Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania darth vader, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania darth vader, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

"Darth Vader. Prosto w ogień" || #006-011 "Darth Vader (2020)"


Darth Vader wraca na Mustafar.

Jego ostatnia samowolka - dochodzenie w sprawie śmierci Padmé oraz tolerancja dla Sabé i Amidalian - dały Imperatorowi pretekst do przykręcenia śruby uczniowi oraz przypomnienia mu jego miejsca w szeregu. Jak zabiera się do tego pan i władca wielkiego Imperium? Zsyła Vadera właśnie na Mustafar i to w takim stanie, w jakim go kiedyś znalazł. Do tego nakazuje mu stanąć na nogi, zwycięstwo wyjść z czekających go prób - między innymi wysyła przeciwko niemu zabójcę Ochi of Bestoon - i na nowo obudzić w sobie gniew.


Jak bardzo Vader ma przesrane?
Nie bardzo.

Może początkowo rzeczywiście wygląda to źle - brak rączek i nóżek i niemożność używania mocy może stanowić problem - ale nic nie dzieje się bez przyczyny. Wkurzony Vader, Vader o jakiego Imperatorowi chodzi, radzi sobie bardzo dobrze. Nie powinno to nikogo dziwić. Vader krok po kroku, wykorzystując części z wielu rozpadających się droidów, odbudowuje zbroję, staje do walki ze wspomnianym zabójcą a następnie leci na Exegol poznać sekrety Mistrza.


"Prosto w ogień" wypada dużo gorzej niż album wcześniejszy. Niestety. Pan Greg Pak totalnie odpływa. Puszcza się peronu i serwuje jedną z najbardziej porąbanych historii w Star Wars.

Jeszcze początek - powrót Vadera na Mustafar był ciekawy - ale im dalej i im więcej dziwnych maszkar na drodze Lorda Sithów tym robiło się głupiej. Nie mówię nawet o pajęczaku z mocno humanoidalną głową czy o bójce Vadera z androidami chcącymi zdobyć części jego zbroi. Prawdziwym hitem okazała się kosmiczna istota rodem z opowieści Howarda Lovecrafta. Potężny Summa-Ver-Minoth przypomina ośmiornicę z wielkim okiem i ostrymi zębami a jego zadanie to strzec sekretów Imperatora na Exegolu.


Totalna jazda bez trzymanki. W dodatku bardzo rozdmuchana. Pan Greg Pak z powodzeniem mógłby upchnąć ten rozdział życia Vadera w trzech zeszytach, ale nie… zamiast tego, co kilka plansz streszcza nam sceny z przeszłości Anakina Skywalkera. Że niby Vader je mocno rozpamiętuje i tego typu brednie. Owszem, Lord Sithów jest wkurzony, ale trudno go nazwać sentymentalnym. Przynajmniej nie na tym etapie jego kariery.

Na plus warstwa wizualna.
Nie są to wyżyny comic artu, ale sporo plansz miłych dla oka.

------------------------------
#006-#011 "Darth Vader 2020" vol 5 [10/2020-04/2021]
napisał: Grek Pak
narysował: Raffaele Ienco 
pokolorował: Neeraj Menon
Polskie wydanie: "Star Wars. Darth Vader. Prosto w ogień" tom 2 [Egmont, 2024]

"Darth Vader. Mroczne serce Sithów" || Star Wars


Oceny chłopaków z Konglomeratu Podcastowego są dość surowe, ale mimo ich zapewnień o miałkości serii uznałem, że czas nadrobić starwarsowe zaległości. Tak więc dzisiaj dwa słowa o albumie "Darth Vader. Mroczne serce Sithów". Ponieważ od polskiej premiery minęło już trochę czasu zakładam, że mogę swobodnie wypowiadać się na temat fabularnej zawartości tego zeszytu. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał a zamierza to sugeruję mu darować sobie lekturę poniższego tekstu 🙂

Historia startuje bezpośrednio po wydarzeniach przedstawionych w filmie "Imperium kontratakuje". Lord Vader po nieudanej próbie przekonania Luke’a do swoich planów - przypominam: jego wizja zakładała pokonanie Imperatora oraz wspólne zarządzanie galaktyką - nie przyjmuje porażki do wiadomości i wyrusza śladem osób odpowiedzialnych za pokrzyżowanie jego planów, tj. ukarać wszystkich, którzy skazili jego syna słabością. W jego rozumieniu bowiem odmowa Luke’a jest wynikiem jego wychowania. Tak to zostało wytłumaczone przez pana Grega Paka, scenarzystę serii. I na ten moment wydaje się to być punkt wyjścia do historii właściwej. Czy tak jednak jest faktycznie?

Na dzień dobry, aby całość miała ręce i nogi, pan Greg Pak stara się przypomnieć nam losy małego Luke'a, więc siłą rzeczy dostajemy trochę retrospekcji. Nie uważam, aby były one szalenie niezbędne, ale jako lekki dodatek sprawdzają się. Rozumiem także, że mogą być one przydatne dla młodszych fanów. Takie krótkie wprowadzenie na pewno ułatwiło im orientację w fabularnym terenie. Tylko z drugiej strony: czy owe przypominajki były naprawdę potrzebne zważywszy, że ów wątek kilka stron dalej został wyrzucony do kosza?


Tak, dokładnie. Jak się szybko okazuje wątkiem dominującym jest wspólna przeszłość lorda Vadera i Padmé - także przybliżana w retrospekcjach - która jest drugim źródłem nakręcającym gniew tytułowego bohatera. I tutaj trochę pomarudzę, ale nie tyle na sam wątek, co na sposób w jaki został on wyrzucony w fabułę. Otóż, pojawia się on nagle, zupełnie przypadkowo a dodatkowo spycha na plan dalszy początkowe motywy lorda Vadera. Na moje czytelnicze oko wygląda to tak jakby scenarzysta nie miał pomysłu na rozbudowę wątku Vader-Luke, więc zrezygnował z niego bez słowa wyjaśnienia. O co dokładnie chodzi?


Pamiętajmy, że Vader wyruszając na Tatooine chciał dowiedzieć się czegoś więcej o młodym pilocie nazwiskiem Skywalker. Chciał ukarać osoby, które uczyniły go słabym, poznać jego przeszłość, etc. Biorąc pod uwagę, że wizyta na Tatooine nie przyniosła żadnych istotnych informacji - wątek numer dwa startuje dopiero wraz z wizytą Vadera w komnatach senator Amidali na Coruscant - właściwie większość pierwszego zeszytu wypadałoby wyrzucić do kosza. Może zbyt surowo oceniam scenarzystę. Możliwe również, że do wątku Luke'a wrócimy w kolejnych częściach i będę zmuszony odszczekać swoje zastrzeżenia. Na ten moment jednak dziwnie to wygląda.

Jeżeli miałbym za coś pochwalić Grega Paka to za wprowadzenie do świata komiksu Sabé oraz Amidalian - być może i dziewczyna i Admidalianie byli już znani z innych historii, ale ja zderzyłem się z nimi pierwszy raz - oraz mimo wszystko ciekawe poprowadzenie padmowégo 'dochodzenia'. Na ten moment nie wiem czemu miało ono służyć, ale może przyszłość przyniesie jakieś wyjaśnienia. Z kolei, jeżeli miałbym coś zmienić to skróciłbym komiks wyrzucając z niego sceny, które nic nie wnoszą do fabuły. Pierwszą wizytę Vadera na Tatooine, jego pojedynek z potworem morskim z Naboo oraz niezliczone uwagi robota śledczego. Te ostatnie może i nastawiały nas przyjaźnie do droida, ale było ich zdecydowanie za dużo. Poza tym ten sam żart powtarzany wciąż i wciąż przestaje w końcu śmieszyć 🙂

Strona wizualna to zupełnie nie moja bajka. Nie lubię mainstreamowej kreski i mam problem z wyglądem Luke’a. Co prawda pojawia się on dosłownie kilka razy, ale wyraz jego twarzy woła o pomstę do nieba.
____________________
#001-005 "Darth Vader" vol 5 [02-09/2020]

Tytuł polski: "Star Wars Darth Vader. Mroczne serce Sithów"
Scenarzysta: Greg Pak
Rysunki: Raffaele Ienco
Tłumacz: Jacek Drewnowski
Seria: Star Wars Darth Vader
Format: 167x255 mm
Liczba stron: 128
Oprawa: miękka
Druk: ["kolor"]
ISBN-13: 9788328167452
Data wydania: 18 lipiec 2023

Opis wydawcy:
W poruszającej kulminacji Imperium kontratakuje Vader wyjawił swoją prawdziwą relację z Lukiem Skywalkerem i poprosił syna, aby ten stanął u jego boku. Lecz przerażony Luke wolał skoczyć w otchłań pod Miastem w Chmurach, niż przejść na ciemną stronę Mocy. Teraz Vader wyrusza z krwawą misją wściekłej zemsty przeciw wszystkim, którzy pomogli ukryć i zepsuć jego jedynego syna. Musi jednak pokonać nowe wstrząsające wyzwania z własnej mrocznej przeszłości. Jednym z nich jest osoba o nieznośnie znajomych rysach, która zachwieje całym jego światem!


"Star Wars. Darth Vader. Czerń, biel i czerwień" || #001-#004 "Star Wars: Darth Vader - Black, White & Red" vol 1 (2023)


Fantastyczny komiks! Nie powiem, miałem obawy widząc, że za historią flagową stoi pan Jason Aaron. Nie należę do jego teamu. Delikatnie mówiąc. Pan Aaron to scenarzysta za dużo kombinujący, mający dziwną skłonność do zbytniego rozwijania opowieści, co oczywiście przeważnie jej nie służy. Na szczęście tym razem podszedł do tematu inaczej, w stylu zupełnie niecharakterystycznym dla swojej twórczości.

Tym razem pan Jason Aaron dostarcza nam miniaturkę. Właściwie cały album to zbiór raz mniejszych, raz większych miniaturek. Ich nienaruszalną stalą jest naturalnie postać Dartha Vadera. Choć nie zawsze gra on w tych mikro historiach pierwsze skrzypce to jego osoba pojawia się w każdej i w zależności od kontekstu ma ona do odegrania konkretną rolę. Jak się zastanowić: nie dostajemy niczego nadzwyczajnego. Żaden ze scenarzystów - a tych z uwagi na strukturę albumu mamy naprawdę wielu - nie wymyśla koła na nowo. Jeżeli ktoś liczy na wyjątkowo świeże spojrzenie na tytułowego bohatera to prawdopodobnie się rozczaruje. To jednak nie problem, bo siłą tego komiksu jest coś innego.

W niniejszym albumie nie fabuła jest najistotniejsza. Ciekawa jest sama prezentacja lorda Sithów i sposób w jaki widzą go bohaterowie historii. Może i poszczególne motywy bywają wtórne, ale autorzy otwarcie przypominają nam, że ocena Dartha Vadera zawsze zależy od osoby oceniającej. Dla jednych jest on bohaterem, dla innych maszyną do zabijania. Zarazem tworem doskonałym, jak i sennym koszmarem. Genialnym strategiem, dowódcą potrafiącym docenić wierność Imperium, jak i katem. Każda z miniaturek to inne spojrzenie na tytułową postać. Malkontenci uznają pewnie, że nadal nie jest to nic odkrywczego, ale ja pozwolę sobie się nie zgodzić. Na tle innych komiksów Star Wars wydanych w Polsce ten wypada bardzo świeżo.


Również pod kontem wizualnym. Dawno nie widziałem tak ciekawie prezentującego się komiksu Star Wars od strony rysunków oraz kolorów. Daniel Warren Johnson, Klaus Janson, Stefano Raffaele i inni zaprezentowali bardzo ciekawe podejście do tematu. Jest różnorodnie, jest kontrastowo, jest inaczej. Momentami kreska idzie chyba - wielkim specjalistą nie jestem - w stronę anime, ale nie miałem z tym problemu. Widać, że koncepcja 'stawiamy na czerń, biel i czerwień' została przemyślana i po prostu pasuje - nie można tego prościej nazwać - do tego o czym ten album opowiada.

------------------------------
#001-#004 "Star Wars: Darth Vader - Black, White & Red" vol 1 (04-07/2023)
napisali: Jason Aaron, Peach Momoko, Torunn Grønbekk, David Pepose, Victoria Ying, Daniel Warren Johnson, Marc Bernardin, Steve Orlando, Frank Tieri
narysowali: Leonard Kirk, Peach Momoko, Klaus Janson, Alessandro Vitti, Marika Cresta, Daniel Warren Johnson, Stefano Raffaele, Paul Davidson, Danny Earls
pokolorowali: Romulo Fajardo, Jr., Peach Momoko, Klaus Janson, Alessandro Vitti, Marika Cresta, Daniel Warren Johnson, Andres Mossa, Paul Davidson, Danny Earls
Polskie wydanie: "Star Wars. Darth Vader. Czerń, biel i czerwień" [Egmont Polska, 09/2025]
Komiks otrzymałem od wydawcy.


STAR WARS. Dziedzictwo Vadera - 01 - Rządy Kylo Rena


Nie jestem fanem Kylo Rena i raczej nigdy nie będę. Czy jest w masce czy bez maski nie jestem w stanie traktować go poważnie. Po prostu nie. Zawsze wyobrażałem sobie, że widząc spadkobiercę Dartha Vadera będę czuł doniosłość chwili, powagę sytuacji i będę rzeczywiście wiedział, że oto jestem świadkiem narodzin nowej legendy. Niestety, jak dotąd i filmowa trylogia - a już w szczególności sceny z udziałem bohatera dzisiejszego wpisu - i powieści z udziałem Kylo Rena to dla mnie rozczarowanie. Jak na ich tle wypada niniejszy komiks? Czy historia pisana przez Charlesa Soule'a przekonała mnie?

Nie jestem pewien. Nie zaskoczyła, to na pewno. Choć, ostatnią trylogię pamiętam jak przez mgłę to jestem bardziej niż pewien, że zachowanie Kylo Rena z niniejszego komiksu oddaje zachowanie filmowego Kylo Rena. Widzimy bohatera szukającego własnej drogi. Widzimy kogoś, kto z jednej strony czuje ciążącą nad nim spuściznę dziadka, z drugiej chce zerwać z przeszłością i kroczyć własną ścieżką. I ten wątek zdecydowanie dominuje w historii "Rządy Kylo Rena".

Charles Soule zestawiając teraźniejszość z przeszłością rozgrywa wspomniany motyw ciekawie a przy tym nie ogranicza się do zbędnego słowotoku. Rosnąca megalomania dziedzica Vadera, jego monologi, złote myśli - mające sugerować prawdopodobnie dojrzałość nowego lidera Najwyższego Porządku - nie są czymś irytującym. Są tym elementem, który prawidłowo charakteryzuje Kylo Reno na początku jego drogi a jak sądzę o taki właśnie efekt chodziło panu scenarzyście.

STAR WARS - Obi-Wan Kenobi


Nie będę ukrywał: nie zawsze jest mi po drodze z komiksowymi adaptacjami czy to seriali czy to filmów. Często owym tworom nie udaje się udźwignąć tematu w sposób dla mnie satyfkacjonujący a ich twórcy najczęściej skracają to czego skracać nie powinni. Mówiąc wprost: scenarzyści często idą po najmniejszej linii oporu błędnie zakładając, że fani łykną wszystko. Jak często się mylą? Odpowiedzcie sobie sami.

W przypadku tego komiksu nie wiedziałem, że jest to adaptacja serialu. Komiksy Star Wars kupuję - lub otrzymuję dzięki współpracy z Egmont Polska - od lat w ciemno i naprawdę od wielkiego dzwonu zerkam na okładkowego blurba w myśl prostej zasady 'po co mam się z nim zapoznawać i narażać na spoilery skoro skoro i tak przeczytam komiks'.

Tym razem zostałem zaskoczony pozytywnie. Nie powiem Wam jak duży wpływ na mój pozytywny odbiór komiksu miał fakt, że podobał mi się serial ale ogólnie jestem na 'tak'.

Przede wszystkim ten komiks jest odpowiednio długi a tak jak wspomniałem twórcy takich tytułów często mają problem z właściwym rozplanowaniem fabuły. Pani Jody Houser udało się wyjść z tego obronną ręką. Wyszła prawdopodobnie z założenia - całkowicie słusznego! - że są na świecie czytelnicy starwarsowych komiksów, którzy mają duży problem z disney’owskimi serialami. Sam znam kilku z nich.

"Doktor Aphra. Szczęście i los" || #001-#005 "Star Wars: Doctor Aphra" (2020)


Rozpoczynam przygodę z Doktor Aphrą.

Od wielu osób słyszałem, że ten tytuł koniecznie trzeba poznać i skończywszy czytać tom pierwszy przyznaję, że rzeczywiście jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.

Przede wszystkim fabuła ma ręce i nogi. Podczas lektury albumu "Darth Vader. Prosto w ogień" byłem mocno skołowany widząc, jak można przez sześć zeszytów pleść trzy po trzy, zupełnie bez sensu i celu. Pani Alyssa Wong nie powiela błędów swojego kolegi. a historia zaczyna się tak, jak powinna zaczynać się dobra historia z przygodowo-archeologicznym motywem.


Mamy archeolożkę potrafiącą tak radzić sobie w terenie, jak i wykazującą się dużą wiedzą z zakresu artefaktów, od których należałoby trzymać się z daleka. Mamy właśnie jeden z takich artefaktów oraz dostajemy sympatyczną ekipę łowców skarbów. Ta ostatnia nie jest jeszcze ze sobą zbyt zgrana, ale radzi sobie całkiem nieźle. W dodatku pani Wong przedstawia ją jako paczkę indywidualistów, lekko się przemarzających, ale gdy trzeba to i potrafiących nadstawiać za siebie karku. Przynajmniej, niektórzy z nich to potrafią.

Co do wątku archeologicznego to jest on dobry a nawet bardzo dobry. Jeżeli zastanawialiście się czy uniwersum Star Wars może dać nam klimat rodem z filmów z Indianą to ten album udowadnia, że może.

Wszystko kręci się wokół legendarnych pierścieni Vaale. Według podań jeden z nich zapewnia nieśmiertelności, drugi bogactwo. Ile w tym wszystkim jest prawdy? Wystarczająco wiele, aby oba te artefakty zainteresowały kręgi galaktycznych koneserów rzeczy bezcennych.


Oczywiście tak, tam gdzie archeologiczna awantura musi być i podstępna gnida, która aby zdobyć łup nie cofnie się przed niczym. Tym razem jest nią członek obrzydliwe bogatej rodziny Tagge. Ważniak w garniturze pijący fikuśne drinki, który wzdryga się przed samodzielnym działaniem. Znamy takich typów.

Podsumowując. Legendarne cywilizacje, stare budowle, żywe miasto doprowadzające ludzi do obłędu, zmutowani architekci oraz pułapki. Dużo pułapek i dziwny fetysz - bycie ostatnim dotykającym bezcennych artefaktów przed ich zniszczeniem - Ronena Tagge. Gdyby jeszcze pojawiły się węże mielibyśmy komplet 🙂

------------------------------
#001-#005 "Star Wars: Doctor Aphra 2020" [05-10/2020]
napisała: Alyssa Wong
narysowała: Marika Cresta
pokolorowała: Valentina Remenar
Polskie wydanie: "Star Wars Doktor Aphra. Szczęście i los" Tom 1 [Egmont, 2022]