Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bum Projekt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bum Projekt. Pokaż wszystkie posty

DYLAN DOG - 64 - Miasteczko Ramblyn


Po "Ludzkiej maszynie", historii nie biorącej jeńców, przyszedł czas na Dylana lżejszego, ładnie bawiącego się weirdem i tymi wszystkimi wątkami horrorowymi, których nie trzeba nikomu zbyt szczegółowo tłumaczyć. Takie przygody pana Doga również są potrzebne. Lekkie, śmieszne i bez zbędnego skrępowania przemycające nawiązania do kultowych już tytułów.

"Miasteczko Ramblyn" jest takim właśnie komiksem. Na dzień dobry dowiadujemy się, że Dylan Dog jest obiektem westchnień nastolatki. Prawdopodobnie nie jedynej - śmiem twierdzić, że 'detektyw mroku', w dodatku taki wyglądający jak Rupert Everett, ma ich wiele - ale pan scenarzysta skupia się na tej jednej, konkretnej. Katinka Jones wysyła do niego listy, załącza w nich zdjecia rodzinnego domu, także samej rodziny i generalnie robi wszystko aby Dylan w nią uwierzył. Już na starcie czujemy, że to bardzo ważne.

Dodatkowo z owych listów dowiadujemy się, że panna Jones mieszka w najnudniejszej miejscowość w całej Walii, to jest właśnie w tytułowym Ramblyn. W miejscu gdzie rzeczywiście nic się nie dzieje poza tym, że od czasu do czasu - w ostatnich dwóch latach częściej niż rzadziej - znikają nastolatki. I to właśnie owe dziwne dziwy a także artykuł o nich w gazecie sprawiają, że Dylan Dog porzuca domowe pielesze i niczym Sherlock Holmes wyrusza na wieś aby osobiście przekonać się o co tyle szumu.

"Jack lo squartatore" || #002 Dylan Dog (11/1986)


Legenda Kuby Rozpruwacza wiecznie żywa? Zdecydowanie! Za chwilę dostaniemy nowe wydanie "Prosto z Piekła" Alana Moore’a - Timof Comics brawa! - ale zanim to nastąpi proponuję trochę lżejszą historię. Ot, chociażby taką napisaną przez pana Tiziana Sclaviego.


Wyobraźcie sobie, że pewnego października 1986 roku pewne medium, ku uciesze grupki osób wierzących w takie cuda, wywołało ducha pana Rozpruwacza. Choć w trakcie samego seansu obywa się bez większych dram, to jedna mleko się wylewa a duch makabrycznego nożownika ponownie straszy na ulicach Londynu.

Jak się zapewne domyślacie wkrótce dochodzi do krwawych zbrodni a jedyną osobą zdolną im zapobiec jest pan Dylan Dog, spec od makabry i osoba 'okrywająca hańbą zawód detektywa'.


O samym bohaterze szczegółowo mówić nie będę, ale nadmienię, że ponownie ma flet - działający na niego równie kojąco, co skrzypce na Sherlocka - dowcipkujacego Groucho i inspektora Blocha, którego bardzo lubię. Dobry, poczciwy i starzejący się inspektor, który nie boi się przyznać, że Dylan Dog to rzeczywiście dobry detektyw.

Z tym ostatnim stwierdzeniem zgodzi się chyba każdy, kto choć raz widział Dylana w akcji. 

Pozornie oderwany od świata, myślami będący w kinie na kolejnych pokazach filmów grozy i generalnie bohater, który nie wygląda na faceta potrafiącego poradzić sobie w trudnych sytuacjach. Oczywiście, to tylko pozory. Dylan zna się na swojej robocie - jak już połączy kropki to jest nie do zatrzymania! - ale i ma sporo szczęścia. Historia "Kuba Rozpruwacz" potwierdza obie te prawdy.


Początkowo widzimy w niej bohatera mocno skołowanego za sprawą dziewczyny, dla której wszystko jest FANTASTYCZNE i która ma problem, gdyż jest jedną z podejrzanych w związku z ostatnimi morderstwami. To ona jest tą osobą, za którą rusza Dylan Dog i w której imieniu prowadzi śledztwo.

Chodź może 'prowadzi' to za mocno powiedziane. Po prawdzie, Dylan Dog wspólnie z Blochem są jedynie osobami odnotowującymi kolejne morderstwa. Trochę przy tej okazji śmieszkują - czarny humor to norma w tej historii! - trochę panikują, ale ostatecznie i tak wygrywają, gdyż tak jak wspomniałem: szczęście Dylana nie opuszcza.

------------------------------
"Jack lo squartatore"
#002 "Dylan Dog" vol 1 [11/1986]
napisał: Tizian Sclavi
narysował: Gustavo Trigo
polskie wydanie: "Dylan Dog. Kuba Rozpruwacz. Ludzka maszyna" [Bum Projekt, 2016]

"Dylan Dog. La macchina umana"

 
Dzisiaj mniej typowo, odkładamy na bok ramotki o bohaterach w trykotach i kierujemy wzrok na Stary Kontynent. A dokładniej, na Włochy, których rynek komiksowy to temat na cykl osobnych wpisów. Od czego zaczynamy?

"Mogę całymi dniami czytać Biblię, Homera i »Dylana Doga«”. Z tą wypowiedzią Umberto Eco spotkał się niemal każdy, kto chociaż trochę interesuje się komiksem. Ale ile z Was sięgnęło po serię o 'detektywie mroku'? Cóż, jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrobił – najwyższy czas nadrobić zaległości. A jest co nadrabiać, bo seria o działającym w Londynie detektywie do spraw paranormalnych wychodzi od 1986 roku jako miesięcznik i na dniach ukaże się jej czterysta czterdziesty zeszyt. Tak, dokładnie, w kwietniu bieżącego roku wychodzi część czterysta czterdziesta.

Osobom znającym język oraz przypadkiem zaglądającym do Rzymu, polecam wizytę u antykwariuszy, rozkładających swój towar koło dworca Termini – "Dylan Doga" można tak kupować dosłownie na kilogramy. Pozostali - jak i ja - muszą zadowolić się tytułami dostępnymi na naszych półkach. Niestety w Polsce "Dylan Dog" miał mniej szczęścia. Coś nie chwyciło. Na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat kilka tomów wydał Egmont i Bum Projekt. Obecnie kolejne części serii wypuszcza wydawnictwo Tore, specjalizujące się właśnie w włoskim komiksie. Trzymajcie za nich kciuki.

Po tym dłuższym wstępie przejdźmy do konkretów. Sięgnijmy po jedną z nowszych historii – po "La macchina umana" [pl "Ludzka maszyna"], wydaną w Polsce w 2016 roku, w zbiorczym tomie "Kuba rozpruwacz. Ludzka maszyna". Jest to dość nietypowa historia, gdyż zamiast obserwować postępy prowadzonego przez Dylana Doga śledztwa z udziałem wampirów, wilkołaków, upiorów etc, czyli wszystkiego z czym dobrze czuje się fan serii "Supernatural", spotykamy naszego bohatera jako pracownika biurowego wielkiego korpo. Jak trafił do firmy Day Dream, gdzie pozbawieni nadziei i choćby odrobiny szczęścia pracownicy przerzucają kolejne kupki papieru, wyrabiają po sześćdziesiąt godzin bezpłatnych nadgodzin tygodniowo, a chwilowe ukojenie znajdują w spłaceniu kolejnej raty jednego z licznych kredytów? Skąd u niego przymus pracowania i spłacania kredytów zaciągniętych na zakup rzeczy, o których nawet nie pamięta? I dlaczego wszyscy wokół zachowują się jak bezmyślne marionetki?

Naturalnie, "La macchina umana" to nie tylko kafkowska wizja życia biurowego. To w dalszym ciągu przygody detektywa mroku, więc siłą rzeczy nie mogło zabraknąć sprawcy całego zamieszania - potwora, kontrolującego umysły pracowników oraz żywiąc się ich rozpaczą. Brzmi ciekawie? Zdecydowanie. Jeżeli nie czytaliście to polecam i zachęcam do lektury. Warto przekonać się samemu, że Dylan Dog jako bohater, sprawdza się także w bardzo współczesnej opowieści.


#356 "Dylan. Dog. La macchina umana" vol 1 [05/2016]
Polskie wydanie: "Kuba rozpruwacz. Ludzka maszyna" [Bum Projekt, 2016].
Scenariusz: Alessandro Bilotta
Rysunki: Fabrizio De Tommaso

-------------------------------
Autorem tekstu jest mój dobry przyjaciel TS.
Dzięki wielkie i zapraszam ponownie 😊