boi się, że zostanie usunięty przez swoją siostrę, księżniczkę Helię, dlatego pod byle pretekstem wpędza ją do więzienia. Zarzuca jej, że za pomocą magicznego kamienia obudziła smoka, który zagraża królestwu. Helia ucieka z zamku i udaje się do krainy Kohrmor w poszukiwaniu smoka, aby pokonać potwora, który zagraża jej ludowi. Z księżniczki przeradza się w prawdziwą wojowniczkę!

"Pojedynek magów" || Tymek i Mistrz


Ostatnio na jedno z wydawnictw wylało się sporo hejtu z powodu oferowania przez nich nadmiernej ilości tytułów skierowanych do młodszego grona czytelników. Nie rozumiem takich komentarzy. Zasadniczo kłócą się one z narzekaniem osób starszych na spadający procent czytelnictwa w naszym kraju. Z mojej perspektywy wydawca proponując tytuły odpowiednie dla młodszych zwiększa szansę, że liczba aktywnych czytelników wzrośnie. Co ciekawe, na grupach komiksowych często padają pytania o komiksy 'na start', widać zainteresowanie takimi tytułami a w udzielanych odpowiedziach wymienia się głównie komiksy polskie. Takie podejście kłóci mi się ze wspomnianym hejtem. Uważam, że nie powinien on mieć miejsca. Wręcz przeciwnie. Powinniśmy wspierać polskich wydawców i zachęcać młodych, aby coraz częściej sięgali po komiks.

Album "Tymek i Mistrz. Pojedynek magów" to kolejna propozycja od Kultury Gniewu, która w mojej ocenie może być kolejnym, dobrym tytułem dla młodszego odbiorcy. Dla kogoś wychowanego na współczesnej animacji, charakterystycznej dla bajek oferowanych chociażby przez stację Cartoon Network. Odpowiedzialny za rysunki i kolory Tomasz Lesiak wydaje się rozumieć, że nowe pokolenie nie potrzebuje disney'owskiej stylistyki, aby dobrze się bawić. Wystarczy odrobina karykatury oraz szalona wyobraźnia. Zdaję sobie sprawę, że przygody tytułowych bohaterów to początek lat dwutysięcznych, ale nadal seria wizualnie wygląda świeżo a przez to bardzo atrakcyjnje dla młodych.


Przygody ciekawskiego Tymka i jego Mistrza to miks zwariowanej akcji, dobrego humoru i dużej ilości zaskakującego czary mary. Jeżeli dobrze liczę tym razem dostaliśmy ponad dwadzieścia mini historyjek a każda z nich to miszmasz żartów i popkulturowych wtrętów. Od razu jednak zaznaczam, że czasami nawiązania mogą być trudne do wyłapania dla dziecka, ale od czego są rodzice? 😏 Jak się dlużej zastanowić Rafał Skarżycki dostarcza nam nawet ciekawego materiału dydaktycznego. Nie tylko na potrzeby edukacji popkulturowej, ale także sensu stricto życiowej. Weźmy chociażby historyjkę o gnomie mającym spore problemy z zębami. Nie dość, że zabawna to jeszcze dobrze oddaje nasze własne strachy 😉

W końcu "Tymek i Mistrz" to komiks także dla starszych. Twórcy serii nie zapominają o nich i zaskakująco często puentują swoje historyjki czasami starycznymi a czasami zwyczajnie kąśliwymi uwagami na temat naszego świata i zmian w nim zachodzących. Owe uwagi także przebierają formę żartu, choć mogłoby się wydawać, że jego temat nie powinien skłaniać nas do śmiechu. Osobiście bardzo szanuję takie zabawy. Zawsze uważałem i w sumie nadal uważam, że komiks to medium ciągle zbyt mało doceniane. Czekam na zmianę. Na pokolenie, dla którego komiks będzie tak samo ważny jak książka. Aby jednak tak się stało musimy zadbać oto, aby tytuły dla młodych nadal były wydawane.
____________________
"Tymek i Mistrz. Pojedynek magów"
Scenarzysta: Rafał Skarżycki
Rysunki: Tomasz Lew Leśniak
Seria: Tymek i Mistrz
Format: 165x230 mm
Liczba stron: 52
Oprawa: twarda
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788367360791
Data wydania: 24 czerwiec 2024
Dziękuję wydawnictwu Kultura gniewu za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Humorystyczna, kultowa seria fantasy powraca w nowym wydaniu – poszerzona o nowe historie! 
Roztargniony Mistrz i rezolutny Tymek przeżywają niesamowite przygody: podróżują w czasie i przestrzeni, walczą z duchami, wampirami i potworami, a przede wszystkim stawiają czoła złemu Psujowi i jego pomocnikowi Popsujowi. Jednak dzięki połączeniu inteligencji Mistrza i sprytu Tymka zawsze wychodzą cało z każdej opresji.
W drugim tomie serii stworzonej przez Rafała Skarżyckiego i Tomasza Leśniaka nasi bohaterowie stoczą mnóstwo pojedynków, a w najtrudniejszym z nich Mistrz zmierzy się z inteligentnym zwierciadłem, które zna wszystkie magiczne księgi!
Gotowi na niezapomnianą dawkę akcji, humoru i magii? Ta przygoda Was nie zawiedzie!


"Wielki zły lis"


Choć jeszcze cierpię po ostatniej "Kalince" to sięgnąłem po kolejny tytuł przeznaczony dla młodszego czytelnika. Tym razem jest nim "Wielki zły lis" pana Benjamina Rennera, którego dokonania na polu komiksowym były mi do tej pory całkowicie obce. Inaczej mówiąc: sięgając po ten tytuł nie miałem skonkretyzowanych oczekiwań. Chciałem miło spędzić czas oraz z zaciekawieniem śledzić fabułę. Liczyłem na sprawnie wygrywany dowcip sarkastyczny, podszyty ironią. Na to liczyłem i ostatecznie to właśnie dostałem.

A wszystko dzięki tytułowemu bohaterowi. Niezdarnemu, pechowemu, dźwigającemu krzyż porażek na swój lisi sposób. Czy mu współczułem? Nie. Pan Renner nie ubiera jego komiksowych przeżyć w barwy poważnych dylematów. Nic z tych rzeczy. Owszem, nasz tytułowy lis nie ma łatwego życia - osobiście nie wyobrażam sobie rzepy jako stałego składnika wszystkich posiłków😉- ale autor pokazuje je w zabawny, bardzo komiczny sposób. Niekiedy 'wpadki' lisa przypominają wpadki słynnego Wilusia Kojota, który za każdym razem próbuje przełamać schemat ale za każdym razem jego starania nie są w stanie zakląć rzeczywistości.


Jak się uważnie przypatrzeć działaniom naszego lisa to przypominają one serie gagów charakterystycznych dla filmów, gdzie często dochodzi do przezabawnych zdarzeń z udziałem dorosłych i dzieci. Otóż, fabuła jest zapisem konfrontacji tytułowej postaci z trójką malutkich kurcząt. Na początku ich relacje mają bardzo zawodowy charakter, tj. on planuje je zjeść a one mają zostać zjedzone. Jak to jednak w bajkach bywa zamiary lisa nijak wpisują się w rzeczywistość. Dość szybko okazuje się, że rezolutne malce widzą w lisie coś czego on sam nawet nie widzi. Od tego momentu robi się podwójnie zabawnie, gdyż tytułowy Zły Lis musi grać rolę nijak nie odzwierciedlającą jego natury drapieżnika.

Benjamin Renner potrafi rozbawić i robi to z niewymuszoną lekkością. Nie wszystkie żarty trafią do najmłodszych - mówię o tych, które punktują mity naszej codzienności - ale przy większości będą śmiali się wszyscy. I to największy plus tego albumu, gdyż czasami naprawdę potrzebujemy takiej niezobowiązującej odskoczni pomagającej naładować baterie.
_______________
"Le grand méchant renard" [2017]
Tytuł polski: "Wielki zły lis"
Kultura Gniewu Krótkie gatki
Scenarzysta: Benjamin Renner
Rysunki: Benjamin Renner
Tłumacz: Krzysztof Umiński
Format: 165x235 mm
Liczba stron: 162
Druk: kolor
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788366128927
Data wydania: 11 styczeń 2022
Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Tytułowy wielki zły lis wcale nie jest wielki ani zły. W dodatku ma strasznego pecha. Każda jego wyprawa do kurnika kończy się jakimś wypadkiem i upokorzeniem, przez co jest pośmiewiskiem całej okolicy. Szczególnie kur.

Wciąż głodny, bo ile można żyć na diecie opierającej się na rzepie, daje się namówić prawdziwemu drapieżnikowi, wilkowi, na z pozoru genialny plan – po co polować na kury, skoro mogą one lisa dotkliwie pobić? Lepiej ukraść jajka! A potem cierpliwie je wysiedzieć, odchować pisklaki, żeby zrobiły się tłuściutkie i już! Posiłek gotowy.

Tylko to, co w teorii brzmi świetnie, w praktyce często staje się bardzo trudne. A w komiksie Benjamina Rennera także niesłychanie zabawne! 


"Kalinka. Koniec wszystkiego (i całej reszty)"


Nie jestem zadowolony z chwilowego zakończenia serii. Rozumiem, że każda bajka powinna zmierzać w stronę finału i tym samym oferować nam pewnego rodzaju puentę ale mimo wszystko chyba za mocno zżyłem się z naszą tytułową bohaterką aby pożegnać się z nią bez pewnej dozy czytelniczego smutku. Z poczuciem, że prędzej czy później zatęsknię za rezolutną Kalinką, dziewczynką potrafiącą radzić sobie z kolejnymi przeszkodami ale również osobą umiejącą celnym zdaniem - podszytym często ironią przeplataną z humorem - podsumować otaczającą ją rzeczywistość.

Jak już wspomniałem i jak wskazuje podtytuł czwartego tomu "Kalinki" to nasze ostatnie - przynajmniej na ten moment - spotkanie z mieszkańcami niezwykłej, magicznej Doliny. I jak przystało na finał spotkanie widowiskowe. W historii "Koniec wszystkiego (i całej reszty!)" dostajemy akcję, dramat, przygodę i na moje oko jeszcze więcej magii a zaczynamy od mocnego uderzenia jakim jest pojawienie się mamy tytułowej bohaterki. Mamy wkurzonej, zdezorientowanej oraz mającej za złe rodzinie ukrywanie tej części świata, która wymyka się naukowemu spojrzeniu na pewne zjawiska przyrody. Dodatkowo twórcy komiksu niejako wpisują mamę Kalinki w zabawny obraz osoby racjonalnie myślącej, która pierwszy raz ujrzała tą drugą, tajemniczą stronę świata.


Zresztą, tych wątków wypełnionych dowcipem sytuacyjnym jest ogrom i jak zawsze jest to humor dobrze przemyślany. Wyważony i tak skonstruowany aby był zrozumiały zarówno dla młodszego odbiorcy jak i starszego, mającego szansę wyczuć w dowcipie nutę celnej satyry. Obok pomysłowej, przemiłej oraz niekiedy bardzo bezpośredniej w wydawaniu sądów bohaterki celny dowcip jest tym elementem, dla którego najchętniej sięgałem po ten tytuł. Jego także będzie mi brakować.

Ba! Będzie mi brakować wielu rzeczy. Twórcy - Karensac oraz Thom Pico - Kalinki pracując nad pierwszym cyklem jej przygód pokazali, że mogą i że potrafią pisać zajmujące historie. Opowieści szalone, zabawne, dynamiczne, zaskakujące a kiedy trzeba także wzruszające w taki mocno bajkowy, dziecięcy sposób.
_______________
"Aubépine. La fin de tout (et du reste)" [2020]
Polski tytuł: "Kalinka. Koniec wszystkiego (i całej reszty)"
Kultura Gniewu [Krótkie gatki]
Scenarzysta: Thom Pico
Rysunki: Karensac
Tłumaczenie: Julia Szustak
Seria: Kalinka
Format: 160x200 mm
Liczba stron: 112
Oprawa: miekka
ISBN-13: 9788367360722
Data wydania: 22 kwiecień 2024
Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Przyszła wiosna! Kalinka przez cały rok zajmowała się ratowaniem doliny i teraz może wreszcie odpocząć! Ale najpierw musi uporać się z magiczną katastrofą, potworami czającymi się na każdym kroku, Dżinem Parszywcem i wkurzoną mamą. W dodatku tym razem Kalinka będzie zdana tylko na siebie!
W ostatnim tomie swoich przygód Kalinka trafia do Labiryntu Złudzeń, gdzie spotyka znajome stwory i poznaje nowe czary oraz pewną tajemniczą postać, która pomaga jej wyjść z tarapatów.
Przygotujcie się na najgorsze, to koniec wszystkiego (i całej reszty)!

Kalinka vs. Król Jesieni

kilka zdań o albumie "Kalinka. Gniew Lisa"


Mamy to! Kolejna przygoda z udziałem małej, bystrej. Kalinki. Pełna humoru - i tutaj z miejsca zwracam uwagę na świetne tłumaczenie Julii Szustak - atrakcyjnie lekka, przyjazna dla młodego, początkującego czytelnika i ciekawa. Ciekawa do tego stopnia, że choć ostatniego dnia grudnia kończę czterdzieści lat to dosłownie z wypiekami na twarzy śledziłem przepychanki tytułowej postaci z Królem Jesieni alias Gniewnym Lisem. Walkę, która kończy się tak jak większość bajek, ale mimo wszystko… to był bardzo odświeżający komiks, który przypomniał mi jak wiele radości może dostarczyć lektura takich właśnie opowieści.


Twórcy komiksu - francuska para Thom Pico i Karensac - ponownie zabierają nas na wycieczkę do Doliny. Miejsca tylko z pozoru przypominającego inne tego typu krainy na mapie. W ich wydaniu owa Dolina to źródło prastarej magii, miejsce odwiedzane przez wielkich strażników - Władców Pór Roku - oraz zamieszkane przez bardzo wiekową Babcię, dociekliwą Kalinkę oraz jej gadającego psa. Miejsce, w którym bajki o Kasztanowych Rycerzach są dalej żywe. Jeżeli spojrzycie na Dolinę z boku to dostrzeżecie pagórki, strumyki, domy, szkoły, opuszczone chatki i Naturę przez duże N. Niech Was jednak nie zwiodą te spokojne widoki. Gdy pewne obietnice zostają złamane a uwięzione moce budzą się do życia nie jest miejsce, w którym chcielibyście odpoczywać.

"Kalinka. Gniew Lisa" to komiks urabiający pewne folklorystyczne wierzenia na potrzeby opowieści dla młodego czytelnika. Jak się uważnie przyjrzeć można w niej dostrzec te wszystkie elementy, które bardzo długo pojawiały się chociażby w tekstach grozy z początku dwudziestego wieku. Oczywiście, nie twierdzę że autorzy komiksu opisując siły Natury, wspominając dawną magię drzemiącą w Dolinie nawiązują do prozy Blackwooda lub Machena, ale takie skojarzenie w mojej głowie pojawiło się 😀 


Wracając do historii. Bardzo sympatyczna, wesoła, z ładną kreską i kolorami. Powinna spodobać się młodym czytelnikom, o ile oczywiście zdarza im się sięgać po komiksy. Do starszego odbiorcy - wierzę, że nie jestem wyjątkiem - także powinna trafić. I to nie tylko z uwagi na ciekawą fabułę czy miłe dla oka rysunki. Twórcy komiksu wyposażyli Kalinkę w fajną osobowość. Obserwując jej zachowanie, dziecięcą pewność siebie, zadziorność, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, łatwość zbijania z tropu dorosłych, to wszystko sprawiło, że zobaczyłem w niej nowe wcielenie Małej Mi z serii książek pani Tove Jansson. Bardzo mi się ono spodobało i dlatego na pewno będę towarzyszył Kalince w jej kolejnych przygodach. Polecam każdemu!

_______________
"Aubépine. Le renard furax" [2018]
Polski tytuł: "Kalinka. Gniew Lisa"
Kultura Gniewu [Krótkie gatki]
Scenarzysta: Thom Pico
Rysunki: Karensac
Tłumaczenie: Julia Szustak
Seria: Kalinka
Format: 160x200 mm
Liczba stron: 112
Oprawa: miekka
ISBN-13: 9788367360456
Data wydania: 22 wrzesień 2023
Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Opis wydawcy:
Kalinka i Łysolek powracają! Po potyczce z Dżinem Parszywcem, Kalinka ma nadzieję na odrobinę spokoju… Jednak ni stąd, ni zowąd pojawia się wściekły lis i Kasztanowi Rycerze, czas zaczyna płatać figle, a tata okropnie się nudzi. Co gorsza, dolinie grozi wielkie niebezpieczeństwo, a to wszystko (znowu) z winy Kalinki! Tej jesieni możemy liczyć na anomalie! I to nie tylko pogodowe…
W drugim tomie Kalinka odkrywa kolejne tajemnice wokół siebie, podejmuje ważne decyzje i poznaje siłę równowagi w przyrodzie. Ale czy uda jej się okiełznać gniew Króla Jesieni? I kim tak naprawdę jest pasterka ze stadem wełnistych piesków? Tego dowiecie się już wkrótce!