Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafael Albuquerque. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafael Albuquerque. Pokaż wszystkie posty

"Wojownicze Żółwie Ninja" tom pierwszy


W ostatnich podrygach urlopu staram się pochłaniać jak największą ilość tytułów wręcz proszących się, aby w końcu dać im szansę. Powoli przymierzam się do Energon Universe, ale zanim o tej serii to dzisiaj kilka zdań o dalszych przygodach "Wojowniczych Żółwi Ninja".

'Dalszych przygodach'? Nie inaczej. Komiks dosłownie przed paroma dniami ukazał się za sprawą wydawnictwa Nagle Comics, ale jak ktoś liczy, że jest to całkowicie nowe otwarcie - restart i te sprawy - to niestety może się delikatnie rozczarować. Nie jest to jednak minus tego wydania a przynajmniej nie powinien nim być. Historia prowadzona przez pana Jasona Aarona jest czytelna oraz pozbawiona w zasadzie większych niespodzianek - to już jest minus - więc z dużym prawdopodobieństwem nikt nie powie, że śledząc fabułę czuł informacyjny niedosyt.


Od strony fabularnej dostajemy sześć rozdziałów - odpowiadającym sześciu oryginalnym zeszytom - a każdy z nich to krótkie sprawozdanie, które wyjaśnia nam, jak potoczyło się życie naszych bohaterów po ich wcześniejszym rozstaniu. Tak, dokładnie. Droga żółwich braci rozeszła się i choć każdy z nich w głębi serca tęskni za wspólnymi posiłkami, codzienną musztrą, rodzinną atmosferą to złe fluidy nadal unoszą się w powietrzu. Jak mówi Donatello: '(...) każdy z nas poszedł w swoją stronę' i rzeczywiście widać, że każdy z nich trzyma się swojej drogi. Brzmi to zbyt melodramatycznie?

Może trochę. Trudno powiedzieć czy należy widzieć w tej historii obraz tego, jak dawna drużyna znowu zaczyna poprawnie funkcjonować. Jak dawne niesnaski błędną w obliczu powrotu starego wroga, jak rodzinnie więzy zacieśniają się na nowo, etc. Widząc jak wulgarnym językiem operuje pan Aaron - chwilami zastanawiałem się czy komiks nie powinien przypadkiem trafić do starszego czytelnika - mam pewne wątpliwości i trudno mi dostrzec w jego planie mocno ckliwe nuty. Owszem, na potrzeby sensu opowieści Aaron stałe podkreśla napięcia między braćmi, ale tak naprawdę nie poddaje ich jakiejś większej analizie. One po prostu są. Stanowią środek do celu, motor napędzający akcję, jak również zapychają strony kolejnych zeszytów.


Ta powtarzalność fabularna, ciągłe mielenie tych samych wątków to niestety minus tego komiksu. Jak się zastanowić to każdy z zeszytów opiera się na identycznych składowych: na trudnych relacjach między braćmi, na obrazie walk żółwich ninja z Klanem Stopy oraz na krótkim podsumowaniu z życia poszczególnych żółwi tuż przed tym zanim pojawiły się ich nowe kłopoty. Brak czegoś więcej, czegoś bardziej zaskakującego trochę mnie zmęczyło i choć artyści odpowiadający za warstwę wizualną - totalny sztos za sprawą niemalże każdego z nich! - bardzo się starali, aby zasypać te niedociągnięcia fabuły to nie zawsze im się do udawało.

A musicie wiedzieć, że rysunki i kolory wypadają tutaj obłędnie. Jeżeli zastanawiacie się czy warto dać szansę temu albumowi i oczywiście czujecie miętę do żółwich mutanktów to warto. Chociażby z uwagi na oprawę wizualną tego komiksu, która jest bardzo dobra i zapadająca w pamięć. A jeden czy dwa rysunki pana Juana Ferreyra to po prostu zawiesiłbym na ścianie. Takie są dobre!

------------------------------
#000 "Long Way From Home" (06/2024)
#004 "Grit & A Stick" (11/2024)
#005 "The Law of the Foot" (12/2024)
#006 "Four Busted Knuckles" (01/2025)

napisał: Jason Aaron
narysowali: Chris Burnham, Joëlle Jones, Rafael Albuquerque, Cliff Chiang, Chris Burnham, Darick Robertson, Juan Ferreyra
polskie wydanie: "Wojownicze Żółwie Ninja" Tom 1 [Nagle Comics, 07/2025]
Digitalową wersję komiksu otrzymałem od wydawcy.


"Gothamski Nokturn: Uwertura" (2022) || Batman Detective Comics #1062-1065


Jestem mocno zaintrygowany. Nie ukrywam, nie spodziewałem się fajerwerków i finalnie ich nie dostałem, ale historia pisana przez pana Rama V na ten moment zaspokoiła moje czytelnicze oczekiwania. Choć to tylko wstęp służący rozstawieniu figur na planszy wypada zaskakująco przyzwoicie a co najważniejsze czytając album "Gothamski Nocturn. Uwertura" nie czułem znużenia. A tego obawiałem się najbardziej. Najłatwiej bowiem iść na skróty, zwłaszcza w obrębie mainstreamowego uniwersum. Jaka będzie finałowa ocena tego tytułu? Czas pokaże. Aktualnie jestem na 'tak'.

Tak jak wspomniałem: fabularnie dostajemy wprowadzenie do czegoś większego. Historia zaczyna się od zaprezentowania nam rodziny Orghamów liczącej na odzyskanie gothamskich włości. W swoich działaniach zdają się być bardzo zdeterminowani, agresywni, brutalni, posiadają zaplecze finansowe oraz władają siłami wymykającymi się rozumowaniu filozofów. Oczywiście, na ich drodze staje zamaskowany obrońca miasta oraz Liga Ra's al Ghula, jednak ich działania nie są skoordynowane. Przeciwnie. Batman jak zawsze ma zastrzeżenia wobec sposobów rozwiązania problemów przez Talię a Talia robi to co umie najlepiej. Standard?


I tak i nie. Główna oś fabularna może i jest osadzona na znanych schematach, ale to nie ona stanowi o sile komiksu. Dla mnie jest ona tylko dodatkiem, szkieletem, na którym autor wygrywa tematy ciekawsze, poważniejsze. I tak, na pierwszy ogień dostajemy panicza Wayne'a dręczonego przez koszmary. Nasz obrońca zdaje się być nękany przez jakiegoś demony a także odczytać dziwne zmęczenie. Czy jego nagłe problemy mają coś wspólnego z przybywającą do Gotham rodziną Orghamów? Tego jeszcze nie wiemy, ale pewne odautorskie tropy pojawiają się. Mam swoje przemyślenia, ale na tą chwilę pozwolę zachować je dla siebie. To jeszcze nie czas na takie dygresje.


Drugim wątkiem dającym do pieca jest wątek Gordona szukającego dla siebie zajęcia. Dla niewtajemniczonym dodam, że aktualnym komiksarzem jest Montoya. Radzi sobie ona całkiem dobrze - raz włącza sygnał, raz nie - ale chyba nigdy nie dorówna poprzednikowi. Nasz James Gordon bycie komisarzem miał we krwi i widać, że brakuje mu zajęcia. Może nie tyle tęskni za adrenaliną, ale nasz bohater chce po prostu czuć się potrzebny. I to jest wątek prowadzony naprawdę wiarygodnie. Nie jest to nic specjalnie odkrywczego - o problemach emerytowanych policjantów opowiadano wiele i na różne sposoby - ale do mnie taka wersja Gordona przemówiła na tyle mocno, że to głównie dla tej postaci dalej będę śledził opowieść. Jak i dla rysunków Rafael Albuquerque, którego uwielbiam od czasów "Amerykańskiego wampira".
____________________
#1062-1065 "Gotham Nocturne: Overture" [09-12/2022]
Tytuł polski: "Gothamski Nokturn: Uwertura"
Scenarzysta: Ram V, Simon Spurrier
Rysunki: Rafael Albuquerque, Dani, Hayden Sherman
Kolory: Dave Stewart, Nick Filardi
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Seria: Detective Comics
Format: 167x255 mm
Liczba stron: 144
Oprawa: miękka
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328165465
Data wydania: 17 lipiec 2024
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do opinii.

Opis wydawcy:
Z Batmanem dzieje się coś niepokojącego. Żaden test ani badania nie pomagają najlepszemu detektywowi na świecie ustalić źródła tego przerażającego lęku – jego własnych demonów i nawarstwiających się sygnałów świadczących o tym, że Bruce Wayne się starzeje. Tymczasem prawdziwe demony kryją się w cieniu, gdy starożytna melodia zakłóca nocny spokój Gotham. Kurtyna się unosi, a upiorna melodia płynie przez noc. Kto jest człowiekiem, a kto demonem? Kto może to ustalić? Gdy Batman podąża śladem melodii i demonów Gotham, musi odpowiedzieć na najważniejsze pytanie. Czy demon towarzyszył mu przez całe życie? A jeśli tak, to czego od niego chce? I dlaczego jeszcze nim nie zawładnął?

"Double Exposure" / "One Drop of Blood" (2010) || American Vampire


"Double Exposure" to ciąg dalszy pojedynku Pearl Jones z bandą starych wampirów pod wodzą pana Blocha. Pojedynku, który w dalszym ciągu jest bardzo ale to bardzo krwawy. Co jest oczywiście super plusem całej serii. Sceny wampirzych pojedynków w wydaniu Rafaela Albuquerque to coś na co mógłbym patrzeć godzinami. Ten rysownik naprawdę świetnie rozumie na czym polega dobra rozwałka. Poza tym "Double Exposure" to nowe rozstawienie pionków na fabularnej planszy. Starzy przyjaciele okazują się mniej przyjaźni niż myśleliśmy - słodka Hattie Hargrove nie jest taka słodka - a pan przystojny okazuje się mieć jaja. Tak więc, każda ze stron się zbroi i czeka na decydujące starcie.


Z kolei "One Drop of Blood" to spotkanie niestrudzonego stróża prawa Jamesa Booka z nowym Skinnerem Sweetem. Fabuła nie ogranicza się jednak wyłącznie do pojedynku tych dwóch, wielkich postaci. Stephen King cały czas dba o należytą rozbudowę świata. Buduje podwaliny konfliktu wampirów europejskich z ich nową, amerykańską wersją a nawet wspomina maszkary nękające tereny Bałkan. Na ten moment nadal dobrze to wszystko wygląda, nadal czuć świeżość materiału i nadal jesteśmy zaskakiwani. Tym razem niefartem pana Booka, który znalazł się w złym miejscu o złym czasie. Chciałoby się rzec: los to rzeczywiście wredna...
_________________________
"Double Exposure" / "One Drop of Blood"
#004 "American Vampire" vol 1 [08/2010]
Scenarzyści: Scott Snyder, Stephen King
Rysownik: Rafael Albuquerque
Tusz: Rafael Albuquerque
Kolorystyka: Dave McCaig
Okładka: Rafael Albuquerque


"Rough Cut" / "Blood Vengeance"


"Amerykański wampir", rozdział trzeci. Mam słabość do tego tytułu. I do samej kreski - dającej mi dużo pulpowo-horrorowej frajdy - i do samego scenariusza będącego świetnym przykładem tego jak powinien wyglądać dobry komiks rozrywkowy. Wciągająca opowieść naładowana akcją, osadzona w atrakcyjnych epokach, bohater-łobuz, ostre szpony, kły i sporo niedokończonych spraw.

To wszystko dostajemy tutaj w dobrych proporcjach. Scotta Snyder bawi się motywem wampira, trochę eksperymentuje łącząc stare z nowym i wychodzi z tego naprawdę super mieszanka. Opowieść utrzymuje odpowiednie tempo od początku racząc nas zemstą panny Pearl Jones. Jak można się było spodziewać nie umie ona zapomnieć o doznanych krzywdach a tym bardziej nie zamierza pozwolić aby jej przyjaciele byli przypadkowymi ofiarami. Działa brutalnie, spektakularnie, krwawo.


Podobnie jak Skinner Sweet w historii pisanej przez Stephena Kinga. Tutaj także jest ostro, nasz bohater bowiem nie tylko jest spragniony krwi ale także głodny zemsty. Dosłownie. Z każdego kadru wychodzi z niego bestia - w końcu dopiero odnajduje się w nowej roli - przez co jest jeszcze ciekawiej. Myślę, że tutaj działa magia kingowego gawędziarstwa, który nie podaje czytelnikowi od razu wszystkiego na tacy ale buduje charakterystykę postaci spokojnie, metodycznie, krok po kroku. Nie spieszy się z narracją i za to mu chwała.
_________________________
"Rough Cut" / "Blood Vengeance"
#003 "American Vampire" vol 1 [07/2010]
Scenarzyści: Scott Snyder, Stephen King
Rysownik: Rafael Albuquerque
Tusz: Rafael Albuquerque
Kolorystyka: Dave McCaig
Okładka: Rafael Albuquerque
Polskie wydanie: "Amerykański wampir" tom I [Egmont, 2015]


Czas amerykańskiego wampira

"Morning Star / Deep Water" Egmont


Will Bunting - jeden z drugoplanowych bohaterów komiksu, osoba opowiadająca o początkach Skinnera Sweeta, tak oto mówi o historiach, w których zło i źli ludzie zdają się wieść prym: '[...] zło się sprzedaje. Potwory się sprzedają'. Coś w tym jest. Mnie samego dużo częściej ciągnie do horroru czy kryminału, niż do innych gatunków literackich. Między innymi dlatego też dość regularnie wracam na Retro komiks do groszowych opowieści grozy wydawanych chociażby na łamach serii "House of Mystery". I dlatego też tak dobrze bawię się czytając ponownie "Amerykańskiego wampira"😀


Dobrze bawię? Wyśmienicie. Widok pięknej Pearl Jones, która po spotkaniu z Panem Blochem - patrz: wcześniejszy zeszyt - zaczęła nagle szczerzyć ostre kły robi robotę. Podobnie jak jej rozmowa ze Skinnerem, który spokojnie wyjaśnia, że ostatniego wieczoru jej życie, przynajmniej te które znała do tej pory, dobiegło końca. Ale i tak nic nie dorówna wściekłości malującej się na twarzy wampirzycy patrzącej na mężczyznę, który posłał ją w krwiożercze objęcia swojego mentora. Od razu widać, że oto jesteśmy świadkami ostatniego występu aktora Chase'a Hamiltona.


I to tyle odnośnie pierwszej części tego rozdziału. W "Deep Water" zaś ponownie przenosimy się do końca dziewiętnastego wieku, gdzie widzimy jak stróż prawa z ramienia Pinkerton Agency James Book cierpi po śmierci swojej ukochanej Elli Langum a Skinner Sweet wychodzi z trumny. Co prawda trochę w niej przeleżał - w międzyczasie miasteczko Sidewinder zostało zatopione przez chciwego Brama Percy'ego, krwiopijcę starej klasy - ale ostatecznie wydostaje się na wolność i wchodzi w dwudziesty wiek jako pierwszy amerykański wampir.


Jak oceniam drugi rozdział? Wysoko. Jest krwawo, ciekawie oraz padają pierwsze wyjaśnienia o co dokładnie chodzi z tymi amerykańskimi wampirami i czym się one różnią od starej gwardii. Nic tylko rzucić wszystko w kąt i brnąć dalej z historią.
_________________________
"Morning Star" / "Deep Water"
#002 "American Vampire" vol 1 [06/2010]
Scenarzyści: Scott Snyder, Stephen King
Rysownik: Rafael Albuquerque
Tusz: Rafael Albuquerque
Kolorystyka: Dave McCaig
Okładka: Rafael Albuquerque
Polskie wydanie: "Amerykański wampir" tom I [Egmont, 2015]

Skinner Sweet zostaje wampirem

słówko o historyjkach "Big Break" oraz "Bad Blood"


Zaczynam z nową serią. Wiem, że miałem niczego nowego nie ruszać, ale co zrobić. Od blisko trzech miesięcy myślę o powtórce cyklu i w końcu nadszedł ten moment. Siadajcie wygodnie, zapnijcie pasy, zaczynamy pod podróży przez Kolorado. W towarzystwie stróża prawa Jamesa Booka z agencji Pinkertona, któremu w końcu udało się złapać słynnego, groźnego Skinnera Sweeta. Bandziora, złodzieja, mordercę dziewczyny pana Booka i wielu innych niewinnych ludzi. Tak jest!. To prawdziwa okazja do świętowania!


I dokładnie to czynią osoby reprezentujące agencję prawa i porządku. Pociąg eskortujący naszego więźnia to miejsce wielkiej imprezy. Ważniacy klepią się po plecach, Book słucha spowiedzi Sweeta - ten opowiada mu o skoku na bank w Bakersville - i próbuje poznać miejsce ukrycia skradzionej forsy a maszynista przerywa ową sielankę ostro hamując. A to z tego powodu, że ziomkowie Skinnera nie zamierzają skazać go na stryczek. Rozpoczyna się ostra wymiana ognia, która skończyłaby się rzezią totalną, gdyby niejaki pan Bram Percy - właściciel wspomnianego banku i wampir w jednej osobie - nie zatopił kłów w panu Sweetcie.


I to było tyle, jeżeli chodzi o historyjkę "Zła krew" - scenariusz do niej napisał Stephen King - która pokazała nam jak to się stało, że Skinner Sweet został facetem z kłami. I to facetem, który nie ma w sobie nic słodko-romantycznego. Jest to historyka należycie brutalna, ładnie narysowana i ciekawa. To bardzo dobry punkt pierwszego zeszytu serii.

O wiele lepszy od drugiej części tego numeru, czyli historii Pearl Jones, która marząc o wielkiej karierze pięknej aktorki idzie na imprezę do niejakiego B.D. Blocha a tam… Powiedzmy, że robi za główne danie wieczoru. I tak, tutaj także jest krwawo, ale jak dla mnie fabuła lekko się ciągnie. Z drugiej strony może takie powinno być wprowadzenie? Usypiające czytelnika, aby ten dostał większego kopa w finale? Cóż, może i tak. Snyderowi - to właśnie on odpowiada za podrozdział "Wielka szansa" - wypada jednak podziękować za pamięć o gwiazdach kina lat dwudziestych oraz za zbudowanie fajnego klimatu Ameryki tego okresu. Okresu, w którym powoli zaczynają być widoczne pierwsze symptomy nadciągającego kryzysu. A odpowiadając na Wasze niezadane pytanie: tak, w tej historii także pojawia się Pan Lubiący Słodycze.
_________________________
"Big Break" / "Bad Blood"
#001 "American Vampire" vol 1 [05/2010]
Scenarzysta: Scott Snyder, Stephen King
Rysownik: Rafael Albuquerque
Tusz: Rafael Albuquerque
Kolorystyka: Dave McCaig
Okładka: Rafael Albuquerque
Polskie wydanie: "Amerykański wampir" tom I [Egmont, 2015]